Opinie i komentarzeVilija Filipovičienė, posłanka z ramienia Partii Pracy, kiedyś radna rejonu wileńskiego, przejęła się bardzo losem emerytów i ludzi w wieku zaawansowanym na Wileńszczyźnie. Przejęła się mianowicie tym, że dotychczas (a od niepodległości już 25 latek zleciało) nie nauczyli się języka państwowego, co im niezmiernie utrudnia życie. Sam premier ocenił pracę Rządu na szóstkę, tym samym potwierdzając syndrom „trójkarzy", którym jest dotknięty cały zespół, i komunikując społeczeństwu, że mimo dobrych wskaźników gospodarczych mieszkańcy nie mogą spodziewać się poprawy życia. ...nigdy nie pytaj, komu bije dzwon? Bije on tobie. Dedykuję to spostrzeżenie pewnej pani, którą polskojęzyczna wersja portalu DELFI przedstawiła swoim czytelnikom w sposób nieco swawolny: „członek Litewskiego Związku Rosjan" i która zasłynęła ostatnio jako ta, która „nie popiera wiecu w obronie szkół mniejszości narodowych na Litwie". 80. rocznica śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego zachęciła dziennik „Lietuvos žinios" do napisania sążnistego artykułu o twórcy niepodległej Polski. A nie ostrzegałam, że czas najwyższy trenować społeczną tolerancję na tubylcach – Polakach, Rosjanach czy Białorusinach, bo ani się obejrzymy, gdy Litwie przyjdzie się zmierzyć z napływem zupełnie odmiennych kulturowo, religijnie i mentalnie przybyszów. I nieważne, czy będą to azylanci, zarobkowi emigranci, farmerzy czy też spragnieni nowych widoków i przygód włóczykije. Bliscy Kremlowi politolodzy już otwarcie naśmiewają się z Litwy, że ta nie jest w stanie dogadać się z Polską, powiedział niedawno w wywiadzie dla „Lietuvos rytas" Vygaudas Ušackas (rodowe nazwisko Uszacki), ambasador Unii Europejskiej w Moskwie. Sejmowa frakcja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie podjęła kolejną próbę zwrócenia uwagi społeczeństwa, Sejmu i władz państwowych na możliwość bardziej aktywnego udziału mniejszości narodowych w życiu politycznym kraju oraz w instytucjach władzy. Społeczeństwo przewidywało, że będą z tego jaja wielkie jak berety. Pomyliło się. Są o wiele większe. Jak koła młyńskie. „Stop, co to ma znaczyć? Czy mamy w kraju autokrację?", takimi słowami zareagował premier Butkevičius na pytanie dziennikarza, który indagował szefa rządu, jak sobie poradzi ze sprzeciwem prezydent Grybauskaitė wobec kandydatury Vidasa Gedvilasa na ministra oświaty i nauki. Litewska dyplomacja w sprawach mniejszości narodowych jest raczej synonimem matactwa niż profesjonalizmu. Bardziej rozmywa problemy niż je wyjaśnia. Używa krętactw zamiast prawdy. Gra z europejskimi instytucjami w prostackie podchody, by odwlekać w czasie ich decyzje. Zachowuje się jak podwórkowy cwaniak przekonany o swojej bezkarności. Do czasu. Bo unijne młyny mielą powoli, ale skutecznie. A w Brukseli już mało kto daje się nabierać na litewskie mydlenie oczu. |
EWANGELIA NA CO DZIEŃ
|
|
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2025 Všį „L24plius“. |
|