Opinie i komentarzeRządzący samorządu rejonu szyrwinckiego „poszukują" środków na opłacenie swoich przedwyborczych obietnic. Pieniądze, jak wiadomo, nie spadają z nieba. Budżet samorządu nie zwiększy się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, aby rządzący mogli opłacić wszystkie przedwyborcze show. Limit pożyczek samorządu również jest na wyczerpaniu. A wydawać tak bardzo się chce! Litewskie media natrząsają się ostatnio z najnowszej inicjatywy naszych władz świętować każde historyczne wydarzenie, w którym udało się nam utrzeć nosa naszym odwiecznym nieprzyjaciołom Moskalom. Tym razem poszło o wydarzenie z dnia 8 sierpnia 1655, które miało miejsce w Wilnie przy Zielonym Moście. Ostatnimi czasy wśród polskich polityków, ale też, co bardzo ważne, również wśród solidnych naukowców w Polsce podejmowany jest temat sytuacji polskiej mniejszości narodowej na Litwie oraz jej liderów. To dobry sygnał pokazujący zainteresowanie problemami Polaków z Wileńszczyzny, tak istotny w dobie dyskryminacji, której nieustannie doświadczają Wilniucy. „Rycerz wiecznie wyszczerzonego oblicza" – mer Remigijus Šimašius dokonał właśnie tak heroicznego wyczynu, że miejsce w historii już sobie zapewnił. Albo na ławie oskarżonych. Liberalno-konserwatywna większość w stolicy szaleje. Mimo zdecydowanego sprzeciwu lokalnych wspólnot oraz wbrew rządowym zaleceniom, które dają możliwość wydłużenia reformy o kolejne dwa lata, obniżyła status kolejnych 9 szkół czyniąc je ze średnich podstawowymi. W absolutnej większości są to szkoły mniejszości narodowych – 6 rosyjskich, 2 polskie i 1 litewska. Wicemer Wilna, socjaldemokrata Gintautas Paluckas jeszcze na długo przed awanturą, zwaną „optymalizacją" sieci szkolnictwa w stolicy, napisał bardzo odważny artykuł „Lenkų klausimu",w którym uzasadnił, dlaczego nie zamierza brać udziału w politycznej recydywie z okresu międzywojennego. Gintaras Songaila, czołowa postać litewskich nacjonalistów (tautininkasów), właśnie dostał awans rządowy. Został szefem państwowej instytucji – Funduszu Wsparcia Mediów, Radia i Telewizji. W ten sposób jeden z hersztów litewskiego Prawego Sektora rocznie będzie dysponował budżetem rzędu 3 mln euro, które litewski rząd przydziela każdorazowo na wspieranie mediów w naszym kraju. Choć to dopiero początek lata, to zamiast tematów ogórkowych, mamy w polakożerczych mediach na Litwie jesienny wręcz wysyp medialnych muchomorów, które zatruwają życie polskiej społeczności, działając tym samym na jej szkodę. O dwóch takich sromotnikach będzie tu mowa. Julia Mackiewicz, przewodnicząca komitetu wspólnot narodowych w łonie partii liberałów, zamieściła ostatnio na jednym z portali tekst, w którego już tytule zapowiada, że nie pozwolimy (my, liberałowie, w domyśle), by szkoły mniejszości narodowych stały się zakładnikami akcji i gier przedwyborczych. No i wyszło szydło z worka! W tym tygodniu wicemer miasta Wilna, konserwatysta Valdas Benkunskas przedstawił właściwe sedno problemu akredytacji legendarnej "Piątki" - Szkoły Średniej im. Joachima Lelewela. Otóż jedyną przeszkodą okazał się budynek, w który mieści się "Piątka". Najzwyczajniej w świecie wicemer chce ukraść budynek szkoły społeczności polskiej, gdzie uczą się nasze dzieci. Pan Benkunskas pomimo długiego okresu nie był nawet w stanie wymyślić żadnego logicznego argumentu, dlaczego szkoła im. J. Lelewela nie może otrzymać statusu gimnazjum, bo wszelkich formalności szkoła dopełniła. |
EWANGELIA NA CO DZIEŃ
|
|
Wszelkie prawa zastrzeżone © 2025 Všį „L24plius“. |
|