Pomajdanowa Ukraina brunatnieje...

2026-07-07, 14:46
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wniósł do Rady Najwyższej projekt Ustawy o budowie Panteonu Narodowego. W owym to Panteonie mają się znaleźć imiona i nazwiska osób, które na przeciągu wieków walczyły o wolną Ukrainę – zakłada prezydencki projekt. Nazwiska na tym etapie nie są podawane do wiedzy opinii publicznej, ale można zakładać z pewnością stuprocentową, że znajdą wśród nich godne miejsca też nazwy rodowe banderowców - okrutnych katów Polaków na Wołyniu, Żydów i innych nie -Ukraińców. „Bo nikt nie będzie nam mówił, jakich bohaterów mamy szanować”, uprzedza niejako scenariusz kolejnego skandalu ukrański głowa państwa.

„Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”, tak brzmi w oryginale pełna (kolejna) bezczelność Zełenskiego, który niedawno pocztą kurierską odesłał Order Orła Białego do Warszawy po tym, gdy prezydent RP Karol Nawrocki pozbawił go najwyższego polskiego odznaczenia. Pozbawił – przypomnijmy – za gloryfikowanie „bohaterów UPA”. Wdzięczności od polityków pokroju Zełenskiego nie oczekujmy. Zamiast tego zacznijmy wobec Ukrainy i jej elit „uprawiać politykę”, jak niedawno pouczył profesor Włodzimierz Marciniak, były ambasador RP w Moskwie. Dopytywany przez dziennikarza, co ma na myśli, odpowiedział, że chodzi mu o politykę „transakcyjną”. Czyli koniec z bezinteresownym służeniem Ukrainie, która broni nas przed Putinem, jak to uzasadniają zwolennicy takiej polityki. Takie hasło, owszem, miało sens, ale w okresie, kiedy wojska Putina podchodziły pod Kijów. Dziś sytuacja na froncie się zmieniła. Linia frontu daleka jest od ukraińskiej stolicy. Przypomina ona raczej wojnę pozycyjną z elementami walki na wyniszczenie przeciwnika. Ukraińskie wojsko w zasadzie trzyma front a i skutecznie atakuje dronami obiekty energetyczno-paliwowe na głębokim zapleczu Rosji.

Te niewątpliwe sukcesy dają satysfakcję i poczucie pewności siebie ukraińskim politykom, którzy są coraz bardziej asertywni, buńczuczni wręcz wobec swego największego dobrodzieja – Polski, jaka na początku wojny najdosłowniej uratowała Ukraińcom skórę, a Ukrainę przed całkowitym upadkiem. Dziś w ramach „wdzięczności” elity ukraińskie impertynencko rzucają Warszawie w twarz, że będą gloryfikować ludobójców z UPA i nikt ich nie będzie pouczać, jakich bohaterów mają szanować. To wygląda trochę tak, jakby Niemcy dziś oznajmili światu, że będą admirować i stawiać pomniki takim wybitnym swym przodkom jak Hitler, Goebbels, Himmler czy jakikolwiek inny nazista, bo nikt nie będzie im ze strony nakazywać, jakich bohaterów mają sobie wybierać.

Były premier RP Mateusz Morawiecki usłyszał zachętę profesora Marciniaka „uprawiania polityki’ wobec Ukrainy, bo odpowiedział trafnie na kolejną prowokację Kijowa: „Ukraina nie będzie nam mówić, że ludobójcy z UPA i Bandera są „bohaterami”, których nikt nie ma prawa oceniać. Polska ma nie tylko prawo, ale obowiązek powiedzieć jasno: kult zbrodniarzy odpowiedzialnych za mordowanie polskich dzieci, kobiet i całych wsi zamyka Ukrainie drogę do europejskiej wspólnoty wartości”. Nierozgarniętym banderowcom tylko tak można przemówić do rozumu. Mówiąc wprost, że nie będzie „żadnego zamykania etapów negocjacyjnych Ukrainy z UE bez pełnej zgody na prawdę historyczną, ekshumacje i zakończenie kultu UPA, OUN, SS Galizien, Bandery, Szuchewycza, Doncewa, Melnyka i innych zbrodniarzy”.

Czyli, innymi słowy, ze swoimi „bohaterami” – sadystami i okrutnymi zabójcami, którzy stali się etalonem waszych wartości, natchnieniem do naśladowania ich czynów „bohaterskich” (bo gloryfikowanie zakłada, iż gloryfikujący w odpowiednim momencie dziejowym są w stanie – w razie potrzeby – powtórzyć czyny gloryfikowanych) – to pozostaniecie w szarej strefie bezprawia, w ciemnej dziurze niepewności, jako państwo kadłubowe pomiędzy agresywną Rosją, a Europą, do której tak gorąco deklarowaliście chęć przystąpienia na Majdanie. „Ukraina ce Europa” – było głównym hasłem Majdanu, przypomnijmy i dodajmy, że chodziło o Ukrainę wolną od postkomunistycznych zaszłości, z główną jej cechą – korupcją, ale też od totalitarnej, banderowskiej karty z okresu II wojny światowej. Pamiętamy przecież, jak próbowano na początku szowinistyczny tzw. „Prawy sektor” izolować od demokratów na Majdanie, jak Tiahnyboka, lidera nacjonalistycznej i banderowskiej partii „Swoboda” nie chciano początkowo włączyć do grupy negocjacyjnej Majdanu ze stroną prezydencką Janukowycza oraz europejskimi rozjemcami. Ostatecznie jak się już pojawił w swej ukraińskiej switce - na zasadzie jedności i pluralizmu Majdanu - wśród europejskich dyplomatów, to każdy z nich robił wszystko, by tylko uniknąć wspólnego zdjęcia z przedstawicielem „skrajnej prawicy”. A jak jest dziś? Jak daleką drogę przeszła pomajdanowa Ukraina w temacie najpierw oswajania z banderyzmem Ukraińców, a potem jego czczenia. To co było kiedyś wstydliwe, obciążające, nieprzystojne, od czego próbowali się dystansować demokratyczni politycy w Kijowie – dziś stało się normą. Ba, nie tylko normą, więcej – kultem. Kultem oficjalnym, państwowym, którego Kijów broni jak niepodległości, nawet bardziej niż samej linii frontu z Moskalami.

Zełenski oprócz tego, że odważnie broni swój kraj przed agresją Rosji, to mentalnością nie wiele odbiega od swych postsowieckich wrogów. Jest cyniczny, obcesowy, licytujący w grze z zachodnimi partnerami znacznie powyżej niż pozwalają mu karty. Ustępuje przed silnymi, gdy mu pokażą jego miejsce w szeregu, jak to swego czasu zrobił prezydent Donald Trump. Jeżeli zaś u partnera wyczuje słabość czy naiwność jak u Polski (czy w innym kontekście też Węgier) np., to gotowy jest takiego partnera ignorować, a nawet szantażować i zastraszać. Gdy polski nowo wybrany prezydent wreszcie zachował się stanowczo i z godnością – to Kijów odpowiedział na to dyplomacją poniżej wszelkich standardów. Opryskliwie i z pogardą, a na końcu ubiegł się wręcz do gróźb. W tym celu posłużył się cynglami w rodzaju Jurija Syrotiuka, byłego parlamentarzysty partii „Swobody”, a obecnie sierżanta batalionu systemów bezzałogowych Armii Ukraińskiej. Ów to cyngiel w mundurze ukraińskiej armii otwarcie groził w programie ukraińskiej telewizji NTA najpierw Węgrom, a potem też Polsce. „(...) Po wojnie nie radziłbym (...) wysuwać rozczeń wobec Ukrainy, bo wrócą chłopaki z wojny z załamaną psychiką (...)” i odwiedzą was zamiast ambasadora Ukrainy, straszył Węgrów. Polskę zaś pytał buńczucznie: „Czy Polacy są teraz gotowi na wojnę z Ukraińcami? Czy Polacy są gotowi na ukraińskie drony latające nad ich miastami? Czy Polacy są gotowi na śmierć własnych obywateli?”.

Sierżant nie mógł bez wiedzy swych przełożonych miotać publicznie takich gróźb wobec najważniejszego sojusznika, od którego zależy cała logistyka broniącego się Kijowa. Należy zatem uznać, że jest to groźba usankcjonowana. Mnie zaś ona przypomina nieco straszak pewnego Ceausescu, byłego komunistycznego dyktatora Rumunii, który – gdy w Polsce wybuchła „Solidarność” – wzywał Układ Warszawski do „wkroczenia do Polski”. Na co solidarnościowcy dopytali Nicolae, czy aby rumuńskie wojsko ma buty, aby wkroczyć. Bo może trzeba zrobić zrzutkę. Ukraina bez pomocy Polski i całego Zachodu nie tylko nie miałaby rakiet, czołgów, samolotów, amunicji, ale też hełmów i butów właśnie. Groteskowo zatem wygląda sierżant, któremu zalecam postudiować historię Ceausescu. Może nabierze większego respektu przynajmniej do własnego narodu.

Gdyby Polska teraz ustąpiła przed czerwono-czarną narracją Ukrainy, to wyrządziłaby dwie wielkie krzywdy: raz, pamięci polskich ofiar na Wołyniu; dwa, samemu narodowi Ukrainy, który trafiłby ostatecznie pod but ludobójczej ideologii. Dlatego debata w PE, jaką w przeddzień „Krwawej Niedzieli” 11 lipca zamierza organizować frakcja ECR w Strasburgu, będzie nie tylko otwarciem oczu zachodniej elicie na wołyńskie zbrodnie UPA, ale też kołem ratunkowym elitom ukraińskim. Niech wreszcie sobie w swym sumieniu odpowiedzą: czym różnią się groby Buczy, Irpenia czy Hostomelu od grobów w Pużnikach, Hucie Pieniackiej czy Ostrówce na Wołyniu...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#6 Mark 2026-07-08 12:03
Zełenski oprócz tego, że odważnie broni swój kraj przed agresją Rosji, to mentalnością nie wiele odbiega od swych postsowieckich wrogów. Jest cyniczny, obcesowy, licytujący w grze z zachodnimi partnerami znacznie powyżej niż pozwalają mu karty. Ustępuje przed silnymi, gdy mu pokażą jego miejsce w szeregu, jak to swego czasu zrobił prezydent Donald Trump. Jeżeli zaś u partnera wyczuje słabość czy naiwność jak u Polski (czy w innym kontekście też Węgier) np., to gotowy jest takiego partnera ignorować, a nawet szantażować i zastraszać. Gdy polski nowo wybrany prezydent wreszcie zachował się stanowczo i z godnością – to Kijów odpowiedział na to dyplomacją poniżej wszelkich standardów. Opryskliwie i z pogardą, a na końcu ubiegł się wręcz do gróźb. W tym celu posłużył się cynglami w rodzaju Jurija Syrotiuka, byłego parlamentarzysty partii „Swobody”, a obecnie sierżanta batalionu systemów bezzałogowych Armii Ukraińskiej. Ów to cyngiel w mundurze ukraińskiej armii otwarcie groził w programie ukraińskiej telewizji NTA najpierw Węgrom, a potem też Polsce. „(...) Po wojnie nie radziłbym (...) wysuwać rozczeń wobec Ukrainy, bo wrócą chłopaki z wojny z załamaną psychiką (...)” i odwiedzą was zamiast ambasadora Ukrainy, straszył Węgrów. Polskę zaś pytał buńczucznie: „Czy Polacy są teraz gotowi na wojnę z Ukraińcami? Czy Polacy są gotowi na ukraińskie drony latające nad ich miastami? Czy Polacy są gotowi na śmierć własnych obywateli?”.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 E.A. 2026-07-08 11:57
Haniebne zachowanie Zelenskiego. Napluł Polakom w twarz. Tak "podziękował" za okazane serce i szerokie wsparcie od lutego 2022 roku.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 Grażyna 2026-07-08 11:54
Bardzo dobre określenie sytuacji: Gdyby Polska teraz ustąpiła przed czerwono-czarną narracją Ukrainy, to wyrządziłaby dwie wielkie krzywdy: raz, pamięci polskich ofiar na Wołyniu; dwa, samemu narodowi Ukrainy, który trafiłby ostatecznie pod but ludobójczej ideologii.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 Jerzy 2026-07-07 18:10
Bardzo zasadne pytanie:
czym różnią się groby Buczy, Irpenia czy Hostomelu od grobów w Pużnikach, Hucie Pieniackiej czy Ostrówce na Wołyniu... ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 greg 2026-07-07 18:09
Tak "podziękowali" Polsce i Polakom za niesamowitą pomoc charytatywną, finansową i uzbrojenie warte miliardy zł.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#1 Adam 2026-07-07 18:08
W ten oto sposób, poprzez swoją haniebną decyzję, sam Zelenski i władze ukraińskie pokazali prawdziwe oblicze. To wielki skandal i policzek wymierzony ofiarom rzezi wołyńskiej i wszystkim Polakom.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Wtorek, 14 lipca 2026 

    Św. Kamila de Lellis, prezbitera, św. Henryka

    Mt 11, 20-24

    Ewangelii według świętego Mateusza

    Jezus zaczął czynić wyrzuty miastom, w których dokonał najwięcej cudów, za to, że się nie nawróciły. „Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Gdyby w Tyrze i Sydonie działy się te cuda, które u was się dokonały, już dawno by pokutowały, w worze pokutnym i popiele, i nawróciłyby się. Dlatego mówię wam: Lżej będzie Tyrowi i Sydonowi w dniu sądu niż wam. A ty, Kafarnaum: «Czy aż do nieba masz być wywyższone? Aż do piekła zstąpisz!». Bo gdyby w Sodomie dokonały się cuda, które u ciebie miały miejsce, ocalałaby aż po dziś dzień. Dlatego mówię wam, że ziemi Sodomy lżej będzie w dniu sądu niż tobie”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24