Prof. Paweł Skrzydlewski zaznaczył, że pomimo wielu obaw o to, co przyniesie przyszłość, jest w nas cały czas nadzieja. Jej źródłem i przyczyną jest Dobra Nowina o przyjściu na świat Jezusa Chrystusa.
– Jako ludzie możemy otworzyć się na dary Pana Boga i aktywnie z Nim współpracować. Możemy współtworzyć świat dobra, prawdy, piękna i świętości, mimo naszych wad i słabości. Ale warunkiem tego jest nasza aktywność, nasza praca własna i nasza sprawczość. Wiara i nadzieja płynące z radości Bożego Narodzenia wzmacniają i ożywiają w nas wolę pracy nad sobą oraz wolę pracy nad rzeczywistością życia naszych rodzin i wspólnoty narodowej. Nie wolno nam dziś popadać w zgubny i fałszywy pogląd, że nic od nas nie zależy, że jedyną rzeczą, na jaką dziś nas stać, to święty spokój i bierność, wygodne i przyjemne oczekiwanie na wybawienie, które przyjdzie z zewnątrz, bez naszej woli i pracy. Taka postawa bierności i nic nierobienia była i z pewnością będzie pokusą wielu ludzi. Ale mało kto dziś pamięta o tym, że źródłem tej postawy jest głupota, pycha i lenistwo, a także fałszywa pobożność – zwrócił uwagę filozof.
Tego rodzaju podejście cechowało ruch duchowy zwany kwietyzmem (od łac. quietus – „spokój”), uznany przez Kościół za herezję.
– Zmierzał on do wytworzenia w człowieku swoistych przeżyć mistycznych, związanych z osiągnięciem pokoju, bezruchu, negując przy tym rolę cnót, pracy i walki duchowej, ascezy i modlitwy. Kwietyzm przynosił zawsze w praktyce ruinę życia wewnętrznego człowieka, dewastację [życia – radiomaryja.pl] zewnętrznego w stosunku do osoby ludzkiej, życia rodzinnego i społecznego. Dewastację także ludzkiej wolności i odpowiedzialności. Jego efektem było także fałszywe przekonanie, że ci, którzy uzyskują całkowite wyciszenie woli i działania rozumu, ostatecznie zyskują jakiś rodzaj czystej miłości, czystej kontemplacji, dzięki którym nie tylko działania moralne, akty ascezy i modlitwy stają się czymś zbędnym, ale także ten, kto ich ma dostąpić, staje się kimś wolnym od grzechu. Bezczynność i bierność mają zatem zbawiać tego, kto je sam posiadł. Jako istoty bezgrzeszne nie potrzebujemy już zbawiciela. Oto ostateczne, absurdalne konkluzje kwietyzmu – mówił prof. Paweł Skrzydlewski.
Felietonista Radia Maryja podkreślił, że nie wolno nam popadać w taki sposób myślenia. Jednak nie możemy też popadać w drugą skrajność, czyli przeceniać samego siebie i swojego sprawstwa, lekceważąc tym samym dary Boga.
– To prawda, że wiele od nas zależy i wiele możemy uczynić dobrego, ale by to dobro mogło się ziścić, potrzebujemy zawsze i wszędzie łaski Pana Boga, współpracy z Nim, woli oddania się Bogu we wszystkim. Na tej właśnie drodze warto w całym Roku Pańskim 2026 rozważać słowa św. Tomasza z Akwinu, który wyjaśniał, że „Bóg wszystko uczynił dla nas. Ponadto wśród stworzeń poza aniołami właśnie człowiek jest najbardziej podobny do Boga. Nie powiedział Pan Bóg tego o niebie czy o gwiazdach, ale właśnie o człowieku. Oczywiście nie dotyczy to ciała, ale duszy, która posiada wolną wolę i nieśmiertelność. I to właśnie czyni człowieka spośród reszty stworzeń najbardziej do Boga podobnym. Trzeba więc, abyśmy na człowieka patrzyli jako na istotę spośród wszystkich stworzeń poza aniołami najwyżej postawioną w godności i żebyśmy jej nie pomniejszali przez grzechy i nieuporządkowane pożądanie rzeczy materialnych, które zajmują niższe od nas miejsce i są przeznaczone do naszego użytku. Natomiast samych siebie mamy takimi widzieć, jakimi nas Pan Bóg uczynił. Bóg zaś uczynił człowieka, by był podległy tylko Bogu. Mamy więc panować i rządzić rzeczami, natomiast być uległymi i posłusznymi Bogu, Jemu służyć, by w ten sposób dojść do uczestnictwa w Jego szczęściu, co oby stało się naszym udziałem” – zaznaczył filozof.
Cały felieton prof. Pawła Skrzydlewskiego z cyklu „Spróbuj pomyśleć” można odsłuchać [tutaj].




Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.