Unia praworządna przed południem

2025-12-16, 23:17
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Federica Mogherini, Didier Reynders, Vera Jurova, Ewa Kaili, Piero Antonio Panzeri, Mark Tarabella, Elisabetty Gualmini – co łączy tę długą listę nazwisk wysokich urzędników unijnych, polityków europejskich z pierwszych stron gazet? Łączy ich jedno słowo: „korupcja”.

Pełniąc wysokie stanowiska w Unii, nierzadko decydując o jej politykach w różnych aspektach, mając usta pełne frazesów o praworządności, demokracji, unijnych standardach, sami byli dalecy od tych standardów jak daleka jest Czukotka od Irlandii. Wszyscy wymienieni są też bardzo postępowi, nowocześni, awangardowi w swych poglądach. Lewicowi bez cienia podejrzeń. Dlatego też pewnie wszyscy in corpore kieszeń mieli po lewej stronie, do której zgarniali bez żenady łapówki, brudne pieniądze, pieniądze różnej maści lobbystów i przestępców pragnących się wzbogacić na unijnych funduszach.

Włoszka Mogherini, była szefowa unijnej dyplomacji, właśnie usłyszała zarzuty korupcyjne w związku z toczącym się śledztwem o oszustwa związane ze szkoleniem młodych dyplomatów finansowanych z kasy UE. Jest podejrzewana o ustawianie konkursów. Belg Didier Reynders, były komisarz UE ds. praworządności, uff, był tak osobiście „nienagannie” praworządny, że belgijska policja tylko i czekała, gdy skończy swój mandat komisarza i utraci immunitet, aby móc mu postawić zarzuty korupcyjne - łapówki, pranie brudnych pieniędzy i takie podobne rzeczy. Belg, który urzędowo pilnował praworządności w całej Unii, a w związku z czym przed południem karcił i pouczał Polskę w sprawie rzekomego braku w niej praworządności, sam po południu szedł do brukselskich domów hazardu, gdzie prał brudne pieniądze. Był dobrze zorientowany w procederze jak zawodowy oszust, biegły w schematach legalizowania brudnej forsy metodą wygrywania w totolotka. Vera Jurova, czeska komisarz ds. wartości i przejrzystości, uff, też wiekopomne zasługi położyła w walce o polską praworządność. Zasłynęła z tego, że gdy mówiła o Polsce rządzonej przez polityków konserwatywnych, zawsze podkreślała, że KE „nie zawaha się...” i dalej dopowiadała, jakich to kar nie zawaha się użyć wobec Warszawy, o ile ta nie poprawi swej wyimaginowanej niepraworządności. Sama Jurova była na tyle przejrzysta i obleczona we wszelakie unijne wartości, że omal nie skończyła w czeskim więzieniu, gdzie przebywała podejrzewana o.... no właśnie, a jakże inaczej, o korupcję. Szczęśliwie z owego więzienia wyszła, gdy główny świadek w jej sprawie nieoczekiwanie odszedł w zaświaty. Gdy w ten sposób stała się w pełni praworządna, w nagrodę została komisarzem „naszej Unii”, jak to mawia Ursula von der Leyen. Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej z niemieckiego nadania, też jest wybitnie praworządna. Walczy o praworądność zawzięcie w Polsce, na Węgrzech, na Słowacji, w Rumunii, no słowem tam wszędzie, gdzie wygrywa nie ta partia, którą sobie życzy Niemka na najważniejszym unijnym stołku. A sama? Na razie żadnych zarzutów korupcyjnych nie ma. Sprawy sądowe z amerykańskim dziennikiem „New Jork Times” przegrała wprawdzie i ma nakaz TSUE, by ujawnić swą korespodencję z dyrektorem naczelnym Pfizera w sprawie zakupu przez KE nadmiarowych ilości szczepionek przeciwko Covid-19 (tak gdzieś na 4 mld euro nadmiarowych), ale korespondencji nie ujawnia. Bo jest „praworządna”. W nosie ma orzeczenia TSUE, gdy chodzi o nią samą. Co innego, gdy TSUE orzeknie, poza swą kompetencją nawet, w sprawie stanowienia prawa w Polsce. To już zupełnie inne zawikłanie. Tam muszą być kary i KE nigdy nie zawahała się ich stosować.

Greczynka Ewa Kaili, była kiedyś wiceprzewodniczącą Parlamentu Europejskiego, gwiazdą europejskiej lewicy oraz unijnej praworządności. Wszelkie pisane przeciwko Polsce rezolucje, odezwy i inne dezyderaty nie mogły się obyć bez jej udziału. Zawsze przed południem była Greczynka praworządna. Aż sama nie trafiła za kratki, gdy belgijska policja nakryła ją na korupcyjnym procederze. Promowała do spółki z innymi jako Piero Antonio Panzeri, Mark Tarabella, Elisabetty Gualmini kraje Magrebu na forum Unii jako państwa, które bardzo mocno podciągnęły się w dziedzinie praworządności, praw człowieka i wysokich standardów w traktowaniu kobiet. Tę oczywistą perorę Greczynka wciskała Europejczykom, rzecz jasna, nie za darmo. W miejscu jej pomieszkiwania policja znalazła setki tysięcy oiro w torbach plastikowych jako napiwki od katarskich szejków. Od nazwy tego kraju właśnie cała afera zyskała kryptonim Katargate, synonim sprzedajności unijnych polityków, którzy za worki pieniędzy od bliskowschodnich satrapów handlowali swymi „wartościami”.

Korupcja w Unii Europejskiej jest plagą, to przyznają nawet bardzo prounijne, poukładane, wymusztrowane w politycznej poprawności media. Popierają one bezapelacyjnie Unię, wszystkie jej polityki, nawet najbardziej utopijne i szkodliwe, ale widzą, że Kolos jest na unijnych skorumpowanych i przekupnych nogach. Niedługo więc wystoi. Domagają się więc nawet lewicowo-liberalne media szybkich zmian, póki jeszcze czas. Unia, widząc co się święci, wyszła z Dyrektywą antykorupcyjną. Chce poprzez nią poskromić swoją własną korupcję, jak też korupcję państw członkowskich. W tym celu prawo antykorupcyjne ma być ujednolicone w całej Unii, tak by wszyscy wiedzieli prawidłowo, czym jest przestępstwo natury korupcyjnej. Dyrektywa została sporządzona w roku 2023, został przepracowana przez KE, poprawiona przez PE, by potem utkwić w martwym punkcie. Coś zaczęło przeszkadzać w ostatecznym uchwaleniu prawa. Nie wszystkie kraje, w tym Niemcy, chcą, by przestępstwo „nadużycia stanowiska” było traktowane w wymiarze prawa karnego. Wolą żeby było to wykroczenie administracyjne. Tylko że święte brukselskie krowy będąc na urzędzie i go nadużywając potrafią spowodować ogromne straty (np. poprzez nietransparentne, ustawione konkursy). Eksperci szacują, że w skutek lewych konkursów, korupcji, łapówek, kumoterstwa UE rocznie traci gigantyczne pieniądze. Według różnych szacunków od 120 mld euro do nawet 179 mld euro. Jeżeli zaś do plagi korupcji dorzucić jeszcze legendarną wręcz brukselską biurokrację, płodzącą masę nikomu i do niczego nie potrzebnych przepisów, przeregulowania gospodarki w oparciu o ideologiczne utopie rządzących Unią – to otrzymamy pełny obraz nędzy i rozpaczy „naszej Unii”. Niewydolnego, skorumpowanego, z błyskiem szaleńca w oczach molocha. Żeby oszacować, jak bardzo Unia jest ubezwłasnowolniona, innowacyjnie spóźniona i przeregulowana, należy zapoznać się z raportem Draghiego, byłego włoskiego premiera. W liczbach wymiernych wystarczy wymienić jedynie te dane traktujące o potencjale gospodarczym UE. O ile w roku 1990 Unia potrafiła jeszcze wypracować PKB sięgający 25 proc. światowego PKB, o tyle dzisiaj wskaźnik ten spadł do 14 proc. Niewyobrażalny wręcz spadek potencjału gospodarczego najbardziej ponoć rozwiniętej części świata, jak sama siebie lubi reklamować Unia.

Wierchuszka UE, walcząc o praworządność, demokrację i prawa człowieka, staje się coraz bardziej groteskowa. Robiąc z siebie niemal świątynię tych cech (jakże obłudnie), domaga się od państw aspirujących dopiero do Unii takich standardów, że albańska Prokuratura ds. Korupcji i Przestępczości Zorganizowanej oskarżyła prawie wszystkich urzędników państwowych - w tym byłych prezydentów, premierów, ministrów i burmistrzów – o nadużycia władzy, aby tylko móc im sprostać. Ściana pobielana, pełna robactwa korupcji, by sparafrazować biblijne strofy, ta Unia - od innych domaga się czegoś, czego sama nawet nie zamierza respektować. Ściga i karze nawet poza swymi kompetencjami kraje z nieprawowierną władzą w jej oczach, narzuca swe poronione prawa w dziedzinach, które jej nie zostały przekazane przez kraje członkowskie (jak np. „małżeństwa jednopłciowe”, których uznania domaga się ostatnio od Polski prawem kaduka), a po południu sama się łajdaczy...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#10 Stanisław 2026-01-05 19:24
Kryzysy współczesnego świata jeszcze wyraźniej pokazują jak słaba jest dzisiejsza Unia Europejska i jak niewiele się liczy w globalnej rozgrywce mocarstw.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Edmuk 2025-12-20 23:16
Demokracja ze swojej definicji oznacza władzę ludu. W eurokołchozie rządzą skorumpowani uzurpatorzy, bo przedstawicieli ludu tam z mikroskopem tylko szukać.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 M. 2025-12-18 16:00
Demokracja w wydaniu brukselskim (berlińskim, paryskim...) na naszych oczach przeistacza się w demokraturę, która nie ma nic wspólnego z faktyczną praworządnością i demokracją.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Jurek 2025-12-18 15:59
Ten artykuł tłumaczy, dlatego Unia jest w tak słabej kondycji. Szefowa Komisji von der Leyen i inni wysocy urzędnicy zarządzają od kryzysu do kryzysu, które sami wywołują. A przy tym jest wiele przykładów odrażającej korupcji w samym środku władz unijnych na najwyższych szczeblach, które nie są wyjaśniane tylko zamiatane pod dywan. Taka Unia nie ma przed sobą dobrej przyszłości.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 Ryszard 2025-12-18 14:21
Skandal goni skandal... Wstyd urzędasom brukselskim! A jeszcze bezczelnie pouczają i grożą innym.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 marcin 2025-12-18 14:20
skorumpowanym urzędnikom nie stała się żadna "krzywda" czyli żeby nie dopadła ich sprawiedliwość i odpowiedzialność za wyrządzone szkody.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 czytelnik 2025-12-18 14:20
Skandale w brukselskim bagienku wybuchają z regularnością bicia kurantów szwajcarskiego zegarka. Wybuchają i natychmiast gasną, jak zdmuchnięta świeca. Media nawet nie zdążą się nimi poważnie zająć, a już po skandalu, zamiecione, wyciszone, posprzątane.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 Aleks 2025-12-17 16:03
Unia skażona korupcją jest zaprzeczeniem praworządności i uczciwości.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 Adam 2025-12-17 14:17
Unijny kolos chwieje się na skorumpowanych i przekupnych nogach, chyląc się do spektakularnego upadku.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#1 greg 2025-12-17 14:16
Skorumpowane, fałszywe i wyzbyte wartości tzw. elity brukselskie same zostały zdemaskowane jako siedlisko wielkiego zła.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota, 13 czerwca 2026 

    Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wspomnienie

    Łk 2, 41-51

    Ewangelii według świętego Łukasza

    Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał On dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24