Metropolia padają pierwsze

2025-12-01, 14:50
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Nowy Jork jest jednym z największych miast na świecie. Miastem symbolem, kojarzącym się z amerykańskim sukcesem, bogactwem, wolnością – słowem światem Zachodu, do którego uciec pragnęło miliony głodnych sukcesu ludzi z całego świata.

Tak było kiedyś. Dziś to już historia. Miasto snów i bajońskich fortun aktualnie raczej się kojarzy nie z przepychem i elegancją, tylko z bezdomnością, podziałami klasowymi i rasowymi, niekontrolowaną przez nikogo migracją, przestępczością, narkobiznesem i radykalnym brakiem bezpieczeństwa. Na tej grząskiej glebie zawsze świetnie sobie radzi radykalna lewica, dysponująca imponującym wręcz zapasem megapopulistycznych haseł na rozwiązanie problemów, które sama wcześniej natworzyła. Udowodnił to niejaki Zohran Mamdani, 34 latek, syn hinduskich migrantów, złote dziecko „lewicy na lewo od lewicy”, muzułmanin, który w cuglach wygrał wybory na burmistrza najważniejszego amerykańskiego miasta, wprowadzając w osłupienie nie tylko Amerykanów, ale i połowę świata. „Piekło zamarzło”, „piorun z jasnego nieba”, posypały się komentarze na świecie, gdy szefem magistratu Wielkiego Jabłka został islamo-komunista z programem tak radykalnym, że rasowi komuniści przy nim wyglądają łagodnie jak niewinne jagniątka. Jego program wyborczy – to czysty komunizm, przekraczający jakikolwiek dotąd znany lewicowy populizm. Mimo że poraża brakiem realizmu, to jednak kilka milionów nowojorczyków na niego zagłosowało. Wybrali gruszki na wierzbie jako darmową komunikację miejską, darmowe żłobki i przedszkola, municypalne sklepy spożywcze dystrybujące darmową żywność. Wszystko, wszystko za darmo. Ponadto mają być podwojone wydatki na mieszkania komunalne, zamrożone ceny na wynajem mieszkań, które sięgają rzeczywiście horrendalnych wyżyn. No, i rzecz oczywista, mają być, uhuu jak podniesione podatki dla najbogatszych. Czyż nie pięknie. Czyż nie jest to wielokrotnie już skompromitowana w różnych krajach wizja komunizmu na ziemi.

Ale nie tylko skrajny populizm był jedyną miarą sukcesu Hindusa, pochodzącego z bardzo zamożnej, znanej w świecie „kawiorowej lewicy” rodziny migrantów z Afryki. Mamdani wygrał również nie dlatego, że perfekcyjnie odwołał się do emocji nowego proletariatu, za jaki obecnie w świecie lewicy robią pokrzywdzeni z różnych subkultur seksualnych jako transseksualiści, niebinarni, zmiennopłciowi, czyli innymi słowy szeroko pojęta agenda lgbt+++ (hasło przewodnie w tej materii było – „Nowy Jork schronieniem dla wspólnot lgbt”), czy uronił jako syn milionerów łezkę nad trudną dolą czarnoskórych samotnych matek albo nocujących w namiotach bezdomnych migrantów zwiezionych z południowej granicy USA, nie, tego byłoby za mało na tak druzgocące zwycięstwo. Jest to dziś biblia światowej lewicy i już nikogo za bardzo wśród progresywnych wyborców tym nie zadziwisz. Nowum było przeniesienie na grunt amerykańskiej metropolii emocji z krwawych konfliktów oddalonych o dziesiątki tysięcy kilometrów, a mających miejsce w umęczonej masakrami Gazie, gdzie armia izraelska dopuszczała się metodycznych zabójstw ludności cywilnej pod płaszczykiem słusznej walki z terrorystami z Hamasu. Krwawe masakry w Palestynie tylko na pozór nie mają nic wspólnego z życiem metropolii zza oceanu. W rzeczywistości w czasie konfliktu na Bliskim Wschodzie na Zachodzie dochodziło do masowych, bardzo emocjonalnych, a nawet agresywnych manifestacji, które w konsekwencji przyczyniły się do zrodzenia się pokolenia ludzi zwanego „Pokoleniem Gazy”. Zdegustowani obojętnością demokracji zachodnich na eksterminacje cywilów w Gazie młodzi ludzie, najczęściej studenci, zaczęli dystansować się od własnych korzeni, własnej tożsamości, własnej klasy politycznej na rzecz pokrzywdzonych, czyli muzułmanów. Stąd zrodziło się hasło „muslim is beautiful” i bezprecedensowe przeniesienie zawiłych konfliktów z tygla narodowościowo-religijnego Bliskiego Wschodu na grunt europejski i amerykański. W ten to właśnie sposób wytworzył się nowy polityczny oksymoron pod nazwą islamo-komunizm, który w normalnej rzeczywistości nie miałby prawa do zaistnienia na tyle to są sprzeczne ze sobą pojęcia. Tymczasem Mamdani udowodnił, że coś takiego istnieje i sytuuje się daleko na lewo nawet od skrajnej lewicy.

To co się udało Mamdaniemu w Nowym Jorku próbuje powtórzyć teraz Sophia Chikirou w Paryżu. Kandydatka komunistycznej lewicy francuskiej właśnie z przytupem rozpoczęła swoją kampanię wyborczą o stołek mera francuskiej stolicy. Wdarła się do jednego z paryskich komisariatów i zażądała zwolnienia propalestyńskich manifestantów. Podobnie jak Mamdani pochodzi ona z rodziny imigrantów pochodzenia muzułmańskiego. Ma bliźniacze wręcz poglądy, ostre jak brzytwa Gillette, gdy idzie chociażby o terrorystów z Hamasu, których uznaje za bojowników i „męczenników ruchu oporu” (ojciec Mamdaniego, profesor politologii i afrykanistyki na Uniwersytecie w Columbii uważa, że terroryści-samobójcy powinni być traktowani jako żołnierze, a sam terroryzm jako walka polityczna). Pogardza tradycyjną „budyniową” francuską lewicą spod znaku socjalistów Hollande’a, którą mianuje „robakami”, bo są tak przyziemni w swych umiarkowanych lewicowych poglądach. Ma poparcie zwycięzcy ostatnich francuskich wyborów parlamentarnych, czyli komunistów od Jean-Luc Melenchona i ogromne parcie na paryski Ratusz. Jeżeli ktoś myśli, że są to tylko mrzonki fanatyczki francuskiej lewicy – to jest w „mylnym błędzie”, jak by powiedział Wałęsa. Niech spojrzy nie tylko na Nowy Jork, ale też na wiele europejskich miast i metropolii jak Londyn, dla przykładu, gdzie rządzi Pakistańczyk Sadig Khan z niejasnymi powiązaniami z Braćmi Muzułmanami, czy na takie niegdyś europejskie miasta, a dziś już rządzone przez muzułmanów jak Birmingham, Shelfield, Oksford i wiele innych.

Radykalna lewica czy to francuska, czy angielska, czy niemiecka, czy amerykańska ma, jak się wydaje, patent na rządzenie dużymi miastami, gdzie wprowadzając „nowoczesność” i inne lewicowe szajby rujnuje wspólnoty, niszczy tkankę społeczną miast poprzez ściąganie masowej nielegalnej migracji, czego skutkiem potem jest radykalny deficyt bezpieczeństwa. Normalne życie miejskie ustaje, w niektórych miastach zostaje wprowadzona nawet godzina policyjna, co było dotychczas notowane tylko podczas okupacji niemieckiej w czasie II wojny światowej. Ale dzisiaj tak jest np. w Chicago, gdzie rządzi lewicowy burmistrz z partii demokratycznej Brandon Johnson. Oskarżył on ostatnio prezydenta Trumpa przed ONZ o łamanie praw człowieka za ...federalne naloty na skupiska nielegalnych migrantów, których gangi grasują w mieście jak ongiś na Dzikim Zachodzie bandy kowbojów. (Jego poprzedniczka na stołku burmistrza czarnoskóra Lori Lightfoot w ogóle odleciała, gdyż żądała całkowitego zlikwidowania policji, a fundusze z puli jej utrzymania przekazania na rzecz Afroamerykanów, którym biali winni wszystkiego za lata prześladowań i niewolnictwa). Samodestrukcja lewicy jest więc naprawdę imponująca. Dziś Johnson zapowiada „silną obecność policji” w centrum wielomilionowego miasta, aby jakoś upilnować tam porządek. Bo właśnie kilka dni temu przy okoliczności świątecznej, jaką jest zapalanie noworocznej choinki, doszło tam do dwóch strzelanin, w jakich zginęło bądź zostało zranionych kilkunastu niepełnoletnich grasantów. Burmistrz oburzony nazwał tego rodzaju przemoc jako „rodzącą strach” i właśnie obiecał zwiększyć obecność stróżów porządku z 700 do tysiąca. Nieprzestrzegających zaś godziny policyjnej zapowiedział surowo karać. Może to jakoś wpłynie na zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych w mieście wiatrów, bo jak na dziś tam codziennie ktoś ginie. „Chicago Tribune” podało właśnie statystykę: za 2025 rok 359 ofiar zabójstw.

Duże miasta, metropolie na Zachodzie pierwsze stały się ofiarą eksperymentów skrajnej lewicy. Dziś są albo pod butem muzułmanów, albo mokasyn w tęczowych skarpetkach. Chaos w nich udaje się jak na razie jakoś powstrzymać tylko przy pomocy godziny policyjnej...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#7 Jerzy 2025-12-11 10:12
Skrajna lewica i liberałowie prowadzą świat do moralnej, duchowej i cywilizacyjnej zapaści.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 Mateusz 2025-12-11 10:10
Jak ostrzegał jeden z "ojców założycieli" wspólnoty europejskiej Robert Schuman, albo Europa będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale. To samo można odnieść do całej cywilizacji Zachodu. Dziś wyraźnie widzimy jak prorocze były te słowa sprzed dziesiątek lat, gdy na naszych oczach dokonują się niebezpieczne procesy eliminowania chrześcijaństwa i postępującej islaminizacji.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 czytelnik 2025-12-02 12:14
Znalezione w sieci:
"Europa była silna i opierała się muzułmańskim najazdom wówczas, gdy była oparta na wartościach i głęboko zakorzeniona w chrześcijaństwie, gdy była silna duchem. Dlatego należy porzucić lewicową poprawność polityczną, nazwać rzeczy po imieniu i przystąpić do skutecznej obrony naszego europejskiego, chrześcijańskiego domu, dopóki nie jest za późno."
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 Wachter 2025-12-02 12:13
Saudyjskie petro-dolary od lat finansują ekspansję islamu na Europę. A naiwni euro biurokraci sami zastawiają pułapkę na swoje kraje, bezmyślnie przyjmując "uchodźców" wśród których jest wielu zwykłych bandytów, o czym wielokrotnie się niestety przekonywaliśmy przy okazji zamachów terrorystycznych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 r.w. 2025-12-02 12:11
Na naszych oczach dokonuje się islamizacja Europy oraz Zachodu. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 Janusz 2025-12-01 20:35
Zachód wyrzeka się swoich korzeni, czyli chrześcijaństwa. A jako że świat nie znosi próżni, w to miejsce agresywnie wpychają się radykalni, czasem lewacko-komunistyczni, muzułmanie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#1 Marek 2025-12-01 20:20
Smutne ale niestety prawdziwe jest stwierdzenie, że duże miasta na Zachodzie jako pierwsze stały się ofiarą eksperymentów skrajnej lewicy. Dlatego dziś są albo pod butem muzułmanów (którzy przejęli władzę w metropoliach w wyniku wyborów), albo mokasyn w tęczowych skarpetkach czyli skrajnych ideologów "nowego świata" uległego wobec środowisk lgtb+. Tak to dziś wygląda w wielkich zachodnich metropoliach.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota, 13 czerwca 2026 

    Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wspomnienie

    Łk 2, 41-51

    Ewangelii według świętego Łukasza

    Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał On dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24