Gdy prawda milczy – stadiony zaczynają mówić

2025-11-04, 10:08
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

O meczu Ligi Konfederacji pomiędzy Legią Warszawa a Szachtar Donieck, który odbył się na stadionie w Krakowie w ubiegłym tygodniu, stało się głośno i w Polsce, i na Ukrainie, jednak nie ze względu na widowisko sportowe. To było przeciętne (Legia wydusiła zwycięstwo 2:1), emocje jednak wzbudziła oprawa meczu. Słynący ze swego patriotyzmu kibice warszawskiej drużyny wywiesili bowiem duży baner z napisem: „Wołyń pamiętamy!”.

Baner oczywiście nawiązywał do rzezi, jakiej ukraińscy nacjonaliści z organizacji OUN-UPA dokonali na Polakach na Wołyniu w czasie II wojny światowej. Władze Ukrainy jednak próbują sprawę relatywizować albo wręcz zakłamywać. Kuriozalne, że również w Krakowie, a więc na terenie Rzeczpospolitej, szef ochrony Szachtara próbował ocenzurować baner. Zabronił na początku wniesienia go na stadion. Szachtar grał w Krakowie na prawach gospodarza meczu z racji niemożliwości rozegrania go w Doniecku. Ostatecznie musiał ustąpić dopiero po interwencji działaczy piłkarskich z Krakowa, co skutkowało, że baner pojawił się w II połowie meczu. Dziennikarz sportowy Roman Kołtoń skomentował incydent dosadnie: „Ukraińcy mogą być nacjonalistami, a my – u siebie – nie możemy być patriotami, pamiętając o ofiarach na Wołyniu?”! No właśnie. Czy aby jednak Ukraińcy nie za wiele sobie pozwalają. U siebie czczą Banderę i Szuchewycza, choć mają oni naprawdę wielką krew na rękach, zaś w Polsce próbują nie dopuścić czczenia pamięci ofiar ich ludobójstwa. Marszałek Piłsudski w tej materii przestrzegał, że „naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. Stadionowi kibice tę prawdę lepiej pojęli czasami od wielu polskich polityków, którzy relacje i przyszłość z sąsiadami wolą budować na nieprawdzie, byle unikać zadrażnień i mieć święty spokój.

Jedni Ukraińcy, korzystający z polskiej gościnności, nie chcą widzieć na stadionie baneru przypominającego im o ciężkiej winie ich przodków, inni zaś eksponują na innym polskim stadionie flagę banderowską – jako symbol barbarzyńskiej zbrodni na Polakach z Wołynia. Rzecz miała się na Stadionie Narodowym w Warszawie podczas odbywającego się tam niedawno koncertu białoruskiego rapera. Grupa Ukraińców w pewnym momencie wdarła się na taflę stadionu i prowokacyjnie jeden z nich zaczął machać banderowską flagą. Nie mogło to nie wywołać oburzenia nad Wisłą, gdzie ideologia banderowska słusznie jest uważana za zbrodniczą. Prezydent elekt Karol Nawrocki, reagując na prowokację, zapowiedział złożenie projektu ustawy do laski marszałkowskiej, która by penalizowała propagowanie ideologii banderyzmu na terenie Rzeczpospolitej. Słowa dotrzymał. Odpowiedni projekt ustawy został skierowany do Sejmu, gdzie będzie procedowany. Ale już sama inicjatywa legislacyjna prezydenta RP została na Ukrainie odebrana źle. Pomruk niezadowolenia wydali nad Dnieprem i Zbruczą tamtejsi historycy, którzy wystosowali nawet list otwarty w tej sprawie. Po „przyjacielsku” ostrzegli w nim prezydenta i braci Lachów, że w razie uchwalenia antybanderowskiej ustawy, oni zastosują kroki odwetowe. Przyjmą ustawę, która uderzy w Armię Krajową i Bataliony Chłopskie, bo w ich logice, są to też zbrodnicze organizacje. Albo przynajmniej za takowe zostaną uznane na Ukrainie odwetowo na działania antybanderowskie Polski. Oczywiście w piśmie ukraińscy uczeni też zapewniają o swej przyjaźni z narodem polskim i chęci budowania z nim przyjaznych relacji (co ważne w obliczu agresji ze strony Rosji), tyle że de facto chcą budować je na fundamentach zakłamania. A to nie może być trwała budowla. Zbrodnie banderowców były bowiem tak oczywiste, tak okrutne, tak masowe i precyzyjnie zaplanowane, że przeczyć im mogą chyba że ...historycy ukraińskiego IPN-u. Mam tutaj chociażby na myśli Ołeksandra Zinczenkę, który w swej bezbrzeżnej bezczelności napisał w odwecie na inicjatywę legislacyjną prezydenta Nawrockiego, że on to by „prawnie zakazałby propagandy idiotyzmu jako dominującej ideologii dzisiejszej Polski”. Niepełnosprytny, gdy idzie o poziom inteligencji, były pracownik ukraińskiego IPN-u wyraził swe pełne i generalne poparcie dla swych kolegów po fachu z Ukrainy, drwiąc przy okazji z „polskich polityków” (bez których solidarnej postawy Ukraina padłaby już w pierwszych tygodniach wojny, zauważmy). Kontynuował bowiem swe wynurzenia o idiotyzmach „polskich polityków” w następujących słowach: „Cóż, nazywanie reakcji historyków na idiotyzmy polskich polityków aktami zemsty jest trochę żenujące, nieprawdaż?”.

Jak żenujący jest sam Zinczenko, może mu powiedzieć jego własne lustro, gdyby w nie spojrzał. Nie od dzisiaj wiemy jednak, że skrajne ideologie odbierają rozum. Więc pewnie od banderowców nawet nie powinniśmy oczekiwać innych reakcji. Żenujące jest jednak to, że również w Polsce są środowiska, które suflują narrację sprzeczną z prawdą historyczną i po prostu antypolską. Wolą powielać argumenty z polityki historycznej państw ościennych, niż przyznać rację obozowi patriotycznemu z własnego kraju. Gazeta Wyborcza i w przypadku baneru o pamięci rzezi wołyńskiej nie mogła się powstrzymać od złośliwości i uszczypliwości wobec kibiców Legii. Nie potrafią zachować się fair play, syknęła ze złością na patriotyczną akcję. Nie pierwszy zresztą raz. Tak zwana żyleta na stadionie przy Łazienkowskiej słynie bowiem z tego, że upamiętnia patriotyczne i tragiczne dla Polski wydarzenia historyczne. Gdy jakiś czas temu Legia grała z jedną z niemieckich drużyn, warszawscy kibice zadbali o duży wymowny baner, przedstawiający niemieckiego nazistę w mundurze, który przykładał lufę pistoletu do skroni młodocianego powstańca warszawskiego. Sprawa niemieckich reparacji za zbrodnie popełnione na warszawiakach chociażby wtedy niejako sama nasuwała się na myśl. Liberalna warszawka jednak, delikatnie mówiąc, była zniesmaczona. Po co do sportu mieszać politykę?, pytała. Odpowiedź mogłaby brzmieć: gdy prawda milczy, stadiony zaczynają mówić. Gdy „moralne mocarstwo”, za jakie uważają się Niemcy, samo siebie rozgrzeszyło z wcale jeszcze nie tak dawnych potwornych zbrodni ich ojców i dziadów, to muszą się liczyć Niemcy z nieprzyjemnymi dla ich wzroku widokami na polskich stadionach.

Patrząc generalnie na sprawę, patriotyczne akcje na stadionach przez lewicowo-liberalne środowiska są odbierane z rozdrażnieniem. Co innego, gdy akcje na stadionach świata przeprowadza skrajna lewica. Wówczas jest to zjawisko piękne, godne wszelkich pochwał i zachwytów, gdyby nawet w rzeczywistości byłoby obciachem, głupotą i zwykłą hucpą. Mam tutaj na myśli chociażby głośną akcję BLM, skrajnie lewackiej organizacji, która wymyśliła, że na wszystkich stadionach świata przed każdym meczem piłkarze mają uklęknąć na jedno kolano. Czym mają wyrazić swój czynny żal i pokajać się symbolicznie za wszelkie zbrodnie, jakie w historii ludzkości biała rasa wyrządziła rasie czarnej. Katalizatorem do takiego odlotowego pomysłu stała się nieszczęśliwa interwencja, zbyt brutalna (po której zatrzymany zmarł), amerykańskich policjantów wobec obywatela USA karnacji ciemnej, recydywisty narkotykowego, który będąc pod wpływem środków odurzających miał nie reagować na polecenia stróżów porządku. Ci po wybuchu masowych protestów w USA (palenie, niszczenie, burzenie, demolowanie wszystkiego w dużych miastach) zostali szybko i przykładnie ukarani. Ale i tak organizacja BLM nie była usatysfakcjonowana. Dochodziło na początek do samosądów na ulicach, gdy czarni bandyci zmuszali przypadkowych białych przechodniów klękać przed nimi i uniżenie przepraszać. Potem właśnie akcję usankcjonowano niejako i przeniesiono na stadiony, gdzie już piłkarze mieli klękać. Lewicowo-liberalne elity piały z zachwytu.

Dziś kwękają, syczą i pomstują, bo nie ich bohaterowie są czczeni...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#12 LT-PL 2025-11-14 10:18
Polityka LR wobec RP i Polaków charakteryzuje się patologiczną schizofrenią. Z jednej strony Lietuvisi traktują Polskę jako wroga i gotowi są pomagać każdemu, kto Polsce chce zaszkodzić , nawet terrorystycznej organizacji ( UPA). a jednocześnie uważają ,że obowiązkiem Polski jest bronić Lietuvy ze wszystkich sił. Ten tok myślenia wywołał nie tak dawno furie u Radka Sikorskiego po trójstronnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych RP i LR z W. Zełenskim. Prawdopodobnie efektem tego bezczelnego zachowania G. Landsbergisa i W. Zełenskiego wobec Radka Sikorskiego było brak możliwości dalszej współpracy i natychmiastowa dymisja MSZ LR.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 LT-PL 2025-11-13 14:46
Słusznie wileński przypomniał poparcie rządu LR ,państwa lietuviskiego wystawie ku czci UPA. Postawa ta jest kontynuacją antypolskiej polityki międzywojennego rządu LR , bo nie tak dawno historycy odkryli w archiwach, że Lietuva uczestniczyła w przekazywaniu przez Kreml pieniędzy Ukraińskiej Powstańczej Armii działającej na terenie Polski w latach 30-tych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Tomek 2025-11-06 00:06
Brawa dla kibiców za odwagę i głoszenie prawdy historycznej. A tzw. "elitom" wstyd za próby tuszowania faktów o rzezi wołyńskiej i jej ukraińskich sprawcach. Wstyd tym większy, że próbowano kneblować usta na terenie Polski, co już jest niespotykaną niegodziwością.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Ryszard 2025-11-05 10:14
„Ukraińcy mogą być nacjonalistami, a my – u siebie – nie możemy być patriotami, pamiętając o ofiarach na Wołyniu?”! - Tak sprawę skomentował dziennikarz sportowy Roman Kołtoń i trudno nie przyznać mu racji.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Paweł 2025-11-05 10:13
Naszym podstawowym moralnym obowiązkiem jest dbanie o godne upamiętnienie ofiar, a Polacy na Litwie wywiązują się z tej powinności należycie. Wilniucy a szczególnie Związek Polaków na Litwie organizuje wiele patriotycznych uroczystości, m.in. na Rossie, w Kraczunach, Zułowie i innych miejscach związanych z naszą historią, także w Ponarach uświęconych krwią tysięcy naszych Rodaków.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 Jerzy 2025-11-05 10:10
W latach 1939-1946 ukraińscy nacjonaliści na ziemiach Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej oraz obecnych województw lubelskiego i podkarpackiego dokonali zbrodni ludobójstwa na polskiej ludności.

Ukraińcy zamordowali według różnych szacunków od 100 do nawet 200 tysięcy Polaków i doprowadzili do ucieczki setek tysięcy.

Symboliczną datą hekatomby Polaków z rąk ukraińskich nacjonalistów jest dzień 11 lipca 1943 roku, w którym Polacy byli mordowani w około stu miejscowościach.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 Mark 2025-11-05 10:08
Rzeź Wołyńska ma charakter absolutnie wyjątkowy. Identyczny z tą, również o charakterze ludobójczym, którą Sowieci wykonywali w Katyniu i w innych miejscach kaźni. Identyczny z tą, którą Niemcy i ich litewscy kolaboranci wykonywali w ramach zbrodni ponarskiej, kiedy wymordowali w Ponarach polską elitę.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 wileński 2025-11-05 09:54
UPA to była grupa szczególnie okrutnych zbrodniarzy ludobójców, pospolitych zwyrodnialców. Tymczasem przypomnę taki fakt z naszego litewskiego podwórka: "16 czerwca 2009 w parlamencie Litwy uroczyście otwarto wystawę ku czci Ukraińskiej Powstańczej Armii". To musi dawać wiele do zastanowienia.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 Eliza 2025-11-05 09:46
Jakim dzikusem trzeba być aby dopuścić się do takich okrutnych czynów. Gwałty, tortury, okrutne zbrodnie. Jakby było tej swołoczy zabijania to jeszcze w taki bestialski sposób traktowali swoje ofiary. I kobiety i dzieci - którzy przecież nie stanowili żadnego zagrożenia ani nie brali udziału w walkach.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 Arek 2025-11-05 09:27
"O świcie (godzina 3:00 nad ranem) 11 lipca 1943 oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach horochowskim i włodzimierskim pod hasłem Śmierć Lachom. Po otoczeniu wsi, by uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, dochodziło do rzezi i zniszczeń. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie. Była to akcja dobrze przygotowana i zaplanowana."
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota, 13 czerwca 2026 

    Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wspomnienie

    Łk 2, 41-51

    Ewangelii według świętego Łukasza

    Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał On dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24