Edukacja seksualna im. Aleksandry Kołłontaj

2025-10-01, 05:24
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Na Słowacji tamtejszy parlament przyjął właśnie poprawki do Konstytucji, których celem jest ostateczna definicja płci, wprowadzająca podział wszystkich Słowaków na mężczyzn i kobiet.

Taka – dziwna by się wydawało – decyzja słowackich parlamentarzystów jest podyktowana wojną kulturową, którą światowa lewica prowadzi globalnie. Nie ma kraju w Europie, gdzie by nie pojawili się swoi biedronie, spurki, barleye, czy žalimasy albo raskevičiusy, że tylko pierwszych z brzegu wymienię zbiorowo tęczowych rewolucjonistów. Ostatecznym celem tej wojny jest zniszczenie naszej cywilizacji, wywrócenie do góry nogami wszystkiego, co dotąd było ostoją, a więc rodziny w pierwszą kolej (jako podstawowej przecież komórki każdego społeczeństwa), wszelkich wartości kojarzących się z tradycją, wiarą, patriotyzmem oraz totalna indoktrynacja dzieci i młodzieży. Do czego to prowadzi finalnie pokazują chociażby ostatnie wydarzenia ze Stanów Zjednoczonych, naznaczonych morderstwami popełnionymi przez sfanatyzowanych odbiorców lewackiej ideologii na znienawidzonych przez nich konserwatywnych chrześcijanach.

Różne kraje na różne sposoby próbują walczyć z tymi tsunami nowoczesnego barbarzyństwa. Aby powstrzymać bezprawie, jakim posługują się demiurgowie nowoczesności, bądź to w interpretowaniu przez nich prawa na sposób orwellowski, bądź w jego ostentacyjnym łamaniu, rządy decydują się na wzmacnianie niektórych przepisów konstytucyjnych. Chodzi o to, aby nie dało się ich zinterpretować na zasadzie brukselskiej, że marchewka – to owoc, a ślimak – bydle parzystokopytne. A swoją drogą, kto by jeszcze dekadę temu pomyślał, że do Konstytucji będzie potrzeba wnosić poprawkę definiującą całość społeczeństwa jako zbiorowość składającą się z mężczyzn i kobiet, by bronić to społeczeństwo przed szalonymi osobo-postaciami siejącymi dezinformację o ludzkiej naturze. Słowaccy politycy, dmuchając na zimne, jednocześnie z poprawkami do Konstytucji wprowadzili też do prawa przepisy ograniczające adopcję dzieci wyłącznie do par heteroseksualnych oraz wprowadzające zakaz macierzyństwa zastępczego.

Wzorem węgierskiej ustawy również na Słowacji jedna z partii zgłosiła projekt prawa, zabraniający promowania wśród dzieci i młodzieży treści związanych z „nietypową orientacją seksualną”. Za ten występek groziłaby kara w wysokości 30 tysięcy euro. Oczywiście uchwalanie prawa broniącego rodziny i normalności nie mogło nie wzbudzić zdenerwowania wśród progresywnych organizacji w rodzaju Amnesty International, nie wywołać skrajnej irytacji w europejskim mateczniku nienormatywności, jakim jest Komisja Europejska. Pogroziła ona swym nowoczesnym paluchem Słowakom, Węgrów zaś już wcześniej zaskarżyła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, najbardziej „apolitycznego” sędziowskiego gremium w naszej galaktyce, do którego sędziów kierują rządy progresywnych (prawie bez wyjątku) europejskich krajów. Jak – zdarzy się – że sędziego kieruje rząd nieprogresywny, to wtedy Europejski Trybunał Sprawiedliwości tej kandydaturze nie przytakuje, bo uznaje ją a priori za mało rozgarniętą. To znaczy chciałem powiedzieć za niespełniającą wysokich kryteriów obiektywności i profesjonalizmu.

Słowacja, Węgry, Bułgaria – to kraje, w których sędziowie ostatniego słowa orzekli, że rodzina – to związek mężczyzny i kobiety względnie politycy tych krajów doprecyzowali swe Konstytucje tak, aby żadnemu progresywnemu prawnikowi nie pozwolić robić z gęby cholewę, interpretując prawo ...no właśnie jak u nas na Litwie chociażby.

Litwa bowiem pod względem omawianych tematów jest zupełnie na innym biegunie prawnym, choć – wydawałoby się – że wywodzi się z tej samej cywilizacji łacińskiej, której jednym z filarów jest prawo rzymskie. Słowaccy, węgierscy, bułgarscy sędziowie uznają prawo naturalne oraz porządek naturalny wywodzący się właśnie z prawa rzymskiego, litewscy mężowie w togach zaś dokładnie odwrotnie - nie uznają tego prawa, kolanem wciskając do litewskiego porządku prawnego genderowe definicje i inne absurdy. Pamiętamy przecież jak szokujące tłumaczenie norm konstytucyjnych przyjmowali w ostatnich latach litewscy sędziowie ostatniego słowa. Mimo zapisu w Konstytucji, że związek małżeński tworzą w sposób dobrowolny mężczyzna z kobietą, ukąszeni przez tęczową ideologię sędziowie potrafili wyinterpretować, że z tego związku ostatecznie tworzy się rodzina „neutralna płciowo”. Potem było już tylko gorzej. Litewski Sąd Konstytucyjny uznał za sprzeczne z Konstytucją niektóre zapisy Ustawy o ochronie nieletnich przed szkodliwą informacją, która to ustawa została uchwalona przez Sejmas, by chronić dzieci przed propagandą homoseksualizmu. No, a wisienką na torcie była skandaliczna decyzja SK, uznająca za sprzeczną z Konstytucją... samo nieistnienie prawa. Chodzi o nieistnienie Ustawy o neutralnych płciowo związkach partnerskich. Tym samym litewski Sąd Konstytucyjny uzurpował sobie kompetencje litewskiego parlamentu łamiąc zasadę trójpodziału władz.

Za poprzedniej kadencji Sejmu rząd, tfu, litewskich konserwatystów (te – tfu, odnosi się nie do ludzi, tylko do rzekomych „konserwatywnych” poglądów landsbergistów) wprowadził do programu szkolnego nowy obowiązkowy przedmiot pod nazwą „Gyvenimo igudžiu programa” jako maskirowkę do przemycenia do szkół edukacji seksualnej permisywnej i deprawującej. Uczniowie z tego przedmiotu, przykładowo, mają przyswoić wiedzę o mnogości ludzkich płci, nie wspominając już o niektórych perwersyjnych zachowaniach seksualnych (o które ponoć są ciekawi, jak tłumaczyli autorzy podręcznika), o czym alarmował były mer Wilna, obecnie parlamentarzysta Arturas Zuokas. Tfu, raz jeszcze. Zapytana wtedy szefowa rządu Ingrida Šimonyte o to, ile jest płci ludzkich, odpowiedziała błazeńską śpiewką... „o krach na rzekach”. Zaś minister oświaty jej rządu na to same pytanie odpowiedział, że jest fizykiem, więc nie ma kompetencji. Tfu, po raz trzeci, tym razem na kompetencje ministra.

W Polsce aktualnie podobny przedmiot deprawujący i seksualizujący dzieci próbuje się przemycić pod przykrywką edukacji zdrowotnej (genderyści zawsze swą truciznę wciskają dzieciom w pięknym opakowaniu). Polacy jednak – jak wszystko na to wskazuje – stawiają stanowczy opór indoktrynacji i masowo wypisują swe pociechy z przedmiotu, który na Zachodzie już dawno sieje spustoszenie, zamieszanie, ból i demoralizację wśród młodzieży. Wystarczy powiedzieć o gwałtownym wzroście operacji zmiany płci wśród dzieci i młodzieży w Zachodniej Europie czy niechcianych ciążach wśród nieletnich uczennic, wyedukowanych na edukacji seksualnej promującej rozwiązłość.

Premier Robert Fico decyzje słowackiego parlamentu tłumaczył „pierwszeństwem prawa krajowego nad międzynarodowym w kwestiach kulturowych i etycznych”. Wywołał tym samym gniewną reakcję KE, która bezczelnie zareplikowała, że „nadrzędność prawa UE nie podlega negocjacjom”. Niestety jak zwykle w takich sytuacjach apsimelavo, jak by powiedzieli bracia Litwini. Bowiem zasada nadrzędności prawa unijnego obowiązuje tylko w przypadku kompetencji, jakie kraje unijne delegowały do Brukseli. Tymczasem tematy rodziny, oświaty, kultury, etyki czy moralności nikt Brukseli nie przekazywał. Sama sobie próbuje je uzurpować. W przypadku oświaty ma być Europejski Obszar Edukacyjny, którego adeptami staną się młodzi Polacy, Litwini, Bułgarzy, Węgrzy czy Słowacy, odcięci od korzeni, swej historii i wartości kultywowanych przez przodków. Biegli za to w zunifikowanej wiedzy cyfrowej, europejskiej praworządności (he, he), no i znakomici z przedmiotu edukacji seksualnej im. Aleksandry Kołłontaj, leninowskiej feministki, która „sprostytuowała całą sowiecką Rosję”.

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#6 czytelnik 2025-10-15 01:30
Autor bardzo trafnie zauważył, że pemier Robert Fico decyzje słowackiego parlamentu tłumaczył „pierwszeństwem prawa krajowego nad międzynarodowym w kwestiach kulturowych i etycznych”. Wywołał tym samym gniewną reakcję KE, która bezczelnie zareplikowała, że „nadrzędność prawa UE nie podlega negocjacjom”. Niestety jak zwykle w takich sytuacjach apsimelavo, jak by powiedzieli bracia Litwini. Bowiem zasada nadrzędności prawa unijnego obowiązuje tylko w przypadku kompetencji, jakie kraje unijne delegowały do Brukseli. Tymczasem tematy rodziny, oświaty, kultury, etyki czy moralności nikt Brukseli nie przekazywał. Sama sobie próbuje je uzurpować. W przypadku oświaty ma być Europejski Obszar Edukacyjny, którego adeptami staną się młodzi Polacy, Litwini, Bułgarzy, Węgrzy czy Słowacy, odcięci od korzeni, swej historii i wartości kultywowanych przez przodków.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 Jakub 2025-10-15 01:27
Słowaccy, węgierscy, bułgarscy sędziowie uznają prawo naturalne oraz porządek naturalny wywodzący się z prawa rzymskiego, natomiast litewscy mężowie w togach zaś dokładnie odwrotnie - nie uznają tego prawa, na siłę wciskając do litewskiego porządku prawnego genderowe definicje i inne absurdy. Warto przypomnieć przecież jak szokujące tłumaczenie norm konstytucyjnych przyjmowali w ostatnich latach litewscy sędziowie ostatniego słowa. Mimo zapisu w Konstytucji, że związek małżeński tworzą w sposób dobrowolny mężczyzna z kobietą, ukąszeni przez tęczową ideologię sędziowie potrafili wyinterpretować, że z tego związku ostatecznie tworzy się rodzina „neutralna płciowo”. Potem było już tylko gorzej. Litewski Sąd Konstytucyjny uznał za sprzeczne z Konstytucją niektóre zapisy Ustawy o ochronie nieletnich przed szkodliwą informacją, która to ustawa została uchwalona przez Sejmas, by chronić dzieci przed propagandą homoseksualizmu. No, a wisienką na torcie była skandaliczna decyzja SK, uznająca za sprzeczną z Konstytucją... samo nieistnienie prawa. Chodzi o nieistnienie Ustawy o neutralnych płciowo związkach partnerskich. Tym samym litewski Sąd Konstytucyjny uzurpował sobie kompetencje litewskiego parlamentu łamiąc zasadę trójpodziału władz.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 Agnieszka 2025-10-15 01:22
Że dżenderyści panoszyli się w litewskim Sejmie poprzedniej kadencji w moim mniemaniu przynajmniej ilustruje fakt że wówczas rządzący liberal-konserwatyści wprowadzili do programu szkolnego nowy obowiązkowy przedmiot pod nazwą „Gyvenimo igudžiu programa” jako maskirowkę do przemycenia do szkół edukacji seksualnej permisywnej i deprawującej. Uczniowie z tego przedmiotu, przykładowo, mają przyswoić wiedzę o mnogości ludzkich płci, nie wspominając już o niektórych perwersyjnych zachowaniach seksualnych (o które ponoć są ciekawi, jak tłumaczyli autorzy podręcznika), o czym alarmował nie jeden polityk i działacz społeczny naszego kraju.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 E.A. 2025-10-08 14:43
Od wychowania dzieci i mlodziezy zalezy przyszlosc spoleczenstwa i narodu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 Jan 2025-10-08 14:15
Z jednej strony piekne slowa o edukacji zdrowotnej mlodych ludzi w szkolach, a jednoczesnie przemycanie w programie roznych tresci deprawujacych. To typowa metoda falszowania rzeczywistosci.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#1 Marek 2025-10-08 14:10
Europejskie lewactwo mocno atakuje szczególnie mlode pokolenie, narzucajac propagande lgtb, genderowa, promowanie czarnych marszy itd. Dlatego tak istotne jest przeciwstawianie sie temu szalenstwu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota, 13 czerwca 2026 

    Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wspomnienie

    Łk 2, 41-51

    Ewangelii według świętego Łukasza

    Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał On dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24