Lewicowy internet na wieść o makabrycznej zbrodni zatriumfował. Zero refleksji, skruchy, tylko raczej źle skrywana radość. Argumenty radosnych były proste, nieskomplikowane i prymitywne na miarę ich umysłów. Oto jeden z przykładów: zginął, bo miał „poglądy przemocowe”. A więc – w domyśle – należało mu się. Należało się, bo „siał mowę nienawiści”, poglądy miał „nieludzkie”, „dyskryminacyjne”. Dyskryminował zamordowany zwłaszcza na tle płci, orientacji seksualnej, no i ogólnie - był mizoginem. Cytuję z grubsza uzasadnienia rzecznika polskiej Nowej Lewicy Łukasza Michnika, który obwiniał prawicę, że upolitycznia śmierć Kirka oraz broni „prawa do nienawiści”. Owszem Michnik przyznał, że „poglądy Kirka nie usprawiedliwiają zamachu, a sprawca powinien ponieść surową karę”, ale tylko na tyle go było stać. Dalej szła już usprawiedliwiająca niejako zbrodnię cała litania przewinień i „nieludzkich” poglądów Kirka, poczynając od tego, że nie zgodziłby się on na aborcję w przypadku swej własnej nieletniej córki w razie jej zgwałcenia, poprzez bezwarunkowe (nawet mimo powtarzających się tragicznych w skutkach strzelanin) prawo do posiadania broni, i kończąc na nieludzkim poglądzie w sprawie kobiet. Kirk kiedyś palnął bowiem niepoprawnie politycznie, że uważa, iż kobiety powinny siedzieć w domu i wychowywać dzieci, a nie chodzić do pracy. Ich pracą ma być przysługiwanie mężczyznom. Słabe, owszem. W opinii Michnika jednak, prawica tolerując takie wypowiedzi, „broni prawa do nienawiści”. Jakiego zatem prawa broni lewica, gdy jej różnej maści aktywiszcze czy inne genderowe koordynatorki intymności głoszą poronione teorie na temat płci ludzkich, oddają pod nóż rzeźników z tęczowych klinik małe dzieci, którym wmówiono, że potrzebują zmiany płci, bo nie są w swym ciele, pytam. Okaleczają na całe życie dzieci, odmawiając ich rodzicom nawet prawa do wiedzy na temat mengelowskich operacji.
Ponadto różnica kardynalna między Kirkiem a lewicowymi fanatykami jest taka, że on na uniwersytety chodził bez karabinu w ręku i kul z wygrewarowanymi elgebetowskimi hasłami w kieszeni. Chodził w młodzieńczym zapale, by dyskutować, przekonywać do swych racji oponentów siłą swych argumentów, które nie zawsze mogły być trafne. Lewicowa młódź jednak jest „tolerancyjna” jak krasnoarmiejec z kawału, który do swego proletariackiego brata rzucił kamieniem, gdy ten go poprosił o papierosa, a mógł przecież i s pistoletika strielnut’. Nie zwykła walczyć na argumenty. Boi się wręcz takich dyskusji, bo obciach po nich byłby taki, że strach byłby nawet potem zajrzeć na Tik toka. Argumenty ich zindoktrynowanych głów są na tyle bowiem infantylne, śmieszne i anaukowe, że same proszą się o memy, których prześmiewczość lewicowców bodzie, jak rozjuszona antylopa gnu bodzie atakującego ją drapieżnego kota.
Słowem argumenty chrześcijańskiego konserwatysty w porównaniu z argumentami nawiedzonych aktywistów spod znaku Che Guevary dzwięczą jak sonaty Beethovena na tle jazgotu marnych podwórkowych rockenrollowych kapel. Kula zabójcy trafiła Kirka, gdy opowiadał zebranym na podwórku Uniwersytetu Orem o bestialskich zabójstwach z ostatnich tygodni, jakie wstrząsnęły Ameryką. Jednym z takich przykładów był makabryczny mord na młodej Ukraince Irinie Zaruckiej, która szukała za oceanem azylu przed wojną we własnym kraju. Znalazła zaś okrutną śmierć z rąk czarnoskórego recydywisty, który zasztyletował ją w wagonie metra bez żadnego powodu. Recydywista, którego poprawni politycznie sędziowie wcześniej aż 14 razy zwalniali z aresztu, pozbawił życia Ukrainkę dla rozrywki. Po prostu wstał z siedzenia i od tyłu zadał młodej białoskórej kilka ciosów nożem w szyję.
Inny nie mniej bulwersujący przypadek zdarzył się w lipcu w stanie Minesota, gdzie w jednym z miasteczek transseksualista Robert Westman ziejąc wrogością do chrześcijan z zimną krwią zastrzelił lub poranił kilkunastu uczniów szkoły katolickiej. Kule też miał znaczone. Znaczone firmowymi - można by rzec - sloganami lewicy i jej seksualnych przybudówek. Wspomniane morderstwa są morderstwami z nienawiści do chrześcijan, do osób o białej karnacji skóry, do głoszących poglądy, których lewica nie może znieść. Politycy lewicy nie są w stanie zaprzeczyć tym oczywistym faktom. Obracają więc kota ogonem, oskarżając prawicę. Oskarżają o to, że broniąc ofiar „broni prawa do nienawiści”. Absurd lunatyków, którzy opuścili naszą cywilizację, i nie są w stanie w obliczu tragedii zachować się jak ludzie. Uszanować bólu osób, których bliskich ich wyznawcy pozbawili życia.
W Parlamencie Europejskim, gdzie w większości zasiada lewicowo-liberalna ferajna, uważająca się za europejską elitę, która stojąc i siedząc, po obiedzie i na czczo, wszystkich dookoła poucza o prawach demokracji, tolerancji i potrzebie używania inkluzywnych słów, pokazała swą prawdziwą twarz. Konserwatywny europoseł ze Szwecji poprosił prowadzącą obrady wiceprzewodniczącą PE Katarinę Barley, by uczcić minutą ciszy zamordowanego z pobudek politycznych Kirka. Jednak niemiecka marksistka zignorowała apel i nawet na sekundę nie stuliła gęby (przepraszam za dosadność określeń, które jednak w tym kontekście muszą być użyte), gdy konserwatywna strona sali wstała w ciszy, by oddać hołd ofierze politycznej nienawiści. Z uśmieszkiem dalej gadała do mikrofonu, a jej polityczni kameradzi z ław lewicy oraz liberałów zostali siedząc, hałasując i drwiąc w gruncie rzeczy ze śmierci 31-latka. Kulturowa dzicz, pozbawiona empatii i ludzkich odczuć. Nikt przecież od nich nie domagał się, by uklękli na jedno kolano, jak sami tego domagali się jeszcze niedawno na ulicach amerykańskich i europejskich miast od napotkanych przypadkowych białasów. Mieli klękać przed czarnoskórymi w skrusze, bo policja w USA, interweniując w stosunku do ich czarnoskórego pobratymca, działała siłowo w sposób – być może – nie adekwatny. Będący pod wpływem narkotyków zatrzymywany zmarł wówczas. Wtedy cała progresywna tłuszcza domagała się zbiorowej ekspiacji od białych. Teraz nie stać ich było nawet na minutę ciszy. „Lewicowi fanatycy w duchu cieszą się z tej zbrodni. To jest inna cywilizacja”, krótko, a dosadnie ocenił chwilę pekarizacji lewaków poseł Sejmu RP Paweł Jabłoński.
Po zbrodni na Kirku amerykańskie miasta nie płonęły. Nie było zamieszek, nie było grabieży, nie palono samochodów, nie było w ogóle przemocy. Napisał o tym w mediach społecznościowych gubernator Utah Spencer Cox. Ludzie się zbierali, aby razem się pomodlić. Dzielić się człowieczeństwem, jak to ujął gubernator.
Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego



Komentarze
Mocna rodzina oparta na chrześcijańskich wartościach jest podstawą przetrwania społeczności, szczególnie w Europie, która przecież wyrosła na greckiej kulturze, rzymskim prawie i chrześcijańskich wartościach właśnie. Widzimy do czego prowadzi życie pozbawione tego fundamentu, gdy zlaicyzowana Europa Zachodnia załamuje się pod naporem ekspansji muzułmańskiej. Stąd konieczność swoistego odrodzenia duchowego. Ten kierunek na Litwie wytycza AWPL-ZChR, konsekwentnie promując zdrową tradycyjną rodzinę, cywilizację życia (według wytycznych św. Jana Pawła II), oparcie na uniwersalnych wartościach chrześcijańskich, które służą każdemu człowiekowi.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.