Parcelacja Wilna z rekinami budowlanki w tle

2025-02-18, 11:36
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

Mer Wilna Valdas Benkunskas, gdy tylko się dowiedział, że ojczyzna potrzebuje pieniędzy, wyciągnął natychmiast pomocną dłoń. Nie mógł być obojętny w tak dramatycznej sytuacji niedoborów finansowych dla wojska. Wyszedł więc na przeciw potrzebom armii i to w sposób wręcz rewolucyjny. Zaproponował mianowicie minimum 1 mld euro, który zamierza pozyskać drogą sprzedaży na aukcjach najbardziej atrakcyjnej, drogiej i pożądanej przez inwestorów ziemi. Ziemi, której w rzeczywistości nie ma, o ile wierzyć wcześniejszym słowom tegoż Benkunskasa, gdy odprawiał z kwitkiem prawowitych właścicieli ziemi, jacy zgodnie z prawem starali się o godną rekompensatę za utracony w stolicy w skutek nacjonalizacji majątek.

Teraz ziemia w Wilnie cudownie się odnalazła. Może dlatego, że cel jej rozdysponowania jest szczytny. Rada Obrony Państwa orzekła niedawno przecież, że finansowanie potrzeb wojska należy zwiększyć do ok. 5,5 proc. PKB. A więc bez mała dwukrotnie. Potrzeby zatem są duże, a więc i ziemi w stolicy, której do tej pory nie było, ma być dużo. Mer Benkunskas na start obiecuje, że znajdzie się tak ze 300 hektarów. Ale gdyby okazało się, że tego jest mało, to laisvai znajdzie się i więcej. Opozycja w Radzie miejskiej nie wątpi w talenta mera na tym polu. Jak już obiecał rozparcelować najbardziej atrakcyjne zakątki stolicy i zaoferować je firmom budowlanym, to znaczy, że słowa dotrzyma, uważa opozycyjny radny Aleksandras Nemunaitis. Wymienia nawet z pamięci, jakie działeczki pójdą pod młotek w pierwszą kolej. Obiektem pożądań korporacji budowlanych są zaciszne tereny na Antokolu na terytorium byłego sanatorium Pušinų kelias. 13,5 ha w Żyrmunach przy ulicy Verkiu, gdzie kiedyś mieściła się zajezdnia autobusowa. Rewelacyjna jest też kilku hektarowa działka na malowniczo położonej Holenderni w miejscu, gdzie kiedyś funkcjonował szpital przy ul. Vasaros. To tylko kilka wziętych z brzegu terenów, na jakie już dawno miały położone oko firmy budowlane. Teraz pod przykrywką patriotycznych uniesień mają przejąć najdroższą ziemię w stolicy po cenach bynajmniej nie komercyjnych. Mer przecież sprzedawać bajońsko drogiej ziemi nie zamierza po cenach rynkowych. Planuje ją opylić na aukcjach, gdzie – zdaniem Nemunaitisa – jest możliwa zmowa cenowa. Dotychczasowe praktyki to potwierdzają, a i elementarna logika przed tym przestrzega. Przecież do aukcji na zakup tak bajońsko drogich terenów mogą stanąć tylko duże korporacje budowlane. Tylko ich bowiem jest stać na takie zakupy. Mogą więc  z łatwością się dogadać. Aby nie przepłacać, nie będą sobie wchodzić w paradę podczas aukcji. Wystarczy, że wcześniej podzielą między sobą tereny pod inwestycje i drogą ziemię na aukcjach będą mogli nabyć za wpół ceny. Taki schemat jest w pełni możliwy. Polityczna korupcja w podobnych sytuacjach już zdarzała się przecież w przeszłości wielokrotnie. Wszystko jest więc już – można powiedzieć – przećwiczone. Opozycja w stołecznej Radzie więc przestrzega przed możliwymi przekrętami przykrytymi zbożnymi celami. Potem po czasie będzie za późno. Atrakcyjne tereny przejęte za wpół ceny zostaną zabudowane prestiżowymi kwartałami wilii dla nowobogackich. Zyski osiądą w kieszeniach tych, którzy mają czułe serca dla potrzeb ojczyzny.

Taki scenariusz zresztą wydaje się potwierdzać Arvydas Avulis, właściciel Hammer, jednej z największych firm na litewskim rynku budowlanym. Rekin budowlanki bardzo się cieszy z nadarzającej się okazji. Oczywiście, cieszy się w pierwszą kolej, że będzie mógł przysłużyć się wojsku. Jest przecież patriotą, o czym sam mówił w TV3. A że przy okazji skupi wymarzone, łakome tereny w stolicy pod swe inwestycje po bardzo atrakcyjnych cenach, to rzecz wtórna. Grunt, żeby wojsku pomóc.

Avulis zaciera więc ręce, bo ziemi – jak obiecuje mer – będzie dużo. A więc siłą rzeczy i jej cena na aukcjach spadnie, bo takie są zasady rynku. Czym większa podaż, tym ceny są niższe. Jest to elementarz biznesu. Wygląda jednak że Benkunskas tego elementarza nie przeczytał. Albo może nawet bardzo dobrze przeczytał, dlatego właśnie setki hektarów zamierza wystawić na aukcje a nie po rynkowej cenie sprzedawać. Kas paneigs, kad.... W takich sytuacjach zazwyczaj mówią Litwini sugerując, że sprawa ma drugie dno. Nie wiem, ile den ma opisywana historia. Ale fakt, że Avulis jest kontent. Widzi w masowej parcelacji najatrakcyjniejszych wileńskich terenów same dobro. Bo skoro ceny spadną, to – jego zdaniem – „wygrają wszyscy”. I potencjalni nabywcy nieruchomości, którzy za metr kwadratowy zapłacą mniej, i wojsko, bo wzbogaci swój budżet, i – rzecz oczywista – „Hammer”, bo zaliczy nadoczekiwane zyski. Mer zaliczy jedynie skromne miano ...bezinteresownego mecenasa litewskiej armii. Rewelacja.

A co z tymi, którzy nie wygrają? Będą nimi zwykli wilnianie. Ich miasto zostanie rozparcelowane do ostatniego ara w szczególności tam, gdzie jest on najdroższy, „karkas” przyrodniczy stolicy, jak to się mówi w języku fachowym architektów, będzie wytrzebiony, odgrodzony wysokimi płotami do wyłącznego użytku klasy uprzywiliowanej. Byli właściciele ziemi w Wilnie zostaną z niczym. Wojsku trochę skapnie na aukcjach, ale nie tyle, ile mogłoby skapnąć po cenie rynkowej. Mer Benkunskas jednak to wszystko ignoruje. Odgraża się, że jeżeli jego plan nie przejdzie, to za niedługi czas ziemia zamiast do inwestorów trafi za darmo do okupantów.

Dla „genialnego” Benkunskasa miałbym jednak jeden prosty rachunek do policzenia: jaki paragon jest większy? Ten z 1mld euro, który zamierza pozyskać z parcelacji ziemi w stolicy, czy – może – 13 mld, jakie konserwatyści za swych rządów zaplanowali lekką ręką wydać na „zieloną gospodarkę”. Chwaliła się tym wiceministra finansów za czasów rządów konserwatystów Vaida Česnulavičiutė-Markevičienė, która w ramach absolutnych priorytetów przeznaczyła z kasy publicznej 13,88 mld euro na łagodzenie skutków zmian klimatycznych w najbliższej dekadzie – do roku 2030. Miał to być absolutny priorytet rządu konserwatystów i liberałów, bo takowy Litwie (no oczywiście i wszystkim innym krajom UE) wytyczyła Bruksela. Gdybym był Benkunskasem, spytałbym wiceministrę: czy nie lepiej byłoby te pieniądze wydać na wojsko, bo przecież inaczej wszelkie profity potencjalnie płynące z Zielonego ładu i tak przypadną okupantom.

Benkunskas też mógłby o to swą ministrę finansów zapytać, ale nie zapytał, bo – może – nie umie liczyć do trzynastu. Ponadto – jeżeli tak na serio – to te 13,88 mld euro mogą pójść nie w zieloną gospodarkę, tylko w ...błoto. Bo „zielona rewolucja zaczyna się kończyć”, wieszczy coraz więcej ekspertów z głowami wolnymi od ideologii. „Rozumieją to producenci wiatraków i fotowoltaiki oraz ich polityczni i finansowi sponsorzy, którzy chcą sprzedać całe to dziadostwo, zanim się skończy”, mówi bez owijania w bawełnę dziennikarz ekonomiczny, autor filmu „Odnawialne źródło pieniędzy” Mateusz Dziaduszycki. Powołując się na wielu inżynierów, „którzy umieją liczyć kilowaty”, twierdzi, że system energii odnawialnej jest chory. Istnieje tylko dzięki dofinansowaniu z naszych podatków. „System energii odnawialnej jest pasożytem na reszcie systemu energetycznego”, przekonuje dziennikarz-ekspert. Udowadnia też na prostych przykładach, że system OZE nie tylko że finansowo nie jest  opłacalny, bo jest nawet 10-krotnie droższy od energii tradycyjnej z atomu i gazu, dla przykładu, ale też nie ekologiczny. Dlaczego nie ekologiczny? Bo farmy wiatrowe czy słoneczne potrzebują nawet 100 razy więcej miejsca niż stacje gazowe czy atomowe. A to oznacza ingerencje w ekosystemy, trzebienie lasów, niszczenie zasobów przyrodniczych. Pomijamy już niestabilność źródeł odnawialnych, które są w 100 proc. zależne od wiatru czy słońca, dlatego muszą mieć zabezpieczenie w postaci tradycyjnych źródeł energii.

Mając powyższe na uwadze stawiam pytanie: może ojczyzna i wojsko bardziej zyskali, jeżeli by konserwatyści zamiast parcelacji Wilna wycofaliby miliardy z ideologicznych projektów, od których świat już zaczyna się odwracać...

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#14 Jerzy 2025-03-03 19:32
Ta sprawa nie może być załatwiona uzależniona bez załatwienia roszczeń dawnych właścicieli.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 kradzież ziemi 2025-02-26 15:02
Dotychczas tylko część Polaków w Wilnie odzyskała ziemię a i to małe fragmenty. Dodatkowo kuriozalna Ustawa „o przenoszeniu ziemi” przyczyniła się do dużych nieprawidłowości na Wileńszczyźnie. Polacy bardzo często nie otrzymywali ziemi w swoich miejscowościach. Ziemię kiedyś należącą do Polaków otrzymywali przybysze. To wszystko służyło zaludnieniu Wileńszczyzny przez "okupantów" z Kowna oraz lituanizacji Polaków z Wileńszczyzny. Teraz mamy dalszy ciąg kradzieży ziemi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Stan. 2025-02-26 12:37
Znowu nas próbują bezczelnie okradać. Landsbergiści wciąż zieją nienawiścią do tego co polskie w Wilnie i na Wileńszczyźnie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 obserwator 2025-02-21 12:21
„Ostatnio bardzo zły przykład jest taki, że mer Wilna zaczął sprzedawać grunty, a spadkobiercom, których większość to przedstawiciele mniejszości narodowych, ok 5 tysięcy osób, powiedziano, że w Wilnie nie ma wolnej ziemi. Nasuwa się więc retoryczne pytanie, jak ludzie po takim oszustwie, gdyż praktycznie zabrano im mienie ich rodziców, będą bronić naszego kraju?” – mówił lider AWPL-ZChR na spotkaniu liderów partyjnych z prezydentem Litwy dotyczącym obronności, podkreślając, że nie powinno być żadnych napięć wewnętrznych w kraju, w tym dotyczących mniejszości narodowych, dlatego ważne jest poszanowanie ich praw.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Tomek 2025-02-21 12:20
Milczenie mediów w sprawie Benkunskasa jest więcej niż dziwne. Publicznie oświadczył on mieszkańcom Wilna, że ziemia nie zostanie zwrócona i wolnej ziemi nie ma, a teraz zaczyna sprzedawać ziemię należącą do ludzi podmiotom gospodarczym. To prawdziwy skandal i odpowiednie instytucje muszą zbadać tę sytuację.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 Andrzej 2025-02-19 12:53
Największymi przegranymi tego skandalicznego pomysłu landsbergisty Benkunskasa będą zwykli wilnianie. Ich miasto zostanie rozparcelowane do ostatniego ara w szczególności tam, gdzie jest on najdroższy, zasoby przyrodniczy stolicy zostaną wytrzebione, a teren odgrodzony wysokimi płotami do wyłącznego użytku klasy uprzywilejowanej. Byli właściciele ziemi w Wilnie zostaną z niczym. Wojsku może trochę skapnie na aukcjach, ale niewiele, wygrają tylko cwaniacy i kombinatorzy do których skierowany jest ten projekt.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Tadeusz 2025-02-19 12:49
Cytuję czytelnik:
Niestety tylko ZPL i AWPL bronią polskiej ziemi.Dyplomacja milczy, a garstka "dyżurnych Polaków" odgrywają swoje role reżyserowane przez siły litewskie.
Masz rację, nasze główne organizacje zawsze bronią najważniejszych spraw, od których zależy dziś i jutro polskości na Litwie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 jan71 2025-02-18 16:01
To już 35 lat trwający maraton ubiegania się o swoje prawa - święte prawo własności ziemi, ojcowizny. To absolutnie skandaliczne i niedopuszczalne działania władz litewskich, uderzające w poszkodowanych mieszkańców, głównie Polaków.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 czytelnik 2025-02-18 16:00
Niestety tylko ZPL i AWPL bronią polskiej ziemi.Dyplomacja milczy, a garstka "dyżurnych Polaków" odgrywają swoje role reżyserowane przez siły litewskie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 Adam 2025-02-18 15:50
Wstyd dla państwa lietuviskiego, ile lat trwa ten zamach na polską własność, a końca nie widać.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota, 13 czerwca 2026 

    Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wspomnienie

    Łk 2, 41-51

    Ewangelii według świętego Łukasza

    Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał On dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24