Cichociemni, którzy po raz pierwszy zostali zrzuceni nad okupowaną Polską w nocy z 15 na 16 lutego 1941 r., wspierali polskie podziemie w walce z Niemcami w szeregach Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej. Zajmowali się wywiadem, dywersją i sabotażem.
Ci elitarni polscy komandosi wyróżniali się wyszkoleniem i postawą bojową. Wszyscy – a było ich 316 – byli ochotnikami. Do Cichociemnych należeli m.in. gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” i jedyna kobieta w tym gronie – gen. Elżbieta Zawacka.
Józef Zabielski „Żbik” tak przed laty wspominał swoje zetknięcie z ziemią po wielu godzinach niebezpiecznego lotu:
– Lądowanie było nad wyraz bolesne. Wpadłem na szklisty lód i warstwy połamanego lodu utrudniły wywrotkę tułowia do tyłu. Mimo bólu w nogach nie zapomniałem spełnienia przyrzeczenia i ucałowałem polską ziemię – mówił weteran.
Stanisław Jankowski „Agaton”, został zrzucony nad okupowaną Polską w 1942, później walczył w Powstaniu Warszawskim. Na antenie Polskiego Radia wyjaśnił, skąd wziął się termin „Cichociemny”.
– To był skrót, który powstał gdzieś w Szkocji, nikt nie stwierdzi kiedy i gdzie dokładnie, ale był to niewątpliwie żartobliwy skrót określający drogę dostania się do Polski – cichaczem, po ciemku. Etymologię tego słowa różnie ludzie tłumaczą, ale początkowo była to niemal żargonowa nazwa. Dopiero wojna nadała jej tę rangę, że zawędrowała na pomniki i do historii – przypominał kombatant.
Spośród 316 cichociemnych 221 zostało odznaczonych orderem Virtuti Militari, a 595 razy otrzymali oni Krzyż Walecznych. Zginęło ponad stu z nich – część podczas skoku, część w walce, a część z rąk gestapo. Po wojnie kilku zostało zamordowanych przez komunistyczne władze.
RIRM



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.