Jak walczyć z autorytaryzmem, stawiając mu pomnik?

2023-01-06, 12:27
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Tadeusz Andrzejewski Tadeusz Andrzejewski

W grudniu ubiegłego roku elity naszego kraju raz jeszcze reanimowały temat budowy w Wilnie pomnika pierwszemu prezydentowi Litwy Antanasowi Smetonie. Odchodzący ze stanowiska włodarz stolicy Remigijus Šimašius projekt poparł, a magistrat nawet miejsce wytypował pod przyszły obelisk – skwer naprzeciwko Teatru Starego, a używając historycznego nazewnictwa, Teatru na Pohulance.

Mer, który za kilka miesięcy zakończy swe urzędowanie, przekonuje, że Smetona na pomnik w Wilnie zasłużył ze względu właśnie na swą wczesną wileńską działalność, o jakiej rzekomo Litwini za wiele nie wiedzą. A tymczasem młody tautininkas w latach 1918-20 w Wilnie działał i była to „najbardziej świetlana część całej działalności Antanasa Smetony”, objaśnia Šimašius. Bo przecież i Wielki Sejm Litwinów organizował, i przy ułożeniu Aktu Niepodległości czynny był, i ogólnie przysłużył się organizując społeczność litewską, wylicza zasługi Smetony polityk-laisvėtis. Ponieważ ta „świetlana część” życiorysu przyszłego prezydenta oraz dyktatora Litwy właśnie w Wilnie się wydarzyła, więc miasto winno mu pomnik, argumentował.

Cóż argumenty mera w szczegółach ogólnych, jak mawiał inny polityk, są słuszne. Tyle że słabość myślenia Šimašiusa polega na czym innym. Przede wszystkim na pewnym generalnym aspekcie, który podpowiada, że pomniki osobom wybitnym stawia się nie za jakiś jeden konkretny czyn, czy nawet okres w życiu, choć i najbardziej świetlany, tylko za całokształt. Bo gdyby było inaczej, Europa i świat pełne byłyby postumentów polityków, którzy dobrze zaczęli, ale źle skończyli. A Smetona takim właśnie politykiem był. Zaczął od jednoczenia społeczności litewskiej, zwoływania Sejmu, budzenia świadomości Litwinów ku niepodległości, a kończył na autorytaryzmie, zamachu stanu, likwidacji Sejmu i partii politycznych, na flirtach ze stalinowskim ZSRR, które doprowadziły go w efekcie do ucieczki z kraju przez „Širvintos upelė”, gdy dyktator zorientował się, że jego polityka przywiodła Litwę do katastrofy. Argument niektórych dzisiejszych litewskich dyplomatów, że nie było wyjścia i z sowiecką Rosją należało flirtować, bo ona wówczas była jedynym państwem, które wspierało Litwę Kowieńską w walce z Polską o Wilno, jest płytki. By nie powiedzieć bałamutny, bo przecież Moskwa wspierała Litwę nie z dobroci serca, tylko by wykorzystać konflikt polsko-litewski do własnych agresywnych celów. Smetona dał się wykorzystać. Przed ucieczką, gdy się połapał, że jego polityka zbankrutowała, mógłby przynajmniej jako dyktator, jakby nie było, dać rozkaz wojsku, by niech symbolicznie, ale strzeliło w kierunku okupanta, z którym wcześniej sam paktował. Nie zrobił tego. Czmychnął z neseserem w ręku.

Mer Šimašius ponadto strzelił też kulą w płot, gdy mówi, że pomnik ma być za świetlaną wileńską działalność Smetony. Nie, pomnik, o ile powstanie, w powszechnej świadomości obywateli będzie przede wszystkim Smetonie jako „pierwszemu prezydentowi” kraju. A – jeszcze raz to podkreślmy – obraz ogólny prezydentury tautininkasa-prezydenta nie był ani świetlany, ani dalekowzroczny, ani wypełniony wartościami demokratycznymi. Było w jego prezydenturze wszystko na opak. Autorytaryzm, prześladowanie politycznych oponentów (nierzadko bezwględne i kryminalne), gnębienie aspiracji mniejszości narodowych (w pierwszą kolej Polaków), mylne wybory sojuszy politycznych na arenie międzynarodowej. Słowem Smetona był typowym narodowcem swych czasów, z odpowiednią mentalnością i programem politycznym.

Ale i to nie jest wszystko, gdy mówimy o całokształcie. O najbardziej kompromitującym aspekcie życiorysu politycznego Smetony Šimašius w ogóle nie wspominał, co nie oznacza, że go nie było. Chodzi o tajne finansowanie Smetony i tautininkasów przez reżim sowieckich komunistów. Finansowanie w konkretnym celu, rzecz jasna. Obecnie wielu na Litwie próbuje wybielać Smetonę również z tej, delikatnie mówiąc, niechlubnej jego działalności. Agenci z sowieckiej ambasady w Kownie finansowali prasę litewskich narodowców do roku 1926. Udowodnił to ponad wszelką wątpliwość historyk Zenonas Butkus. Jednak niektórzy dzisiejsi pracownicy litewskiego urmasu nie widzą w tym nic zdrożnego, o czym dowiedzieliśmy się jakiś czas temu przy okazji wydania książki o Smetonie przez jednego z dyplomatów. Dlaczego branie kasy od wrogiego Litwie państwa nie było niczym złym? Bo Smetona i jego tautininkai srebrniki od sowietów brali wyłącznie w zamian za antypolską propagandę w swej prasie, tłumaczą dzisiejsi dyplomaci (sowieci płacili „posztuczno” tylko za egzemplarze gazet, w których znalazły się antypolskie artykuły, ustalił Butkus). A ponieważ tautininkai i bez moskiewskich pieniędzy pisaliby źle o Polsce, bo byli cięci na Polaków za zabór Wilna, więc jaka różnica, czy uprawiali antypolską propagandę za darmo, czy za kasę z Kremla, pokrętnie tłumaczą swe racje. No cóż, rzeczywiście, gdyby bezpłatnie szczuli na Polaków, byliby przecież frajerami. A swoją drogą pytanie można odwrócić. Skoro Smetona i spółka atakować Polskę byli skłonni pro publico bono, to dlaczego Lenin im płacił za to. Dla nadiożnosti?

Doświadczenie życiowe uczy, że gdy dla osiągnięcia celu oszczędnie gospodaruje się prawdą, manipuluje faktami, wybiórczo traktuje fakty, eksponując jedynie „świetlane” epizody szerszej rzeczywistości, a pomija epizody haniebne, to taktyka taka wcześniej czy później doprowadzi do mniejszej bądź większej kompromitacji. Czasami może się zdarzyć też tragikomedia, jak zresztą stało się to w naszym omawianym przypadku. Tragikomedia wydarzyła się w sposób, można by rzec, niezaplanowany. Wskutek chaosu i zakłamania elit na litewskiej scenie politycznej, gdzie jedni politycy, świadomie wybielając w tym przypadku autorytarnego dyktatora, domagają się pomnika dla niego, inni w tym samym grudniu przyjmują w Sejmie Ustawę o desowietyzacji, która zakłada z kolei, że w przestrzeni publicznej kraju zabronione ma być propagowanie nie tylko reżimów totalitarnych, ale też autorytarnych. Czyli takich jak reżim Smetony.

Zadbać o to, by z naszych ulic, placów, skwerów, parków znikły pomniki, obeliski, tablice pamiątkowe czczące totalitarnych i autorytarnych władców oraz apologetów ich reżimów ma Centrum Badań nad Rezystencją i Ludobójstwem. No świetnie, tyle że dyrektor wspomnianego Centrum historyk Arūnas Bubnys znalazł się w kropce. Jak ma spełnić zachcianki polityków, by jednocześnie walczyć z totalitarną i autorytarną symboliką i ją po cichu też wspierać. No, bo chyba nikt odpowiedzialny nie zaneguje na Litwie, że z autorytaryzmem w naszym kraju kojarzy się najbardziej właśnie Smetona. Jest wręcz symbolem tego zjawiska, na dodatek symbolem z zaplamionym epizodem płatnej współpracy z reżimem, który – jak się wydaje – jest w naszym państwie szczególnie napiętnowany.

Kompozycja pomnika, skoro na gwałt ma być, pasowałaby więc w tej sytuacji najbardziej następująca. Smetona w wieku juniorskim (zgodnie z wizją Šimašiusa) ubrany jest w strój narodowca „tautininkasa”. Długa lniana bluza przepasana sznurkiem zawiązanym z boku na biodrze. Kołnierzyk koszuli spięty wąskim krawatem, koniecznie z symboliką Pogoni. W ręku trzyma gazetę z antypolskim paszkwilem. Za plecami Smetony stoi agent sowieckiej ambasady w Kownie i zaglądając przez ramię do gazety, sprawdza jej treść. W lewej ręce trzyma plik banknotów, które usiłuje dyskretnie wsadzić do kieszeni litewskiego działacza narodowego. Całość można by nazwać nowatorsko: „Jak walczyć z autorytaryzmem, stawiając mu pomnik?”!

Tadeusz Andrzejewski,
radny rejonu wileńskiego

Komentarze   

 
#10 Stan. 2023-01-24 19:19
Jeśli Smetona był na łańcuchu sowieckiego wywiadu - a wszystko wskazuje że tak - to jego postać prędzej czy później zacznie ciążyć litewskim "patriotą" i kompromitować ich w oczach światowej opinii publicznej. Bo taka prawda w końcu dotrze do świadomości ludzi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 LT-PL 2023-01-20 21:02
Należy pamiętać, że smentonowska Lietuva była nie tylko popierana i finansowana przez Rosję Sowiecką ale również sama finansowała terrorystyczne grupy w Polsce np. UPA.
Wspólnym mianownikiem dla współpracy z Rosją Sowiecką, hitlerowskimi Niemcami czy UPA była psychotyczna antypolskość i nienawiść do wszystkiego co polskie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 Krzysztof 2023-01-18 17:53
Chęć stawiania pomników sowieckim kolaborantom to przejaw upadku litewskich pseudo-elit politycznych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 E.A. 2023-01-16 18:51
Wstyd i cyrk jakich mało.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#6 wilnianka 2023-01-16 12:10
Konserwatywnoliberalny tandem nie przestaje zaskakiwać swymi decyzjami na wszelkich szczeblach - z jednej strony zabiegają się o pomnik narodowcowi, który tajnie był finansowany przez reżim sowieckich komunistów, z drugiej - rezygnują z utworów rosyjskich kompozytorów w Narodowym Teatrze Opery i Baletu. Cyrk!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#5 Ryś 2023-01-13 22:59
Są niezbite dowody że Smetona współpracował z wywiadem sowieckim i gazeta narodowców była finansowana przez władze sowieckie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#4 Janusz 2023-01-13 19:37
Mam nadzieję że pomnik ostatecznie nie powstanie. Temat raz powraca, raz niknie, oby tym razem zniknął na dobre.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#3 czytelnik 2023-01-13 16:27
Obraz ogólny prezydentury tautininkasa-prezydenta nie był ani świetlany, ani dalekowzroczny, ani wypełniony wartościami demokratycznymi.
Było w jego prezydenturze wszystko na opak - autorytaryzm, prześladowanie politycznych oponentów, gnębienie aspiracji mniejszości narodowych, mylne wybory sojuszy politycznych na arenie międzynarodowej.
Słowem było to fatalne urzędowanie...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#2 cc 2023-01-12 18:31
Cóż na Ukrainie jeszcze gorzej bo oddają hołdy ludobójcom banderze i Szuchewyczowi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#1 PL-LT 2023-01-12 18:31
Jak nie ma prawdziwych bohaterów, to sławi się takie dwuznaczne postaci jak Smetona. Smutny to ale prawdziwy fakt, że Lietuva nie doczekała ludzi godnych, nie budzących kontrowersji, nie skompromitowanych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Wtorek, 23 lipca 2024 

    Św. Brygidy, zakonnicy, patronki Europy, święto

    J 15, 1-8

    Słowa Ewangelii według świętego Jana

    Jezus powiedział do swoich uczniów: „Ja jestem prawdziwym krzewem winorośli, mój Ojciec zaś jest hodowcą winnej latorośli. Każdą gałązkę, która nie owocuje we Mnie, odcina. Tę zaś, która rodzi owoce, oczyszcza, aby dawała ich jeszcze więcej. Wy już jesteście oczyszczeni dzięki nauce, którą wam przekazałem. Trwajcie we Mnie tak, jak Ja w was. Podobnie jak winna gałązka nie może owocować sama z siebie, gdy nie trwa w krzewie, tak też i wy, jeśli nie będziecie trwać we Mnie. Ja jestem krzewem winorośli, a wy gałązkami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, gdyż beze Mnie nic nie możecie uczynić. Jeśli ktoś nie trwa we Mnie, będzie odrzucony jak gałązki i uschnie. Zbiera się je, wrzuca w ogień i spala. Jeśli będziecie trwać we Mnie i jeśli moja nauka będzie w was trwać, proście, a spełni się wszystko, cokolwiek tylko pragniecie. Przez to bowiem doznał chwały mój Ojciec, że przynosicie obfity owoc i jesteście moimi uczniami”.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24