„Zebraliśmy się dzisiaj, aby omówić dwie niezwykle ważne i delikatne kwestie, dotyczące dyskryminacji mniejszości narodowych w dziedzinie oświaty oraz prawowitych właścicieli ziemi w zakresie przywracania praw własności. W obu przypadkach nie mówimy o odosobnionych czy przypadkowych incydentach, lecz o decyzjach systemowych i długoletnich praktykach, które budzą bardzo poważne wątpliwości co do równości, sprawiedliwości i realnego wdrażania praw podstawowych zapisanych w Konstytucji. Naszym celem nie jest konfrontacja, lecz otwarty, odpowiedzialny i pełen szacunku dialog. Chcemy jasno wskazać na problemy, podzielić się doświadczeniem i wezwać odpowiedzialne instytucje do szukania zgodnych z prawem, sprawiedliwych i trwałych rozwiązań opartych na poszanowaniu człowieka, społeczności i zasad praworządności” – rozpoczynając konferencję powiedział poseł do Sejmu RL z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin Czesław Olszewski.
Mówiąc o sytuacji mniejszości narodowych w dziedzinie oświaty na Litwie, podkreślił, że problemy w tej kwestii ciągną się już od wielu lat, a nawet się nasilają, zwłaszcza w rejonie trockim, gdzie pod przykrywką reorganizacji likwidowane są dwie polskie szkoły.
„Niestety, ostatnio obserwujemy, że sytuacja nie poprawia się, a wręcz przeciwnie, staje się coraz bardziej skomplikowana” – akcentował poseł. Szczególnie niepokojący jest fakt, jak zaznaczył, że takie działania są sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami Litwy, bo zgodnie z artykułem 14 Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy, sporządzonego 26 kwietnia 1994 r., sytuacja mniejszości narodowych nie może ulec pogorszeniu, a państwa muszą zapewnić i rozwijać ich prawa, w tym prawo do edukacji i języka ojczystego.
Olszewski zwrócił uwagę na to, że temat dyskryminacji mniejszości narodowych w dziedzinie oświaty na Litwie stał się już przedmiotem międzynarodowej uwagi. Przypomniał, że 22 stycznia w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyło się posiedzenie Intergrupy ds. Tradycyjnych Mniejszości Narodowych i Językowych. Na tym posiedzeniu, na wniosek szefa litewskiej delegacji we frakcji EKR europosła Waldemara Tomaszewskiego, europosłowie omówili sytuację polskiej oświaty na Litwie, ze szczególnym uwzględnieniem polskich szkół w rejonie trockim.
„Jednogłośnie podkreślono, że we współczesnej Europie nie może być miejsca na dyskryminację w dziedzinie edukacji. Posłowie PE zwrócili szczególną uwagę na sytuację w rejonie trockim, gdzie pod przykrywką reorganizacji polskie szkoły tracą swój niezależny status i są wręcz niszczone. Omówiono konkretne przypadki, gdy zdanie wspólnoty jest ignorowane, nie ma dialogu, a decyzje podejmowane są drogą administracyjną” – mówił poseł Olszewski. Dodał, że jeżeli chodzi o reorganizację dwóch szkół w rejonie trockim – Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach i Gimanzjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu – to europosłowie podkreślili, że ich los nie jest sprawą wyłącznie administracji, lecz bezpośrednio dotyczy podstawowych praw mniejszości narodowych, chronionych prawem europejskim i międzynarodowym.
„Podczas posiedzenia europosłowie wyrazili swoje poparcie dla społeczności polskiej na Litwie i sprzeciwili się wszelkim działaniom, które pozbawiają ją prawa do edukacji w języku ojczystym. Przypomniano, że prawo UE, Traktat Lizboński i konwencje Rady Europy zobowiązują państwa do ochrony oświaty mniejszości narodowych, a nie do jej osłabiania – mówił Olszewski. – Należy podkreślić, że na szczeblu PE wyraźnie stwierdzono, iż wewnętrzne decyzje administracyjne nie mogą służyć jako pretekst do naruszania zobowiązań międzynarodowych”.
Poseł przypomniał też, że 25 stycznia przedstawiciele społeczności szkolnej z rejonu trockiego stanęli z transparentami w czasie wizyty prezydenta RP Karola Nawrockiego na Cmentarzu na Rossie w Wilnie, co świadczy o tym, że kwestia edukacji w języku ojczystym jest tematem wagi międzynarodowej.
Podczas konferencji w Sejmie głos zabrała Agnieszka Rynkiewicz, radna z ramienia AWPL-ZChR w Radzie Samorządu Rejonu Trockiego i przedstawicielka komitetu rodzicielskiego Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach. To ona wraz ze społecznością szkół w Starych Trokach i Połukniu już od blisko 4 lata walczy o zachowanie samodzielności tych placówek. Również na ww. posiedzeniu Intergrupy apelowała do europosłów o pomoc dla tych szkół na szczeblu unijnym.
Rynkiewicz podkreśliła, że Polacy w rejonie trockim stanowią 30 proc. mieszkańców, natomiast w Starych Trokach i Połukniu, w których reorganizowane są dwie polskie szkoły – aż 60 proc. i więcej. „Dlatego nam, rodzicom, nasuwa się proste, ale zasadnicze pytaniem: czy państwo i samorząd mają prawo ignorować potrzeby edukacyjne tej części społeczeństwa?” – zapytała retorycznie Rynkiewicz.
Szkoła Podstawowa im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach już od września 2025 roku jest filia Gimnazjum w Trokach, natomiast reorganizacja Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu jeszcze trwa, ale od nowego roku szkolnego ma zostać filią Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza w Landwarowie.
Zwróciła uwagę na to, że w toku prowadzonej przez samorząd reorganizacji siatki szkół, tylko te ww. dwie polskie szkoły straciły status samodzielnej placówki. Jej zdaniem, nie jest to przypadek, lecz selektywne działanie rządzącej większości liberałów i konserwatystów, które ma przesłanki możliwej dyskryminacji. „Reorganizacja szkół mniejszości narodowych nie jest pojedynczym sporem, nie jest konfliktem emocjonalnym. To systematyczne działania rządzącej większości liberalno-konserwatywnej, który już dziś rodzi poważne pytania co do jego zasadności, możliwej dyskryminacji i przestrzegania zobowiązań międzynarodowych” – mówiła radna.
„Społeczności szkół w Starych Trokach i Połukniu przez niemal 4 lata pisały pisma, uczestniczyły w spotkania, posiedzeniach rady samorządu trockiego, proponowały wiele rozwiązań kompromisowych, aż w końcu zwróciły się do sądu i już ponad 3 lata sądzą się z samorządem. To nie była konfrontacja, jak interpretują liberałowie i konserwatyści, to było i nadal jest próbą i chęcią obrony prawa do oświaty w języku ojczystym, które zapewniają nam i Konstytucja, i prawo międzynarodowe” – mówiła Rynkiewicz.
Na zakończenie swojej przemowy radna zwróciła się do litewskich parlamentarystów: „Szanowni posłowie, gdy szkoły mniejszości narodowych wybiórczo tracą samodzielność, gwarancje prawne nie działają w praktyce, głos społeczności jest ignorowany, a decyzje wywołują międzynarodowy rezonans, nie jest to już problem lokalny, nie dotyczy tylko naszej społeczności, lecz jest to kwestia możliwej dyskryminacji i dojrzałości państwa. Dlatego stanowczo apeluję o ocenę, czy Litwa rzeczywiście wypełnia swoje zobowiązania międzynarodowe w zakresie mniejszości narodowych, aby zapewnić nie tylko deklarację praw, ale także ich realizację oraz powstrzymać wszelkie możliwe decyzje, które niszczą zaufanie do państwa od wewnątrz i z zewnątrz. Oświata to nie procedura administracyjna, to kwestia godności człowieka, prawa społeczności i reputacji państwa”.
Poseł Czesław Olszewski zaznaczył, że możliwe przejawy dyskryminacji występują też w innej dziedzinie – chodzi o proces zwrotu znacjonalizowanej w czasach sowieckich ziemi prawowitym spadkobiercom w Wilnie. Na konferencji temat ten przedstawił Jarosław Kamiński, lider opozycji w Radzie Samorządu m. Wilna, radny z frakcji AWPL-ZChR. Mówił o działaniach władz Wilna w sprawach zwrotu ziemi w kontekście rządowej umowy koalicyjnej. Wskazał, że dwa lata temu mer Wilna podjął jednostronną decyzję o tym, że restytucja w stolicy dobiegła końca i w mieście nie ma już zwracanej dla pretendentów ziemi. A jeśli jakaś ziemia jest, to jest ona jakoby niezbędna dla interesu publicznego. Kamiński podkreślił, że skandalicznym jest fakt, iż mer sprzedaje wolną ziemię na aukcjach, chociaż publicznie ogłosił, że wolnej ziemi do zwrotu nie ma. Dodał, że obecnie dla pretendentów sądy pozostają faktycznie ostatnią instancją, od której będzie zależało zakończenie procesu zwrotu ziemi i ocena prawna decyzji politycznych mera.
Podsumowując konferencję poseł Czesław Olszewski powiedział: „Dziś rozmawialiśmy tutaj nie o pojedynczych przypadkach, nie o technicznych sporach i nie o przeszłości. Mówiliśmy o kierunku, w jakim podąża państwo, jego stosunku do ludzi, społeczności i sprawiedliwości. Zarówno kwestie edukacji mniejszości narodowych, jak i restytucji ziemi ukazują wspólny problem: podejmowanie decyzji bez realnego dialogu, przedkładanie formalnych procedur nad prawa człowieka i próby zamykania skomplikowanych kwestii decyzjami administracyjnymi zamiast ich prawidłowego rozwiązywania”.
Podkreślił, że państwo nie może być silne, jeśli jest słabe w ochronie praw człowieka, a oświata w języku ojczystym nie jest przywilejem, lecz prawem zapisanym w traktatach międzynarodowych, prawie europejskim i samych fundamentach demokracji. Przywrócenie praw własności nie jest opcją administracyjną, lecz obowiązkiem konstytucyjnym.
Zaznaczył, że na dzisiejszej konferencji zabrzmiały wyraźne sygnały nie tylko ze strony społeczności, ale także z PE, z perspektywy prawa międzynarodowego. „Są to sygnały, których nie można ignorować ani odsuwać na dalszy plan. Ta konferencja to kolejny krok w kierunku otwartego, odpowiedzialnego i wreszcie sprawiedliwego rozwiązania tych problemów – powiedział Olszewski. – Wierzymy, że publiczne nagłaśnianie tych spraw, wola polityczna i międzynarodowa uwaga mogą pomóc nam wyjść z długotrwałej stagnacji i przywrócić zaufanie do państwa. Mam nadzieję, że nie tylko będziemy dyskutować, ale także zobaczymy realne działania zarówno w dziedzinie edukacji, jak i zwrocie ziemi, ponieważ demokrację nie mierzy się deklaracjami, ale tym, jak broni ona słabszych i szanuje prawo”.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.