Na razie syntetyczny odpowiednik żywej komórki jest zaledwie prototypem, może jednak pomóc naukowcom lepiej zrozumieć początki życia na Ziemi i rozwiązywać wiele istotnych problemów w biologii.
Specjalista w dziedzinie biologii syntetycznej z Uniwersytetu Stanforda (USA) Drew Endy, który nie był zaangażowany w prace zespołu Adamali, ocenił dla CNN, że uzyskanych przez naukowców syntetycznych odpowiedników komórek nie można w pełni uznać za formę życia, choć przypominają one żywe komórki.
Kate Adamala z University of Minnesota (USA) jest biochemikiem i zajmuje się badaniami sztucznego życia, biologią syntetyczną i astrobiologią. Stworzona przez jej zespół komórka jest zaledwie mikroskopijną kroplą wody, otoczoną błoną lipidową i wypełnioną substancjami chemicznymi oraz fragmentami DNA kodującymi zaledwie 36 genów. Najbardziej przypomina ona komórkę prostej bakterii.
Twór, nazwany przez badaczy SpudCell, potrafi się powiększać - poprzez łączenie się z innymi podobnymi strukturami otoczonymi błoną lipidową, powielać swój genom i ulegać podziałowi. Na razie daleko mu jednak do żywej komórki, ponieważ nie jest w stanie dzielić się przez wiele pokoleń (jedynie przez pięć) oraz ewoluować.
Naukowcy od dawna prowadzili badania nad stworzeniem komórek w warunkach laboratoryjnych. Miało to zarówno pomóc zgłębić podstawy życia, jak i pozwolić wytwarzać komórki, które można by skuteczniej modyfikować w celu produkcji określonych związków chemicznych. Większość badaczy stawiała sobie jednak skromniejsze cele, próbując odtworzyć pojedyncze funkcje komórkowe, takie jak odżywianie czy wzrost. Połączenie wielu takich funkcji w jednym układzie stanowiło ogromne wyzwanie.
na podst. "Nasz Dziennik", JG, PAP


