– Mamy się różnie. Były lata lepsze, były gorsze, ale nie tracimy nadziei, że będzie jeszcze lepiej – mówiła pani doktor.
Pytaliśmy panią doktor, co myśli o pomysłach litewskich polityków wprowadzenia języka polskiego, jako drugiego języka obcego w szkołach litewskich? – To oczywiście jest możliwe – odpowiedziała znana językoznawczyni.
Podczas wywiadu z panią doktor poruszyliśmy kwestię kondycji języka polskiego na Wileńszczyźnie. Nie jest ona najgorsza. – Wypada zacząć od tego, że my tu na Wileńszczyźnie jesteśmy „wyspą językową”, która jest otoczona morzem innych języków. Trwamy już dużo lat i chyba jeszcze będziemy trwać dalej. Więc z tego punktu widzenia polszczyzna na Wileńszczyźnie nie jest najgorsza.
Pani doktor Dwilewicz wskazała na ważną rolę jaką odgrywa szkoła i rodzina w pielęgnowaniu polskości na Wileńszczyźnie. – To że mamy polskie szkoły i możemy się uczyć w języku ojczystym to jest bardzo dobre. W rodzinach nie raz bardzo pielęgnuje się polszczyznę, a dziecko tą polskością i tym językiem nasiąka już w dzieciństwie.
– Jeżeli będziemy mówić o języku uczniów, to musimy pamiętać że to jest nasza przyszłość, to jest pokolenie, które zastąpi nas i o tego jak będą mówić i czy będą mówić po polsku zależy to jak długo będzie „polska wyspa” na Wileńszczyźnie.
Wszystkim dzieciom pani doktor Dwilewicz radzi czytać: – Im człowiek więcej czyta, tym lepiej zna dany język.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.