W związku z tą sytuacją przed południem odbyło się spotkanie z udziałem premiera Donalda Tuska, ministrów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne i służb.
Premier zapewnił, że infrastruktura krytyczna nie była zagrożona. Jak dodał, atak mógł jednak zdezorganizować pracę farm wiatrowych i dwóch elektrociepłowni.
Do licznych cyberataków dochodzi praktycznie każdego dnia. Analityk sektora energetycznego Wojciech Jakóbik uważa, że tego typu wydarzenia mogą mieć różny charakter.
– Niektóre z nich zmierzają do kradzieży danych w celach zarobkowych, inne mogą celować w destabilizację systemu elektroenergetycznego. Jeżeli ktoś chciałby zakłócić pracę systemu, mógłby celować w źródła, które pracują w sposób nieregularny, np. w źródła odnawialne. Po to, aby ich usterka wpłynęła na pracę całego systemu. Natomiast nie ma danych od operatorów, które pokazywałyby takie zdarzenie, więc należy podejrzewać, że jeśli do takich ataków teraz dochodzi, to są one skutecznie powstrzymywane – zauważa ekspert.
Z wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli rządu wynika, że był to rosyjski sabotaż, który miał doprowadzić do tzw. blackoutu.
Władze zapowiadają zwiększenie środków na modernizację infrastruktury energetycznej pod kątem cyberbezpieczeństwa.
RIRM


