Polska od lat byłą centrum ich występowania, ale teraz więcej bocianów białych gniazduje zapewne na Półwyspie Iberyjskim, zwłaszcza w Hiszpanii. Niemniej z 350 tys. par tych ptaków w Europie aż 13 proc. pochodzi z Polski, więc jest bardzo prawdopodobne, że w katastrofie w Libanie ucierpiały "polskie" bociany i wiele z nich nie wróci tej wiosny do swoich gniazd.
Liban znajduje się na trasie migracyjnej bocianów białych, które są ptakami korzystającymi w czasie podróży z kominów ciepłego powietrza. Na nich mogą szybować i lecieć biernie, oszczędzając energię. To bardzo ważne, bo lot bociana bezpośrednio nad morzem mógłby go kosztować życie z wyczerpania. Dlatego ptaki wolą nadłożyć drogi nad Bliskim Wschodem niż lecieć najkrótszą drogą z Egiptu przez Morze Śródziemne ku Grecji. Sęk w tym, że i ta droga nie jest bezpieczna. W wielu państwach bliskowschodnich strzela się do bocianów, co nam wydaje się niewyobrażalne. Liban jest tu w czołówce.
Organizacja Committee Against Bird Slaughter (CABS) monitorująca nielegalne odstrzały bocianów twierdzi, że co roku ginie tu wiele zwierząt, którym kłusownicy wycinają tylko małe kawałki mięsa z piersi, a często nawet tego nie robią. Traktują zabicie bocianów jako ... rozrywkę.
na podst. interia.pl



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.