Echa tamtych zabaw pozostały w słowach piosenki: „Jeszcze jeden mazur dzisiaj, choć poranek świta”. W czasach staropolskich tańczono także poloneza, młynek, hajduka, taniec świeczkowy, niemiecki cenar i francuski galard.
Historyk Jędrzej Kitowicz opisał również i inny ziemiański, typowo polski zwyczaj zapustowy, czyli kulig, a więc objazdowe uczty i pijatyki, które według kronikarzy trwały aż do opróżnienia spiżarni kolejnych gospodarzy. Kulig, a więc uroczysty przejazd saniami z zaprzężonymi doń końmi, był najbardziej widowiskowym elementem zapustowych odwiedzin. Na ten czas ziemiaństwo wynajmowało kapele i korowody przebierańców, które przy akompaniamencie wesołej muzyki, a wieczorami przy pochodniach towarzyszyły imprezowiczom.
Na wsi były „Pochody przebierańców” (maszkar zapustnych) czyli grup mieszkańców, często w maskach i kostiumach (np. zwierzęcych, dziada, baby, „żywy na umarłym”), którzy chodzili od domu do domu, płatając figle, śpiewając i zbierając datki w naturze (jedzenie, alkohol). Pochodom tym przypisywano magiczną moc, mającą zapewnić urodzaj.
Rota


