Od momentu, gdy nadali sygnał alarmowy do przybycia pomocy minęło około pięciu godzin. W wyniku załamania się lodu stracili cały sprzęt wyprawowy.
Według Centrum Ratownictwa Morskiego w Turku (MRCC) akcja ratunkowa była niecodzienna i wyjątkowo trudna ze względu na zmieniające się warunki lodowe oraz wiatr. W poszukiwaniu brały udział także samoloty wysłane ze Szwecji. Turystów trudno było jednak dostrzec z powietrza, ponieważ uformowane bryły lodu na morzu miały miejscami parę metrów wysokości, co ograniczało możliwość dokładnej obserwacji terenu.
Tej zimy, ze względu na długo utrzymujące się niskie temperatury (niemal nieprzerwanie o stycznia do końca lutego), uformowana pokrywa lodowa na Zatoce Botnickiej jest wyjątkowo gruba. Jeszcze w połowie marca – według danych instytutu meteorologicznego – grubość lodu wynosi jeszcze ok. 40-80 cm. Wiosną lód jest jednak już bardziej miękki niż jesienią i zimą.
na podst. "Nasz Dziennik", APW, PAP


