Wyjazd na mecz PlusLigi
A więc po kolei, jak do tego doszło. Otóż od dawna kiełkowała myśl, żeby naszej młodzieży, która pasjonuje się siatkówką, zaprezentować mecz na żywo i to w najwyższym wydaniu. Wiadomo, polska PlusLiga jest jedną z najlepszych na świecie pod każdym względem. Tutaj grają najlepsi zawodnicy, swego rodzaju siatkarska śmietanka, kluby zdobywają najcenniejsze trofea, organizacja jest na najwyższym poziomie, najlepsze technologiczne rozwiązania są kopiowane w rozgrywkach nie tylko europejskich, ale i światowych, transmisje telewizyjne cieszą się niesamowitą popularnością, a kibice są uznawani za najlepszych w świecie. Więc gdy zaprzyjaźniony klub UKS Salos Ełk zaproponował załatwić wstęp na dowolny mecz z udziałem MKS Ślepsk Malow Suwałki, postanowiliśmy skorzystać z tej możliwości. Zaproponowali również rozegrać towarzyski mecz między naszymi zespołami.
Wyłoniliśmy po 10 chłopaków i 10 dziewcząt. Wyjazd do Polski miał być dla nich nagrodą za dobrą postawę na lekcjach i na treningach. Szkoła Sportowa w Niemenczynie (w 20-osobowej grupie znalazło się 10 siatkarek i 4 siatkarzy, którzy są wychowankami tej szkoły) zafundowała nam transport i częściowe wyżywienie. Gimnazjum w Awiżeniach załatwiło nocleg, a UKS Salos Ełk – bilety i kolację.
Siatkarskie gwiazdy na wyciągnięcie ręki
A teraz w kilku zdaniach o tym, jak przebiegała nasza wyprawa. Na halę w Suwałkach dotarliśmy godzinę przed meczem. Przed wejściem czekał już na nas wierny nasz przyjaciel Wojciech Nartowicz, prezes i trener UKS Salos Ełk. Zajęliśmy miejsca w bocznym sektorze, bliżej zespołu z Bełchatowa i mogliśmy obserwować, jak zespoły szykują się do meczu, mentalnie i fizycznie. To było niesamowite uczucie z tak bliska obserwować gwiazdy światowego formatu, legendy siatkówki, które wielokrotnie podziwialiśmy oglądając mecze w telewizji, a teraz mieliśmy je dosłownie na wyciągnięcie ręki.
W składach obu drużyn byli zawodnicy z najwyższej półki, reprezentanci Polski, USA, Bułgarii, Argentyny, Serbii, uczestnicy i medaliści igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata i Europy. To niesamowita historia, że uczniowie z niewielkiej miejscowości w rejonie wileńskim, którzy tak bardzo lubią grać w siatkówkę, mogli na żywo obserwować siatkarski kunszt wirtuozów tej gry. To było świetne widowisko, o którym można opowiadać godzinami i które zapamiętamy na długo. Po dramatycznym i wyrównanym meczu, który zakończył się tie-breakiem, wynikiem 3:2 zwyciężył PGE GiEK Skra Bełchatów. Lekko byliśmy zawiedzeni wynikiem piątego seta, bo wszyscy kibicowaliśmy zespołowi z Suwałk. Ale to tylko sport, gdzie raz się wygrywa, raz się przegrywa.
Oklaski dla młodzieży z Awiżeń
W trakcie meczu nasz zespół był wyświetlony na dużym telebimie, o spiker wymienił, że to grupa z Litwy, z Gimnazjum w Awiżeniach i Szkoły Sportowej w Niemenczynie, która przyjechała, aby kibicować gospodarzom. Wywołało to burzę oklasków.
Przed rozpoczęciem piątego seta organizatorzy zorganizowali dla widzów konkurs. Drogą losowania wyłoniono 8 dziewcząt, wśród których znalazła się i nasza Jorinta Jurgionytė. Zadanie polegało na odbijaniu piłki na przemian raz z góry, raz z dołu. Kto popełniał błąd, odpadał. Nasza Jorinta świetnie poradziła sobie z zadaniem. Uczestniczki odpadały jedna po drugiej, aż została ona i jeszcze jedna siatkarka z Suwałk. Żadna z nich nie chciała się poddać, a że przerwa między setami trwa zaledwie 5 minut, spiker musiał przerwać konkurs, ogłaszając remis. Jorinta otrzymała zasłużoną nagrodę. W sektorze czekali na nią rozradowane koleżanki i koledzy.
Po meczu siatkarze, z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, poczęstowali słodyczami wszystkie dziewczęta i kobiety, które były obecne na hali. Zawodnicy z plecionymi koszykami, wypełnionymi cukierkami, podążali wzdłuż trybun i każda pani mogła z nich czerpać garściami.
Wspólne zdjęcie z zawodnikami
Organizatorzy zafundowali nam niespodziankę – pamiątkowe zdjęcie z zawodnikami Ślepsk Malow Suwałki. Zostaliśmy zaproszeni na środek boiska, gdzie dosłownie przed chwilą zakończył się mecz, by z uczestnikami niesamowitego i dramatycznego spektaklu, jaki tutaj odbył się, zrobić wspólne zdjęcie.
Jadąc do Ełku, oddalonego około 50 km od Suwałk, całą drogę targały nami emocje i rozmawialiśmy o tym, co przeżyliśmy. Do hotelu wpadliśmy dosłownie na chwilę, by zostawić walizki i czym szybciej wyruszyliśmy na halę, gdzie byliśmy umówieni na mecz z zaprzyjaźnionym zespołem UKS Salos Ełk. Na dużej hali były ustawione dwa boiska, by równolegle mogły odbywać się dwa mecze. Umówiliśmy się, że i dziewczęta, i chłopcy rozegrają cztery sety. Dziewczęta z Litwy pokonały koleżanki z Ełku wynikiem 3:1, a nasi chłopcy musieli uznać wyższość gospodarzy.
Gospodarze byli gościnni i przyszykowali nam kolację. Podziękowaliśmy za gościnność wszystkim, którzy przyczynili się do tak pięknego wyjazdu, tak miłej atmosfery. Wręczyliśmy drobne upominki, zrobiliśmy kilka wspólnych zdjęć, a obecny na hali ksiądz błogosławił na szczęśliwy powrót. Zmęczeni, ale w świetnych humorach wróciliśmy do hotelu na nocleg, aczkolwiek usnąć było sprawą niełatwą, bo emocje mijającego dnia spędzały sen z powiek.
Cud czy przypadek?
Na zakończenie chciałbym podzielić się historią, którą ktoś może potraktuje jako zwykły zbieg okoliczności, a ja jako mały cud. Otóż jadąc na mecz ciągle myślałem o moim przyjacielu z Suwałk – Marianie Michniewiczu, z którym sportowy kontakt urwał się przed 15 laty. Byłem ciekaw, jak się ma, czy jest zdrów, jak mu przebiega emerytura i czy jeszcze bawi się siatkówką. Miałem cichą nadzieję, że też przyjdzie na mecz i być może się spotkamy. Na hali ogarnęło mnie zwątpienie, bo to raczej niemożliwe, aby w kilkutysięcznym tłumie dostrzec twarz przyjaciela. Aż w jednej osobie rozpoznałem znajome rysy i nawet pobiegłem na spotkanie, lecz zrozumiałem, że wzrok mnie zmylił. Wraz z napływem kibiców zrozumiałem, że nie warto się szarpać i pogodziłem z myślą, że nie spotkam dawnego przyjaciela. Ale w najmniej oczekiwanej chwili przede mną wyrósł z uśmiechem na twarzy i otwartymi ramionami. Okazało się, że ma miejsce obok mnie. Cud czy przypadek?
Szczęśliwi i pełni wrażeń
Wracaliśmy do rodzinnych Awiżeń szczęśliwi i pełni wrażeń. To była przygoda, która przerosła nasze oczekiwania. Wyjazd nie byłby możliwy bez pomocy osób, które są nam przyjaźni i życzliwi. Chcę podziękować w imieniu własnym i młodzieży prezesowi UKS Salos Ełk Wojtkowi Nartowiczowi, dyrektorce Gimnazjum w Awiżeniach Alicji Bilińskiej oraz dyrektorowi Szkoły Sportowej w Niemenczynie Robertowi Komarowskiemu.
Waldemar Szumski
Nauczyciel Gimnazjum w Awiżeniach i trener Szkoły Sportowej w Niemenczynie


