Zanim rozpoczęło się świętowanie, uczestnicy wydarzenia zgromadzili się na uroczystej mszy świętej, celebrowanej w intencji zmarłej solenizantki. Msza odbyła się w kościele, który był szczególnie bliski Annie Krepsztul – to właśnie w tej świątyni artystka często się modliła, czerpiąc siłę duchową w chwilach słabości. Kościół ten zresztą został utrwalony na niejednym z jej obrazów, jakby chciała, by ten święty zakątek trwał nie tylko w pamięci, ale i w sztuce.
Anna Krepsztul, choć przez życie niosła brzemię niepełnosprawności, nigdy nie pozwoliła, by ograniczenia ciała stłumiły ducha. Malowała, aż powstało prawie 3000 obrazów – pełnych ciepła, nabożnej zadumy i podwileńskiego krajobrazu. Jej sztuka była odbiciem wewnętrznej siły i niezachwianej wiary. Właśnie te wartości – duchowość, hart ducha i serdeczność – stały się fundamentem całej imprezy.
Podczas imprezy miał miejsce jeszcze jeden symboliczny moment. Wicemer rejonu solecznickiego złożył oficjalne powitanie nowo mianowanemu proboszczowi parafii w Taboryszkach – księdzu Marianowi Apryszce. Zwracając się do zebranych, podkreślił, jak wielką rolę w życiu lokalnych społeczności odgrywa duchowość, kultura i wspólne działanie.
– W świecie pełnym podziałów i pośpiechu to właśnie wspólnota daje nam poczucie sensu, bezpieczeństwa i ciągłości. Tu, w Taboryszkach, widzimy, że duch Anny Krepsztul wciąż jednoczy ludzi. To dowód, że pamięć i wartości mają moc trwania – powiedział wicemer Waldemar Śliżewski.
Głos zabrał również Henryk Danulewicz, prezes Wspólnoty Lokalnej „Taboryszki jak malowane” i wielki przyjaciel Anny Krepsztul, który dziękował zebranym za przybycie, a samorządowi rejonu solecznickiego za pomoc w organizacji imprezy. Wspomnieniami o malarce podzieliła się także kierownik muzeum Anny Krepsztul w Taboryszkach Alina Mołoczko.
– Anna nie tylko malowała obrazy. Ona malowała świat wokół siebie – dobrem, ciepłem, modlitwą i życzliwością. W swoje imieniny zakładała najpiękniejszą sukienkę, piekła ciasto i z wielkim wzruszeniem czekała na gości. Dla nas to nie tylko wspomnienie, to obowiązek - pielęgnować to, co nam zostawiła – jej ducha, wartości i... przepis na szarlotkę – mówiła Alina Mołoczko.
Impreza miała formę biesiady – pikniku przy stole, gdzie, zgodnie z tradycją zapoczątkowaną przez samą artystkę, na gości czekały ciasta - szarlotka i sernik, być może nawet według oryginalnych przepisów Anny. Bo Anna Krepsztul, poza tym że była artystką, była też mistrzynią gościnności. Nawet gdy poruszała się już z trudem, potrafiła przyjąć każdego gościa kawałkiem domowego ciasta i uśmiechem, który potrafił rozjaśnić każdy dzień.
Imprezę z wdziękiem poprowadziła Anna Adamowicz, wprowadzając ciepłą i refleksyjną atmosferę, niepozbawioną jednak nuty humoru – dokładnie tak, jak zapewne lubiłaby to sama Anna Krepsztul.
Wszystko zapowiadało się pięknie – dobre nastroje, unoszący się w powietrzu zapach kiełbasek i ciasta. Ale z plenerowymi imprezami tak już bywa – wiele zależy od pogody. Podczas występu „Turgielanki” deszcz tylko postraszył, kapnęło tu i ówdzie, ale jeszcze dało się to zignorować. Niestety, podczas koncertu Kapeli Kawalerów Podwileńskich niebo postanowiło przetestować wytrzymałość widowni – przyszła konkretna ulewa, która nie pozwoliła kapeli nawet dokończyć pierwszej piosenki.
Czekać na poprawę pogody nie było sensu – chmury w Taboryszkach rozgościły się na dobre. Część koncertu, w tym występ Jarosława Królikowskiego, przeniesiono do wnętrza kościoła – i choć aura nie dopisała, to duchowa i artystyczna atmosfera pozostała nienaruszona. No cóż… szkoda, ale co zrobisz – takie prawa natury.
Tym niemniej "Imieniny u Anny" to coś więcej niż tylko impreza wspomnieniowa. To żywe świadectwo tego, że sztuka i dobroć nie przemijają. Że można być uwięzionym w ciele, a jednocześnie latać wysoko – jak ptak nad Taboryszkami, jak pędzel Anny na płótnie.
Taboryszki na jeden dzień znów stały się domem dla ducha Anny Krepsztul – kobiety, która potrafiła czynić z codzienności coś pięknego. I która zostawiła po sobie nie tylko obrazy, ale i ciepło, którym wciąż można się ogrzać. Nawet w smugach deszczu.
na podst. salcininkai.lt
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
-
Title
Title
http://l24.lt/pl/spoleczenstwo/item/420200-imieniny-u-anny-swieto-ducha-sztuki-i-szarlotki-w-taboryszkach#sigProGalleria54a903be5d



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.