Dr Piotr Gawryszczak mówił o tym, jak powinny wyglądać stosunki polsko-ukraińskie. Jak zauważył historyk, nie można o nich mówić bez odniesienia do historii, nawet tej najtrudniejszej, z którą zmagają się uczestnicy albo potomkowie rzezi wołyńskiej, czyli mordów nacjonalistów ukraińskich dokonanych na Polakach.
– Bez powiedzenia sobie prawdy o tych strasznych mordach dokonanych podczas rzezi wołyńskiej nie można budować przyszłości narodu ukraińskiego. Ukraina nie może budować przyszłości na mordercach, a przecież od wielu lat, po powstaniu tego kraju w 1993 roku, jak grzyby po deszczu rosną pomniki Bandery, Szuchewycza i innych odpowiedzialnych za mordy na Polakach w czasie II wojny światowej (…). W historii najważniejsza jest prawda, choćby miała ona boleć tego, kto do tej prawdy dochodzi. Wiadomo, że wcześniej UPA albo Ukraińcy będący na służbie niemieckiej policji, tej czarnej policji na Ukrainie, dokonali mordu na Żydach, a później dopiero po tym doszło do mordów na Polaków. Więc odpowiedzialni są, wiadomo, że nie wszyscy, ale wielu brało udział w tych mordach – mówił dr Piotr Gawryszczak.
Pisaniem prawdy o tych rzeziach zajął się po wyemigrowaniu do Kanady prof. Poliszczuk, który urodził się w Dubnie w 1925 r. z ojca Ukraińca i to patrioty ukraińskiego, i matki Polki. Profesor Poliszczuk wszędzie mówił, że jest patriotą ukraińskim.
– On cały czas podkreślał, że tych mordów dokonał nie naród ukraiński, tylko bardzo wąska grupa Ukraińców skupiona w UPA i w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jak pisał, samych Ukraińców z rąk nacjonalistów, za to, że pomagali Polakom, iż nie chcieli brać udziału w mordach, że nie chcieli wstępować do UPA, bo mobilizacja była przymusowa, zginęło około 80 tysięcy (…). Więc jeśli się mówi o 200 tys. Żydów, 100 tys. Polaków i o 80 tys. Ukraińców, o których mówi pan Poliszczuk, to rzeczywiście jest to prawie pół miliona ludzi, którzy zginęli z rąk nacjonalistów tylko za to, że albo byli Polakami, albo Żydami, albo nie chcieli dokonywać mordów na swoich sąsiadach – zaznaczył historyk.
Przypuszczam, że na zachodniej Ukrainie, gdzie UPA działała, to wiedza o tym, iż UPA mordowała Polaków, jest dosyć powszechna – podkreślił gość TV Trwam.
– Jeśli to są Ukraińcy, którzy tam mieszkali w czasie wojny, bo jest tam wielu Ukraińców, którzy zostali przesiedleni, przyjechali ze wschodniej Ukrainy albo którzy zostali przesiedleni w 1944 i 1945 r. z terenów dzisiejszej Polski. Widzimy zupełnie inne podejście ludzi, którzy mieszkają w Kijowie, we wschodniej Ukrainie czy w centralnej Ukrainie, którzy przez szereg lat tak naprawdę nie wiedzieli, czym było UPA, bo ich to nie dotknęło. O tym się nie pisało. Później pojawiały się litopisy UPA albo jakieś książki właśnie tych pseudohistoryków, którzy zakłamywali tę historię i takie książki tam się pojawiają, i one gdzieś tam mają swoich czytelników (…). Mamy takich znajomych z Ukrainy centralnej i wschodniej, z Kijowa, którzy są za tym, żeby to pojednanie pomiędzy naszymi narodami dokonało się w duchu prawdy – akcentował dr Piotr Gawryszczak.
Teraz IPN wydał w ciągu ostatnich dwóch lat dwa tomy dokumentów, które Rada Główna Opiekuńcza sporządzała w latach 1945-1946 albo nawet w latach 1944-1946, biorąc relacje od tych, którzy ocaleli na Wołyniu czy na Kresach Południowo-Wschodnich – dodał gość TV Trwam,.
– Po polskiej stronie jest coś takiego, żeby pokazywać dobrych Ukraińców, którzy pomogli, bo dali kromkę chleba, bo kogoś przechowali w jakiejś stodole, komuś pomogli przewieźć kogoś, więc o takich rzeczach też polscy uczestnicy tych wydarzeń piszą. Wydaje mi się, że niestety to bardziej Polakom zależy na tym pojednaniu niż tamtej stronie, bo osobom, które przeżyły tę rzeź albo ich potomkom, bardzo często zależy na tym, żeby już zakończyć tę fałszywą opowieść o tym, że to NKWD, żeby po prostu dojść do prawdy. Natomiast Ukraińcy cały czas trochę udają, iż nie ma tematu, a ten temat jest i bez niego nie da się współpracować na dłuższą metę. Znamy wielu ludzi, którzy właśnie są albo potomkami ocalałych z rzezi, albo osób, które zostały tam zabite i wielu z tych ludzi zaangażowało się po 24 lutego 2022 r. w pomoc Ukrainie, w zbiórki żywności, materiałów opatrunkowych, różnych rzeczy i to w całej Polsce. Wielu przyjmowało uchodźców stamtąd, nie patrząc na to, że to są osoby, których być może przodkowie przyczynili się do śmierci ich przodków – mówił historyk.
radiomaryja.pl
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.