Premier Litwy Gintautas Paluckas podał się 1 sierpnia do dymisji w atmosferze skandalu. Wcześniej funkcjonariusze Litewskiej Służby Dochodzeń Finansowych (FNTT) przeprowadzili przeszukania w firmie Dankora, należącej do bratowej premiera. Spółka planowała zakupić systemy bateryjne za środki unijne od firmy Garnis, należącej do szefa rządu. Politycy innych ugrupowań, tacy jak przewodniczący Sejmu Saulius Skvernelis, zaznaczają, że rezygnacja była decyzją właściwą, choć spóźnioną i publicznie zastanawiają się nad przyszłością koalicji rządzącej.
Politolog dr Mariusz Antonowicz, wykładowca w Instytucie Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych na Uniwersytecie Wileńskim zaznacza, że teraz w Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej jest wielka niepewność. - Nie wiadomo, czy po rezygnacji Paluckasa będzie lepiej, czy koalicja rządząca będzie taka, jak do tej pory. Inni potencjalni kandydaci na jego stanowisko pod względem przejrzystości również nie są krystaliczni, ale z drugiej strony, wygrał instynkt samozachowawczy. Gdyby Paluckas pozostał premierem, byłoby to popełnienie samobójstwa przez partię. W tym przypadku decyzja o rezygnacji jest jak najbardziej logiczna – twierdzi Antonowicz w rozmowie LRT.lt.
Nazwiska potencjalnych kandydatów na stanowisko szefa Gabinetu Ministrów jeszcze na kilka dni przed rezygnacją były szerokim przedmiotem dyskusji za kulisami sceny politycznej. – W przypadku następcy wyróżnia się jeden wyraźny faworyt - Juozas Olekas. Najbardziej się pcha do tego stanowiska i ma doświadczenie w rządzie jako były minister ochrony kraju. Od wielu lat działa w parlamencie i sam się zgłasza do podjęcia się obowiązków premiera – ocenia politolog.
Antonowicz nie wyklucza również kandydatury Ingi Ruginienė. - To może trochę nie do końca oczywiste nazwisko, ale z punktu widzenia socjaldemokratów ma ono sens. Byłaby to zmiana wizerunku partii - trzeba wspomnieć, że Olekas ma w swojej teczce skandale podobne do sprawy Paluckasa. Nie ma żadnej pewności, że w tej historii nic nowego nie wylezie. Ruginienė to młoda polityk, szczególnie w porównaniu do Olekasa. Pochodzi ze środowiska związków zawodowych, co również jest zmianą w wizerunku partii. Socjaldemokraci są często traktowani jako partia nomenklatury, a nawet w jakimś sensie ugrupowanie regionalne. Nowa twarz pomogłaby skonsolidować partię na nowo, choć człowiek wywodzący się ze związków zawodowych zbulwersowałby część opinii publicznej, szczególnie pro-biznesowej. Skoro nawet w Pałacu Prezydenckim omawiano kandydaturę Ruginienė, nie możemy jej odrzucić. Rok w rządzie to już jest wystarczający okres czasu, by zdobyć pewną rozpoznawalność wśród wyborców. Paluckas był premierem mniej niż rok, nie pracował wcześniej w rządzie, więc na tym etapie miał gorszy start niż miałaby dzisiaj minister opieki socjalnej i pracy – uważa ekspert.
W kuluarach nieraz padało również nazwisko Roberta Duchniewicza, mera rejonu wileńskiego. Antonowicz jednak uważa, że jest to wariant bardzo „awaryjny”. - Najwyżej będzie trudno znaleźć konsensus wewnątrz Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej. W sytuacji z Olekasem, Ruginienė czy tymczasowym przewodniczącym LSDP Mindaugasem Sinkevičiusem, jest to wciąż możliwe. Warto zauważyć, że Duchniewicz sam nie pali się do tej pracy. Można go zrozumieć, bo obowiązki premiera oznaczałyby rezygnację z kierowania rejonem wileńskim, czyli podważenie sensu projektu „odzyskania” rejonu wileńskiego z rąk Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Związku Chrześcijańskich Rodzin. Wszystkie prowadzone przez niego zmiany stałyby pod znakiem zapytania, dlatego jego kandydatura jest najmniej prawdopodobna – sądzi rozmówca.
Analityk jest zdania, że mimo kryzysu związanego ze skandalem premiera, socjaldemokraci wciąż mają szanse na powtórne zdobycie szacunku wyborców. - Mają pozytywną koniunkturę w tym sensie, że zostały ponad trzy lata do następnych wyborów. Teraz socjaldemokratom pomoże uciszenie atmosfery i akcentowanie swoich osiągnięć, na przykład, reformy podatkowej, choć niedoskonałej, zmian dotyczących podatku progresywnego oraz związanych z pobieraniem pieniędzy z drugiego filaru oszczędności emerytalnych. Taki spokój zadowoli ich wyborców. Nie jest trudne sprawić, że w ciągu najbliższych trzech lat wyborcy zapomną o skandalach – zapewnia Antonowicz.
Przewodniczący Sejmu Saulius Skvernelis stwierdził, że wraz z rezygnacją Paluckasa umowa koalicyjna straci ważność i będzie musiała zostać renegocjowana.
- Umowa koalicyjna powinna, przynajmniej z tego, co rozumiem, stracić ważność, ponieważ zawiera konkretne nazwisko – powiedział dziennikarzom w Miednikach Skvernelis.
Tymczasem politolog Antonowicz uważa, że jest zbyt wcześnie na dyskusję o przyszłości koalicji rządzącej. – Musimy poczekać na szczegóły. Najbardziej realny jest wariant, że Świt Niemna zostanie zastąpiony przez Litewski Związek Chłopów i Zielonych. Możliwy jest także „mały” rząd, czyli z minimalną przewagą – ze Świtem Niemna i socjaldemokratami. Właściwie jedyną zmianą może być potencjalna eliminacja Świtu Niemna. W końcu, głównym prowadzącym w tym wypadku i tak będą socjaldemokraci – twierdzi.
- Ważne jest jednak to, iż nie widać, aby Litewska Partia Socjaldemokratyczna miałaby większe pomysły na najbliższe trzy lata. Najważniejszym celem, jaki chcieli osiągnąć i w tym dopięli swego, jest zatwierdzenie reformy podatkowej. Mają do czynienia z pustką ideową. Jest to tendencja podobna do tej w innych krajach, gdzie partie tradycyjne nie mają dużych idei na dalszy rozwój kraju (…) – dodaje Antonowicz.
Na podstawie LRT.lt



Komentarze
Masz rację, najlepszego kandydata już zdjęli. Po kolejnej nagonce M. Sinkevicius zrezygnował, chociaż właśnie on ma największe poparcie u ludzi. Różnej maści krętacze, tapinasy i podobni mocno właśnie boją się niezależnych kandydatów, a promują karierowiczów i potencjalnych sługusów swych interesów.
Nieprzypadkowo więc Tapinas wpiera Olekasów, Duchniewiczów a atakuje Sinkiewicza.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.