Sprawa przedszkola w Starych Trokach nie jest odosobniona.
Po trzech latach walki szkoła im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach od września 2025 roku została przekształcona w filię, z likwidacją klas 9–10. W Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu wcześniej zakazano formowania klas 11–12, a obecnie planowane jest przekształcenie tej szkoły w filię placówki w Landwarowie.
Patrząc na te decyzje łącznie, trudno nie dostrzec kierunku zmian.
Ostatnia decyzja Rady Samorządu Rejonu Trockiego z 19 lutego br. wpisuje się w ten niepokojący ciąg wydarzeń.
Grupa z tradycją od 1989 roku
Grupa z polskim językiem nauczania w przedszkolu-żłobku w Starych Trokach funkcjonuje nieprzerwanie od 1989 roku. Przez ponad trzy dekady wychowały się tam kolejne pokolenia dzieci. Było to miejsce pierwszego kontaktu z edukacją – w języku ojczystym, w bezpiecznym i kulturowo bliskim środowisku.
Mimo tej tradycji oraz realnego zapotrzebowania, większość rządząca – koalicja liberałów i konserwatystów pod przewodnictwem mera Andriusa Šatevičiusa – przegłosowała za likwidacją grupy.
Decyzja zapadła wbrew głosowi rodziców i wspólnoty przedszkolnej.
Głos rodziców – wysłuchany, ale zignorowany
Przed głosowaniem rady samorządu odbyło się spotkanie rodziców z władzami samorządowymi, które było prowadzone przez wicemera konserwatystę Jonasa Kietavičiusa. Rodzice jednoznacznie podkreślali, że grupa spełnia wszystkie wymogi ilościowe i jest potrzebna. Nie jest to twór „symboliczny” – to realnie funkcjonująca, liczna grupa dzieci.
Ich stanowisko nie wpłynęło jednak na decyzję większości.
Co więcej, decyzja ta zapada w szczególnym momencie rozwoju miejscowości. Gmina Stare Troki jest dziś najszybciej rozwijającą się częścią rejonu trockiego. Każdego roku osiedlają się tutaj setki nowych mieszkańców – głównie młode rodziny z dziećmi.
Logika podpowiadałaby więc wzmacnianie infrastruktury edukacyjnej, a nie jej ograniczanie.
Brak realnej alternatywy
Władze wskazują, że dzieci będą mogły kontynuować edukację w języku polskim w grupach działających w Filii Progimnazjum im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach Gimnazjum w Trokach.
Problem polega na tym, że przedszkole-żłobek przyjmuje dzieci już od 1,5 roku życia. Szkoła natomiast jest dostosowana do dzieci od 3 lat i nie posiada infrastruktury odpowiedniej dla młodszych dzieci – ani przystosowanych sal, ani łazienek, ani placów zabaw.
Powstaje więc konkretne pytanie:
Gdzie od września mają być rejestrowane dzieci w wieku żłobkowym?
Co z rodzinami, które planowały rozpoczęcie edukacji przedszkolnej w języku polskim?
Jak zapewnić miejsca, skoro fizycznie ich brakuje albo nie ma?
Bez odpowiedzi pozostają kwestie organizacyjne, które bezpośrednio dotykają rodziny.
„W domu możecie mówić po polsku”
Rodzinom zaproponowano zapisanie dzieci do grup litewskich, argumentując, że wolne miejsca są właśnie tam, a język polski można pielęgnować w domu.
Taka narracja budzi sprzeciw wielu rodziców. Edukacja w języku ojczystym nie jest wyłącznie kwestią rozmów przy rodzinnym stole. To systemowe wsparcie rozwoju dziecka, budowanie tożsamości, kompetencji językowych i więzi kulturowej. To także element gwarantowany prawem mniejszości narodowych.
Sprowadzanie tej kwestii do prywatnej sfery domowej oznacza de facto wycofanie się państwa i samorządu z odpowiedzialności za ochronę różnorodności językowej.
Presja personalna
Dodatkowy niepokój budzi sytuacja dyrektorki przedszkola, która – według rodziców – znajduje się pod presją rezygnacji ze swego stanowiska. Wspólnota rodziców podkreśla wysoki poziom zarządzania placówką i apeluje o jej pozostanie na stanowisku.
Po raz kolejny głos społeczności zdaje się nie mieć znaczenia.
Reorganizacja czy redefinicja wartości?
Najbardziej niepokojące jest jednak coś innego. Coraz częściej można odnieść wrażenie, że dla obecnych władz liberalno-konserwatywnych mniejszość narodowa staje się problemem administracyjnym, a nie wartością społeczną.
Rejon trocki od pokoleń jest miejscem współistnienia kultur i języków. Wielokulturowość nie jest tu hasłem – jest faktem historycznym i społecznym. To kapitał, który wzmacnia zarówno państwo, jak i sam samorząd.
Szacunek dla języka, tradycji i tożsamości mniejszości narodowych jest fundamentem dojrzałej demokracji. Ograniczanie dostępu do edukacji w języku ojczystym nie buduje wspólnoty – rodzi poczucie marginalizacji i podziałów.
Silny samorząd to taki, który potrafi chronić różnorodność, a nie ją redukować.
Pytanie, które pozostaje
Czy mamy do czynienia wyłącznie z reorganizacją sieci oświatowej, czy z konsekwentnym zawężaniem przestrzeni dla polskiej edukacji w rejonie, gdzie Polacy stanowią znaczącą część mieszkańców?
Decyzje zostały podjęte.
Jednak pytania mieszkańców pozostają bez odpowiedzi – a ich konsekwencje za chwilę odczują najmłodsi.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.