Do Jedlni zawitały też „Mejszagolanki”, aby uświetnić to wyjątkowe wydarzenie koncertem. Królewski festyn „Przeciw niepamięci-Cud miód” zgromadził okolicznych mieszkańców, by połączyć historię z dobrą zabawą, przypominając o królewskich tradycjach regionu i jego związkach z osobą królowej Jadwigi. Świętowanie rozpoczęło się uroczystą Mszą św., której przewodniczył bp Henryk Tomasik. Pochód królewski dostojnie wkroczył do świątyni w asyście licznych par, które w tym roku obchodziły okrągły jubileusz rocznicy małżeństwa. Pary - od czterdziestu, do dziesięciu lat stażu małżeńskiego – dla wielu stały się wzorem i przykładem siły rodziny. Odnowienie przysięgi małżeńskiej, specjalne błogosławieństwo i przywołanie wzoru świętej Jadwigi były okazją do podkreślenia wartości wierności, wzajemnego szacunku i odpowiedzialności, które od lat stanowią fundament trwałego małżeństwa.
Po Mszy św. korowód królewski przeszedł na skwer Królowej Jadwigi, gdzie odsłonięty został pomnik świętej patronki. Skwer św. Królowej Jadwigi został zaprojektowany przez architektów Jana Warchoła i Anatola Popławskiego. Rzeźbę Królowej zaprojektowała Agnieszka Świerzowicz, natomiast jej odlew powstał w Pracowni Rzeźby FORMA Karola Badyny. Przedsięwzięcie zostało zrealizowane dzięki staraniom ks. proboszcza Janusza Smerdy, niebagatelna jest bowiem rola proboszcza w organizowaniu święta. To mobilizacja parafian, którzy wypiekali ciasta, przygotowywali poczęstunek i aktywnie włączali się w przebieg uroczystości, sprawiła, że święto nabrało rodzinnego charakteru.
Nawet aura tego dnia zdawała się współtworzyć wydarzenie – ulewny deszcz można było odczytać jako hojne pokropienie z nieba, a przebijające się między chmurami promienie słońca przypominały, że po każdej ulewie przychodzi chwila światła.
„Mejszagolanki” podczas dwuczęściowego koncertu przeniosły uczestników w muzyczną podróż na Kresy. A skoro tematem przewodnim była miłość, więc opowiedziały o tej miłości, która nie zna granic ani odległości, bo płynie z pamięci, serca i mocno wrośniętych w wileńską ziemię korzeni. Zasłuchali się zebrani w liryczną balladę o Mejszagole, w odwieczne pytanie czy Wilno pamięta jeszcze o swych mieszkańcach, i dokąd dolatują słowa piosenki o Wileńszczyźnie. Rytm „Walca wileńskiego” i tego z „Nocy i dni” zachęcił publiczność do wspomnień, przywołując atmosferę dawnych kresowych spotkań, pełnych nostalgii, wzruszeń i tęsknoty za rodzinnymi stronami.
A skoro „cud – miód“ to nie mogło zabraknąc piosenek ludowych- o pszczółce, drodze Jaśka do ukochanej i o tym, co się dzieje na zielonym polu. Koncert „Mejszagolanki” zakończyły staropolskim obyczajem: rozdzieliły pomiędzy publicznością czarny, wileński chleb i zostawiły przesłanie: Kochajmy się! A gdy zechce ktoś rozdzielić nas nie dajmy się!
Wspaniała inicjatywa przypomniała o ważnych wartościach: rodzina i miłość to fudamentalne zasady, które nie zmieniaja się mimo upływu wieków. A gdy ostatnie dźwięki koncertu ucichły, w sercach wielu na pewno pozostało przekonanie, że najcenniejszym dziedzictwem są więzi łączące ludzi ponad czasem, granicami i pokoleniami.
Monika Urbanowicz
Fot. archiwum „Mejszagolanek”


