„W zasadzie nie mamy już niesegregowanych odpadów” – powiedział Švaikauskas dziennikarzom o zażegnaniu kryzysu związanego z gromadzeniem się niesegregowanych odpadów. Wskazał, że segregowaniem odpadów zajęły dwie firmy: „Ecoservice” i „Ekonovus”, a w przyszłym tygodniu dołączy też trzecia firma – „Ekobase”.
Dyrektor VAATC zwrócił jednak uwagę na to, że jeden problem nie udało się jeszcze rozwiązać. „Po segregowaniu odpadów pozostaje część biodegradowalna, która musi być przetransportowana tylko w jedno miejsce w regionie – do naszych biotuneli, które nadal są obsługiwane przez „Energesman” – a to, co widzimy w ostatnich dniach, to że „Energesman” znów nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań umownych” – mówił Švaikauskas.
Według szefa VAATC, firma przyjmuje tylko część odpadów biodegradowalnych.
Kryzys śmieciowy pojawił się po tym, jak z powodu trudności w wywiązywaniu się z zobowiązań VAATC rozwiązało umowę z firmą „Energesman” na eksploatację instalacji mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBA).
Według firmy, w zakładzie jest kontynuowana działalność, a posegregowane odpady są dostarczane bezpośrednio do sąsiedniej Wileńskiej Elektrociepłowni w celu ich spalenia.
VAATC z kolei zwróciło się do Prokuratury Okręgowej w Wilnie, podejrzewając, że „Energesman” systematycznie narusza przepisy ustawy o ochronie środowiska i gospodarce odpadami, a także ogólne przepisy bezpieczeństwa pożarowego i gospodarki odpadami na terenie stołecznej sortowni odpadów biologicznych (MBA).
W poniedziałek minister środowiska Ieva Andriulaitytė poinformowała, że w związku z kryzysem śmieciowym nie jest rozważane wprowadzenie stanu nadzwyczajnego, ale sytuacja jest nadal monitorowana.
Na podst. ELTA


