„Według obecnych obliczeń, zejście kry prognozujemy na 28 lutego, ale jeśli poziom wody nie będzie rosnął, zejście kry nie rozpocznie się, bo lód nie będzie pękał, a będzie topniał na miejscu. Wówczas na pewno nie będzie większej powodzi. Jeśli jednak poziom wody wzrośnie, lód zacznie pękać, wtedy możemy spodziewać się zatorów lodu na rzekach, co spowoduje lokalne powodzie. Jednak obecne prognozy nie są zbyt alarmujące i przewidujemy, że tę powódź przetrwamy znacznie spokojniej” – powiedziała Janina Stankevič, specjalista Litewskiej Służby Hydrometeorologicznej, na konferencji prasowej zorganizowanej w środę w Departamencie Ochrony Przeciwpożarowej i Ratownictwa (PAGD).
Według specjalistki, trudno powiedzieć dokładnie, kiedy na Litwie rozpoczną się powodzie, ale szacuje się, że może to nastąpić w połowie marca.
Jak powiedziała Stankevič, największa powódź może wystąpić na terenie Szyłokarczmy (lit. Šilutė).
„Największa powódź może wystapić, jak zawsze, na terenie Szyłokarczmy, a to dlatego, że na Zalewie Kurońskim znajduje się gruba warstwa lodu, który zatrzyma spływające kry, nie wypuści ich z rzek. Powstaną tam duże zatory lodu, a zatem nastąpił większy wzrost poziomu wody” – mówiła przedstawiciella Litewskiej Służby Hydrometeorologicznej.
Dodała, że ryzyko większych powodzi jest na północy i zachodzie Litwy.
Stankevič powiedziała, że początkowo istniały obawy, że w tym roku Litwa może doświadczyć powodzi, jaka wydarzyła się w 2010 roku. Ale poziom wody w rzekach nie jest obecnie tak wysoki, jak 16 lat temu.
Zapytana o możliwe wylanie Wilii w stolicy, specjalistka zapewniła, że nie ma powodów do obaw.
„Wilno ma wysokie, piękne nabrzeża, które chronią miasto i tak naprawdę nie ma żadnego zagrożenia w samym mieście, chyba że trochę dalej od Wilna, powiedzmy, w Grzegorzewie, za nim – tam może coś być, ale – jeśli poziom wody nie wzrośnie, nie spodziewamy się niczego strasznego” – wyjaśniła przedstawicielka LHMT.
Na podst. ELTA



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.