Z kolei Komisja twierdzi, że takiego prawa nie posiada. Regina Dobelienė, przedstawicielka Państwowej Komisji Języka Litewskiego, twierdzi, że „z językiem litewskim problem ten nie ma nic wspólnego", bo, jak twierdzi, chodzi przecież o nielitewski zapis ich nazwisk - dlatego Komisja nie ma w tym temacie nic do powiedzenia, jeśli chodzi o merytoryczne podejście do sprawy.
Propozycje niektórych polityków nazwiska pisać w oryginale na podrzędnej stronie paszportu Dobelienė nazywa formą „pamiątkową".
R. Dobelienė paradoksem prawnym nazywa sytuację, że PKJL, wbrew przepisom nakazującym jedynie oficjalny, tj. litewski zapis imion i nazwisk, w 1997 r. podjęła uchwałę, której brzmienie jest następujące: „W literaturze naukowej, publikacjach reklamowych i informacyjnych oraz w tekstach specjalnych imiona i nazwiska obcojęzyczne są zapisywane w formie oryginalnej (...). Adaptowana i oryginalna formy mogą być zapisywane obok siebie (jedna z nich – w nawiasach)". Dobelienė uważa, że wzajemnie wykluczające się regulacje zapisu imion i nazwisk w oficjalnych dokumentach i pozostałych dziedzinach tworzą w efekcie absurdalną sytuację.
Przedstawicielka PKJL twierdzi, że obecnie obowiązujący tryb zapisu imion i nazwisk przede wszystkim dyskryminuje Litwinów, bowiem najwięcej ograniczeń wprowadza właśnie dla litewskich imion i nazwisk.
Utrzymuje ona również, że obecna praktyka prawna w zakresie zapisu imion i nazwisk nie ma nic wspólnego ani z ochroną języka litewskiego, ani orzecznictwem Sądu Konstytucyjnego.
- Najsmutniejsze jest to, że Litwa, która nazywa siebie państwem prawa i na mocy prawa dokonała podziału obywateli na podstawie narodowości oraz stosuje wobec nich odmienne zasady, spodziewa się integracji obywatelskiej, wzajemnej tolerancji i tolerancji wobec państwa – dodaje Regina Dobelienė.
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.