"Naprawdę liczyliśmy na to, co najlepsze. Widząc występ D. Baniewicz, jej dominację na scenie, miałem wielkie nadzieje, że to będzie moment, w którym powróci jako mistrzyni. A finały były imponujące, B-Girl Nicka pokazała się z jak najlepszej strony, perfekcyjnie zaprezentowała siebie, breakdance i Litwę. To było niesamowite oglądać jej występy. Ale wynik był rozczarowujący. Powinniśmy zagłębić się w temat i poznać opinie sędziów. Oglądając transmisję, trudno poczuć tę atmosferę, prawdziwy przypływ energii, którego doświadcza tam publiczność. Być może atmosfera stworzona w Japonii, choć w niewielkim stopniu, mogła wpłynąć na decyzje sędziów. Rozumiemy, że rywalizują tu najsilniejsi tancerze na świecie. Te różnice między dobrym a złym występem już nie istnieją. Drobne szczegóły i detale decydują o wyborach sędziów” – ocenił finał prestiżowego wydarzenia Darius Marcinkus, dyrektor Litewskiej Ligi Breakdance.
Osiemnastoletni Dominika Baniewicz pewnie dotarła do finału. Tam wicemistrzyni olimpijska zmierzyła się z Japonką Riko, która cieszyła się poparciem lokalnej publiczności. Sędziowie uznali, że japońska tancerka wygrała – 3:1.
Po finale mama Dominiki wyznała, że jej córka poczuła się oszukana. Według Aliny Baniewicz, Japonka popełniała błędy i często powtarzała te same ruchy, za co sędziowie powinni przyznać niższe noty. Jeden z sędziów powiedział jej, że nie rozumie, dlaczego B-Girl Nicka została pozbawiona zwycięstwa. Sama tancerka nie skomentowała wyniku pojedynku z Riko.
D. Baniewicz walczyła w Mistrzostwach Świata BC One po raz trzeci z rzędu. W 2023 roku zadebiutowała na tych prestiżowych mistrzostwach, gdzie dotarła do półfinału. W zeszłym roku w Rio de Janeiro weszła do finału, ale sędziowie przyznali zwycięstwo holenderskiej B-Girl India.
na podst. lrt.lt



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.