Operacja została przeprowadzona pod dowództwem generała Dwighta Eisenhowera, a trzon sił inwazyjnych stanowiły wojska amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie.
Alianci wylądowali w Normandii nad ranem, po zrzuceniu dwóch dywizji powietrzno-desantowych, bombardowaniu lotniczym i ostrzale z okrętów wojennych. Na większości z plaż nie napotkano silnego oporu. Wyjątkiem była 5-kilometrowa plaża „Omaha”, gdzie doszło do najcięższych walk. Wpływ na to miało m.in. rozmieszczenie niemieckich stanowisk ogniowych na wysokich klifach, skąd mogły swobodnie panować nad plażą oraz fakt, że czołgi, które w pierwszej fali miały wspomóc nacierającą piechotę, w większości zatonęły lub zostały zniszczone przed wydostaniem się na ląd.
Polscy piloci i marynarze zabezpieczali lądowanie aliantów w Normandii.
Jak podaje Instytut Pamięci Narodowej, w dniu inwazji polski krążownik „Dragon” neutralizował niemiecką artylerię ostrzeliwującą plażę Sword, na której lądowali Brytyjczycy. Dwa dni później zneutralizował atak 21 Dywizji Pancernej Wehrmachtu w okolicach Caen.
Okręt „Błyskawica” i „Piorun” osłaniały floty inwazyjne przed kontratakami Kriegsmarine, a niszczyciele eskortowe „Krakowiak” i „Ślązak” oraz krążownik „Dragon” przydzielono do sił wsparcia ogniowego desantu.
Szereg jednostek jak polskie liniowce „Batory” i „Sobieski” transportowały alianckich żołnierzy, broń i sprzęt.
Samoloty z 11 dywizjonów eskortowały sojusznicze bombowce, zwalczały Luftwaffe i niemieckie okręty podwodne oraz bombardowały bazy zaopatrzeniowe wroga i niszczyły rakiety V-1. Łącznie polscy piloci wspierając aliancki desant we Francji wykonali około 8000 lotów bojowych.
Polski wysiłek w czasie desantu w Normandii został upamiętniony na tablicach Grobu Nieznanego Żołnierza w Warszawie.
Lądowanie aliantów w Normandii przeprowadzono w celu utworzenia przyczółku do rozwinięcia natarcia w głąb Europy. Było to strategiczne zwycięstwo aliantów. Do końca września 1944 roku wojska sprzymierzone wyzwoliły całą Francję.


