Gorąca atmosfera panowała wczoraj w ośrodku kultury w Sawiczunach, gdzie odbyło się publiczne spotkanie w sprawie działalności planowanej spalarni zwłok. Lokalnej społeczności została przedstawiona ocena wpływu danej inwestycji na zdrowie ludzi. Od samego początku sytuacja była napięta. Mieszkańcy z niedowierzaniem reagowali na zapewnienia przedstawicieli firmy , że działalność spalarni zwłok nie będzie szkodzić środowisku: dzięki nowoczesnym technologiom i filtrom nie będzie ani nieprzyjemnych zapachów, ani hałasów, ani zanieczyszczenia.
Jak wynika z opisu inwestora, krematorium ma stanąć w Sawiczunach pod adresem Szosza Mińska 312. Powierzchnia całej działki wynosi 2,4767 ha, a jednopiętrowego budynku – 491,29 metrów kwadratowych.
Spalarnia zwłok ma pracować przez wszystkie dni w roku, przeprowadzając dziennie 8-9 spopieleń, a rocznie 3000.
Najbliższe budynki mieszkalne znajdują się w odległości około 0,38-0,78 km od planowanego krematorium. W najbliższym sąsiedztwie jest wieś Gudzie (380 m na północny wschód) i wieś Koniukiszki (460 metrów na południe). Jak podano w raporcie o wpływie inwestycji na zdrowie publiczne, z uwagi na gęste skupiska zieleni, ukształtowanie terenu i przewidywaną wysokość budynku „projektowane krematorium nie powinno być widoczne w otoczeniu najbliższych istniejących lub planowanych budynków mieszkalnych”.
Mieszkańcy Sawiczun i okolic pozostają jednak sceptycznie nastawieni wobec zapowiadanej inwestycji w ich wsi. Są przekonani, że krematorium w bliskim sąsiedztwie to problem. Obawiają się pogorszenia warunków i jakości swego życia. Nie mówiąc już o komforcie psychicznym. Po wysłuchaniu raportu wyrazili zdecydowany sprzeciw. „Nasza społeczność jest przeciwko. My wszyscy jesteśmy przeciwko. Nie chcemy takie sąsiedztwa” – powiedziała głośno mieszkanka Tatjana Błażewicz.
Podczas spotkania atmosfera na sali robiła się chwilami naprawdę gorąca. Mieszkańcy głośno oburzali się, że krematorium stanie blisko domów mieszkalnych, a przy tak intensywnym spalaniu cząsteczki spalania będą osiadać na pobliskich polach i wsiach. Wyrażali też obawy, że ceny ludzkich nieruchomości pójdą w dół z powodu „takiego sąsiedztwa”.
Plan budowy spalarni zwłok wzbudził tak duże emocje wśród lokalnej społeczności, że mieszkańcy juz wcześniej zwrócili się o pomoc do radnych rejonu wileńskiego. Na spotkanie do Sawiczun przybyli radni frakcji AWPL-ZChR: Maria Rekść, Renata Sobieska, Robert Rackiewicz, Krystyna Boroszko i Stanisław Zajankowski. Zapewnili lokalną społeczność, że będą walczyli o jej interes. „Jesteśmy do waszej dyspozycji. Będziemy pomagać, wyjaśniać i bronić waszego interesu” – powiedziała Maria Rekść, zwracając się do zebranych. Jak podkreślił Robert Rackiewicz, w tej kwestii najażniejsze jest, aby nie ucierpieli zwykli mieszkańcy. Bo po wybudowaniu krematorium nie wiadomo jeszcze, jakie będą skutki jego działalności za pięć czy dziesięć lat. A jeśli działalność będzie rozwijana, to niewykluczone, jak wskazała, że zwiększy się wydzielanie trujących gazów i innych chemikaliów. „Dlatego my, radni z polskiej partii na pewno jesteśmy po waszej stronie i kategorycznie nie popieramy budowy krematorium w Sawiczunach i do skutku będziemy walczyć o wasz interes” – mówił radny Rackiewicz.
Społeczność sołectwa w Sawiczunach wystosowała apel do firmy „Aplinkos vadyba” (to ona przygotowała raport o wpływie planowanej budowy krematorium w danej wsi na zdrowie ludzi), oraz do Narodowego Centrum Zdrowia Publicznego, podkreślając, że budowa tego obiektu jest niemożliwa, gdyż „bardzo powierzchownie dokonano oceny szkodliwości przyszłej działalności gospodarczej dla ludzi i środowiska, a w raporcie pominięto wiele kwestii dotyczących zakresu i źródeł przyszłego oddziaływania na środowisko”.
Przede wszystkim nie jest jasne, jak podkreślają mieszkańcy, jakie źródło energii będzie wykorzystywane podczas planowanej działalności gospodarczej, bo w jednym miejscu raportu napisano, że będzie wykorzystywana energia elektryczna, a w innym miejscu wskazano, że będzie wykorzystywany gaz ziemny.
„Z punktu widzenia zanieczyszczenia środowiska zasadniczą różnicą jest to, jakie źródło energii będzie faktycznie wykorzystywane i jakie zanieczyszczenia będą emitowane do środowiska. Mieszkańcy potrzebują konkretnej odpowiedzi. Zwłaszcza że, zgodnie z raportem, proces kremacji będzie odbywał się non stop, 365 dni w roku, 24 godziny na dobę; środowisko będzie zanieczyszczane nawet przez 3500 godzin rocznie. Nie podano odpowiedzi, jaki to będzie miało wpływ na mieszkańców wsi Sawiczuny, zwłaszcza dzieci, za rok; pięć, dziesięć lat?” – pytają mieszkańcy w wystosowanym pismie. Chcą też wiedzieć, jak będą filtrowane zanieczyszczenia w przypadku awarii urządzeń filtrujących. Mieszkańcom brak też informacji o tym, jak będą zbierane i utylizowane niezwykle niebezpieczne zanieczyszczenia, które, jak wskazano w raporcie, powstają podczas kremacji, takie jak rtęć, tlenki azotu, dwutlenek siarki, ołów, arsen i inne metale ciężkie.
„Ludzie wątpią w słuszność wniosków, że lokalnie ogólny wzrost zanieczyszczenia powietrza, który wystąpi podczas planowanej działalności gospodarczej, będzie nieznaczny i nie będzie miał znaczącego negatywnego wpływu na jakość powietrza i zdrowie publiczne. W związku z powyższym nie ma możliwości prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie kremacji zwłok we wsi Sawiczuny i prosimy w tej kwestii podjąć decyzję o tym, aby nie była prowadzona działalność zanieczyszczająca” – apelują mieszkańcy Sawiczun.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.