Dwa dni temu we wsi Stakliškiai, w rejonie preńskim, doszło do pożaru trawy o powierzchni 10 arów, zagrożone były pobliskie budynki. Gdy strażacy przybyli na miejsce pożaru, ogień objął powierzchnię około 15 m kw, a w budynku gospodarczym tliła się już słoma. Ściana budynku gospodarczego była dość gorąca. Według wstępnych danych, trawa zapaliła się od palonych gałęzi.
Jak pokazują statystyki, liczba takich pożarów znacznie wzrasta w weekendy. „Pożary traw nie tylko powodują znaczne szkody w przyrodzie, ale także stanowią zagrożenie dla mieszkańców i ich mienia. Kiedy płonie trawa, ogień natychmiast dociera do domów, zabudowań gospodarczych, krzewów lub lasów. Mimo że liczba takich pożarów w kraju w ostatnich latach spada, to, niestety, nadal są ludzie, którzy zachowują się bardzo nieodpowiedzialnie, wypalając trawę” – mówi Aurimas Gudžiauskas, naczelnik Państwowej Rady Nadzoru Pożarowego w Departamencie Ochrony Przeciwpożarowej i Ratownictwa.
Strażacy przypominają, że za podpalanie zeszłorocznej trawy grozi odpowiedzialność administracyjna. Za palenie trawy, opadłych liści, słomy, odpadów ogrodowych, naruszając wymogi ochrony środowiska, grozi grzywna w wysokości od 30 do 230 euro, a kierownikom przedsiębiorstw lub innym osobom odpowiedzialnym – od 60 do 300 euro.
Za wypalanie ścierniska, nieskoszonej i nie wywiezionej trawy, trzcin, zboża i innych roślin uprawnych grozi grzywna w wysokości od 50 do 300 euro, kierownikom przedsiębiorstw lub innym osobom odpowiedzialnym – od 120 do 350 euro.
Funkcjonariusze straży pożarnej przeprowadzą w marcu i kwietniu prewencyjne akcje na terenach otwartych, będą obserwować teren za pomocą dronów.
Naruszyciele mogą również zostać zobowiązani do zapłaty odszkodowania za szkody wyrządzone przyrodzie, którego wysokość ustalają ekolodzy.


