Sołtysowanie – to nowa funkcja w krajowych starostwach. Ale sedno pracy – bronienie interesów mieszkańców i pomaganie władzom lokalnym w rozwiązywaniu problemów – dla wielu liderów wiejskich społeczności nie jest czymś nowym. Jak powiedziała Krystyna Mackiewicz, sołtys w gminie mickuńskiej, zanim jeszcze została wybrana przez mieszkańców na ten urząd, często zwracała się do starosty z problemami mieszkańców i wspólnie szukali rozwiązań. A to gdzieś znaki wywrócone, a to dziurę w jezdni trzeba załatać, zaangażować ludzi do uczestnictwa w imprezach, pomóc chorej osobie czy dowieźć osoby starsze do jakiegoś urzędu. „Sołtys powinien być otwarty na ludzi, wiedzieć, co się dzieje w jego sołectwie, jakie są problemy, potrzeby i informować o tym starostę. Przecież starosta nie może dobiegnąć do każdej wsi, dlatego dzięki naszej pomocy może szybciej reagować na nasze problemy” – powiedziała pani Krystyna. Dodała, że im więcej aktywnych ludzi, tym lepiej dla gminy. Cieszy się też, że starosta jest otwarta na propozycje mieszkańców. „Z naszą starostą można góry przenosić” – stwierdziła Mackiewicz.
Pasywny sołtys nie jest potrzebny
„Mamy 12 sołtysów. To osoby najaktywniejsze w swych miejscowościach. Z tego powodu i zostali wybrani. To ludzie, którzy nie boją się wyrazić swej opinii. Do nas przychodzą, dzwonią, piszą. Owszem, czasami różnią się nasze zdania, ale zawsze szukamy wspólnego kompromisu” – powiedziała starosta gminy mickuńskiej Renata Mickiewicz. Na przykład, często zwracają się w sprawie remontu dróg. „Nie wystarcza finansowania, by uporządkować wszystkie drogi. A każdy sądzi, że jego droga najgorsza, dlatego podczas zebrań omawiamy, naradzamy się z sołtysami, które są w najgorszym stanie i wymagają najpilniejszej naprawy” – opowiadała pani Renata. Podkreśliła, że od sołtysów otrzymuje wiele pomysłów i zawsze stara się je uwzględniać. „Dobrze jest, gdy sołtysi przychodzą ze swymi inicjatywami. Po to i są wybrani przez mieszkańców. Pasywny sołtys nie jest potrzebny” – powiedziała, zaznaczając, że odczuwa wielką pomoc ze strony swych sołtysów, których ceni za ich aktywność i zaangażowanie. Podkreśliła, że to z inicjatywy sołtysa i mieszkańców urządzono studnię przy cmentarzu w Skajsterach. Uważa, że funkcja sołtysa jest bardzo potrzebna, bo nie każdy mieszkaniec może zwrócić się w godzinach pracy do starostwa, a do sołtysa może zajść po pracy, spokojnie mu powiedzieć, co go boli, a potem sołtys przekaże tę informację do starostwa.
Pukają do drzwi
Anna Ivanauskiene ze starostwa sużańskiego podkreśliła, że współpraca z sołtysami jest bardzo pomyślna. „Mamy sześciu sołtysów. Są to osoby aktywne. Szanowane przez mieszkańców” – stwierdziła. Owszem, dodała, jedni są bardziej zaangażowani, inni mniej, ale zawsze służą pomocą. „Gdy trzeba przekazać jakąś informację mieszkańcom oddalonych wsi, to zawsze można liczyć na sołtysów danych miejscowości” – mówiła Ivanauskiene. Sołtysowie też sporo przyczynili się do organizowania w gminie akcji sprzątania „Darom”. Podkreśliła, że władze gminne wspólnie z sołtysami decydują o wykorzystaniu samorządowych pieniędzy skierowanych na potrzeby wspólnoty mieszkańców. Funkcja sołtysa daje duże możliwości tym, którzy chcą coś zrobić dla swej miejscowości.
Sołtysi są zwykle pierwszymi, do których zwracają się mieszkańcy o pomoc. To do nich pukają, kiedy chcą ponarzekać na kiepską drogę, czy prosić pomocy w razie zakłócenia dostaw prądu czy poinformowania o nieprzejezdnej drodze. „Mieszkańcy nazywają mnie najważniejszą osobą we wsi” – żartowała o sobie Lola Ambros, sołtysująca we wsi Korwie już drugą kadencję. Będąc osobą aktywną, zaangażowaną w życie swej wsi, podkreśliła, że gdy ktoś potrzebuje pomocy, to zawsze stara się pomóc. Nigdy nie odmówi. Dlatego sołtysowanie nie jest dla niej czymś uciążliwym. „Czasem chwalą, czasem ganią” – mówiła pani Lola. Niedawno zwrócili się do niej mieszkańcy pewnego domu, martwiąc się, że z powodu nowo zaasfaltowanej drogi mają za wysoki wyjazd na drogę. Sołtys nie ma żadnych uprawnień, by interweniować, więc w tej sprawie Ambros od razu zwróciła się do starosty. „Jesteśmy jego swoistymi pomocnikami. Informujemy o problemach mieszkańców i szukamy rozwiązania” – powiedziała.
Kontrola starosty
Nie zawsze wybór sołtysów idzie tak gładko. Jak poinformowała starosta gminy pogirskiej, Maria Maciulewicz dopiero niedawno wybrano sołtysów drugiej kadencji, gdyż mieszkańcy nielicznie stawiali się na zebrania. Ponadto nie za wiele było chętnych na stanowisko sołtysa, kiedy się dowiadywali, że będą pracowali za darmo. Mówiąc zaś o poprzednich sołtysach, zaakcentowała, że ponieważ była to dopiero pierwsza kadencja, więc nie wszyscy jeszcze rozumieli, na czym ma polegać ich praca. Ktoś sądził, że należy kontrolować starostę, inni nie przejawiali większej aktywności. Spodziewa się, że dalsza współpraca będzie owocna. „Nasza gmina jest bardzo duża. Wsie są rozsiane po całym terytorium. Bardzo dobrze, że teraz mamy sołtysów, codziennie obcujących ze swymi mieszkańcami, znających ich problemy i zawsze mogę do nich zadzwonić i zasięgnąć informacji. Dzięki sołtysom, sądzę, będzie bliższy kontakt starostwa z mieszkańcami” – powiedziała Maciulewicz.
Doradczy głos
W opinii starosty gminy mejszagolskiej Stefana Orszewskiego, państwo mogłoby bardziej zatroszczyć się o sołtysów i przeznaczyć dla nich wynagrodzenie. Mieliby większą motywację do działania, a ich praca byłaby bardziej dowartościowana. Cieszy się, że sołtysi, w gminie mejszagolskiej jest ich ośmiu, aktywnie informują go o potrzebach, problemach mieszkańców swych sołectw. Podpowiadają, co należy zrobić, bo przecież starosta nie zawsze zdąży objechać wszystkie wsie. Dodał, że dzięki inicjatywie sołtysa Kiemiel w tej wsi ustawiono tablicę ogłoszeniową. „Na przykład zimą nie da się objechać wszystkich wsi, by sprawdzić, czy drogi są odśnieżone. Wielka pomoc w tym, że mogę zadzwonić do sołtysów i zapytać o sytuację na drogach w ich sołectwach – mówił Orszewski. – Gdy zwracam się o pomoc do sołtysów, to zawsze pomogą”.
Starosta uważa, że pomysł wprowadzenia urzędu sołtysa był trafny. Niektóre problemy czasami zupełnie inaczej wyglądają z perspektywy władz gminnych, a inaczej ze strony mieszkańców, dlatego głos doradczy sołtysa jest bardzo istotny.
Iwona Klimaszewska
„Tygodnik Wileńszczyzny”
Fot. Ewa Ancewicz


