Pani Krystyna poznała panią Halinę w redakcji dziennika „Czerwony Sztandar” przy ulicy Mostowej w Wilnie w końcu lat 50. ubiegłego wieku: całe życie w tym dzienniku przepracowała, najpierw jako korektorka, a potem jako dziennikarka.
Jak opowiadała gość audycji, pani Halina kochała Wilno i dużo dla niego zrobiła. Szczególnie duża jej zasługa była w zachowaniu autentyczności cmentarza na Rossie, gdy ówczesne sowieckie władze chciały poszerzyć uliczkę, dzielącą cmentarze na Starej i Nowej Rossie, przez co wiele pomników i nagrobków byłoby po prostu wyburzonych. – A przecież tam byli pochowani legioniści. Nie pozwoliła na to – twierdzi pani Krystyna.
Podczas rozmowy wspomnieliśmy też o kolegach i koleżankach pani Haliny Jotkiałło, których również z nami już nie ma - mężu Jerzym Surwile, Helenie Gładkowskiej, Jadwidze Podmostko, Julicie Tryk, Zbigniewie Markowiczu.
Pani Krystyny Adamowicz opowiedziała też o swoim projekcie „Zawsze wierni Piątce“.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.