NIK: Tu-154 nie miał prawa lecieć do Smoleńska

2012-03-10, 08:41
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Tu-154 nie miał prawa lecieć do Smoleńska - głosi raport NIK. Zdaniem Izby loty VIP-ów w latach 2005-10 organizowano bez gwarancji bezpieczeństwa.

PiS uważa, że raport rozmywa odpowiedzialność za katastrofę smoleńską. Raport krytykuje Kancelaria Premiera.

Raport Izba przesłała do Sejmu i ujawniła w internecie. Ma on też trafić do warszawskich prokuratur badających katastrofę smoleńską. Raport jest częściowo niejawny, bo kontrole w BOR i MSW były tajne.

"Chyba najważniejszym czy jednym z istotnych ustaleń kontroli jest to, że ten samolot zgodnie z polskim systemem prawnym nie miał prawa wykonać tego lotu z zamiarem lądowania w Smoleńsku, ponieważ to było lotnisko nieistniejące w rejestrze lotnisk, w związku z czym traktowane jako nieczynne" - powiedział prezes NIK Jacek Jezierski w Polskim Radiu. Dodał, że polskie prawo nie zna pojęcia "lotniska tymczasowo czynnego". "Samolot mógł wykonać lot tylko na lotnisko czynne - czyli nie do Smoleńska" - sprecyzował.

Wstępną wersję raportu PAP opisała 25 stycznia. NIK uznała, że wyjazdy najważniejszych osób w państwie, korzystających z wojskowego lotnictwa transportowego, były w latach 2005–10 organizowane w sposób niegwarantujący należytego poziomu bezpieczeństwa. Zastrzeżenia do wniosków NIK zgłosiła kancelaria premiera; MON nie podzielało wielu ocen. Zastrzeżeń nie wniosły MSW, BOR, Dowództwo Sił Powietrznych oraz b. 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego.

NIK ustaliła, że w całym okresie były pewne nieprawidłowości w przekazywaniu zamówień na lot z kancelarii prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu - co zgodnie z zawartym porozumieniem koordynuje szef kancelarii premiera. Zamówienie na lot dla VIP trafiały do KPRM bez wymaganych danych, np. o planowanej liczbie pasażerów, i bez tych danych, po wymaganym terminie, wysyłano je do BOR i 36. pułku, które w ostatniej chwili usiłowały je ustalać.

Zdaniem NIK istniało nawet ryzyko zagrożenia życia i zdrowia osób korzystających z lotnictwa transportowego Sił Zbrojnych, które zwiększały nieprawidłowości w 36. pułku. Wiele ustaleń NIK pokrywa się z ustaleniami komisji Jerzego Millera, która stwierdziła braki w kadrach i wyszkoleniu lotników z tej jednostki - do czego przyczyniło się także Dowództwo Sił Powietrznych i MON, które nie zbudowały "przejrzystych ścieżek kariery zawodowej". Dlatego piloci odchodzili z pułku - stwierdza NIK.

Według NIK BOR nie sporządzało rzetelnie analiz zagrożenia ochranianych osób, co utrudniało właściwe zaplanowanie ich ochrony. W BOR nie stworzono też spójnego systemu procedur. Zarazem - jak podkreśla rzecznik NIK Paweł Biedziak - ustalono, że BOR nie mogło dokonywać "lotniczego" rekonesansu lotniska, na którym wylądować miał VIP, a 36. Pułk o to nie występował.

NIK pozytywnie oceniła MSZ w zakresie reagowania na sytuacje kryzysowe. Ustalono, że resort posiadał stosowne procedury i prawidłowo reagował na zdarzenia nadzwyczajne. "W niektórych procedurach występowały jednak luki (np. uzyskiwanie zezwoleń dyplomatycznych na przeloty i lądowania nie było przez MSZ skutecznie monitorowanie)" - uznała NIK.

Na koniec NIK wnioskuje do premiera o opracowanie koncepcji sprawnego i bezpiecznego transportu lotniczego najważniejszych osób w państwie; harmonogramu jej wdrożenia oraz zapewnienie niezbędnych środków na ten cel; stworzenie procedur transportu lotniczego najważniejszych osób w państwie i precyzyjnego uregulowania i rozgraniczenia kompetencji poszczególnych podmiotów oraz wypracowanie "standardów bezpieczeństwa" dla najważniejszych osób w państwie, określających zasady zapewnienia im bezpieczeństwa.

NIK sformułowała też 35 wniosków pokontrolnych do kierowników jednostek objętych kontrolą. BOR powinien opracować i wdrożyć procedury regulujące precyzyjnie działania ochronne; zapewnić przestrzeganie obowiązujących procedur oraz stworzyć procedury postępowania na wypadek śmierci osoby ochranianej. MSZ powinien dokonać analizy obowiązujących procedur oraz przyjętych „dobrych praktyk” w zakresie przygotowywania wizyt zagranicznych, a następnie rozważyć kompleksowe uregulowanie systemu organizacji takich wizyt.

Szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski ocenił, że wnioski NIK "odnoszą się w znacznym stopniu do nieaktualnego już stanu", bo większość kwestii, wobec których NIK formułowała zastrzeżenia, dostosowano już do praktyki akceptowanej przez strony zaangażowane w organizację lotów. "NIK nie przeanalizowała w sposób wnikliwy i rzetelny licznych zastrzeżeń zgłoszonych przez szefa KPRM w toku wielomiesięcznej kontroli" - dodał Arabski, który "ubolewa nad sposobem prowadzenia kontroli oraz informowania o jej ustaleniach".

MSZ nie zgadza się ze stwierdzeniem NIK, że resort otrzymał od strony rosyjskiej tylko telefoniczną zgodę na przelot i lądowanie w Smoleńsku TU-154 oraz że żaden z polskich urzędników nie miał pisemnej zgody na ten przelot i lądowanie. Minister Radosław Sikorski podkreślił w liście do szefa NIK, że zawarta w nocie MSZ Federacji Rosyjskiej standardowa formuła "zgoda na przelot zgodnie z podaną trasą" obejmuje także zgodę na lądowanie. "Wskazywanie przez NIK, że zgoda dotyczyła jedynie przelotu, a nie lądowania, może skutkować błędnym interpretowaniem takiego stwierdzenia przez odbiorców informacji publicznej" - dodał.

Prawie wszystkie zalecenia BBN po katastrofie smoleńskiej zostały uwzględnione, obecne rozwiązania gwarantują zachowanie standardów bezpieczeństwa – ocenił szef BBN Stanisław Koziej.

Raport NIK w miażdżący sposób wskazuje na bezpośrednie przyczyny katastrofy smoleńskiej - uznał europoseł PiS Janusz Wojciechowski. Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak ocenił, że dokument rozmywa odpowiedzialność za tę tragedię. "Różnica podstawowa między naszym rządem a Donalda Tuska polegała na tym, że nasz rząd nie prowadził wojny z prezydentem, a rząd Tuska prowadził, czego dowodem jest odmowa przez szefa kancelarii premiera w rządzie Tuska udzielenia samolotu prezydentowi" - ocenił.

Raportem NIK zajmie się w najbliższym czasie sejmowa komisja ds. kontroli państwowej.

PAP

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

EWANGELIA NA CO DZIEŃ

  • Sobota, 13 czerwca 2026 

    Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny, wspomnienie

    Łk 2, 41-51

    Ewangelii według świętego Łukasza

    Rodzice Jezusa każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał On dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: „Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie”. On im odpowiedział: „Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?”. Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.

    Czytaj dalej...
 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24