20 stycznia br. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec komendanta Służby Ochrony Państwa. Generał Radosław Jaworski został zawieszony w pełnieniu czynności służbowych, a jego obowiązki przejął dotychczasowy zastępca komendanta SOP, płk Tomasz Jackowicz.
Dowodem tego, że SOP nie działa tak jak należy, miała być kradzież auta, które użytkowała rodzina premiera Donalda Tuska. Opinią publiczną wstrząsnął atak funkcjonariusza SOP na swoją rodzinę i zabójstwo czteroletniej córki. Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, o innym funkcjonariuszu SOP, który miał grozić zabójstwem jednego z pracowników mediów. Takie zachowania funkcjonariuszy SOP są trudne do zrozumienia – zauważa Roman Marzec, specjalista ds. bezpieczeństwa.
– To są przecież osoby, które wykonują określone obowiązki, w których realizacji są zobowiązani, aby przede wszystkim gwarantować bezpieczeństwo, zarówno tych, których ochraniają z racji pełnienia służby, ale też innych obywateli – zaznaczył dr Roman Marzec.
MSWiA przeprowadziło audyt w SOP, po którym minister Marcin Kierwiński wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec gen. Jaworskiego. Zwolniono też czterech dyrektorów kluczowych pionów Służby Ochrony Państwa.
SOP ochrania prezydenta, premiera i niektórych ministrów. Pod ochronę brani są też wysocy urzędnicy, którzy poczują się zagrożeni w związku z wykonywanymi obowiązkami.
Źródło: TV Trwam News


