Szkoły w Trokach
Skutki niżu demograficznego odczuwają niemal wszystkie szkoły na Litwie. W najgorszej sytuacji są jednak szkoły mniejszości narodowych. I chociaż władze obiecały „zniżki” dla szkolnictwa mniejszości narodowych, to na razie ich nie ma. Chodzi m.in. o obniżenie pułapu liczby uczniów podczas kompletowania klas w szkołach mniejszości narodowych.
Zbyt mała liczba uczniów była oficjalnym powodem reorganizacji dwóch polskich szkół w rejonie trockim – Szkoły Podstawowej im. Andrzeja Stelmachowskiego w Starych Trokach i Gimnazjum im. Longina Komołowskiego w Połukniu. Polska społeczność długo walczyła o te placówki, nawet drogą sądową. Ale liberalno-konserwatywne władze rejonu trockiego nie reagowały na żadne apele rodziców i całej polskiej społeczności. Od 1 września szkoła w Starych Trokach już nie jest samodzielną placówką – działa jako filia Gimnazjum w Trokach. Z podobnym wyzwaniem mierzy się też szkoła w Połukniu.
Szkoła w Jęczmieniszkach
O tym, że również obecnej administracji samorządu rejonu wileńskiego, dyrektorem której jest Vytautas Vansavičius – poplecznik mera socjaldemokraty Duchniewicza – nie zależy na utrzymaniu sieci szkół z polskim językiem nauczania, świadczy zaistniała sutuacja w szkołach w Jęczmieniszkach i Duszktach.
Od walki o zachowanie swojej szkoły rozpoczęła nowy rok szkolny społeczność Podstawowej Szkoły w Jęczmieniszkach. Jak grom z jasnego nieba, w przeddzień 1 września, spadła na rodziców wiadomość, że nie będą kompletowane klasy początkowe. Zareagowali na to natychmiast radni z ramienia AWPL-ZChR – wieloletnia mer rejonu wileńskiego Maria Rekść zwołała pilne posiedzenie Komitetu ds. Oświaty, Kultury, Sportu i Młodzieży, którego jest przewodniczącą.
„W szkole w Jęczmieniszkach zaistniała bardzo dziwna sytuacja. 22 sierpnia Rada zatwiedziła komplety klas w szkołach rejonu. Ani na posiedzeniach komitetów, ani Rady nie podnoszono żadnych kwestii, że jest jakiś problem. Okazuje, że z samorządu społeczność otrzymała wiadomość, że raptem dzieci muszą przejść do innych szkół” – powiedziała na posiedzeniu Maria Rekść. – Dziwi mnie, co robiło latem kierownictwo wydziału i inne odpowiedzialne osoby, że doszło do takiej sytuacji”.
Obecny na posiedzeniu kierownik Wydziału Oświaty Jarosław Subocz tłumaczył jedynie, że zgodnie z wymogiem do szkoły ma uczęszczać nie mniej niż 60 dzieci. I kropka. Według danych szkoły, obecnie jest 47 i najbardziej brakuje dzieci w klasach początkowych.
Na posiedzeniu komitetu większością głosów postanowiono, że zostanie wystosowane pismo do władz samorządu o zachowanie obecnego statusu szkoły i kontynuowanie w niej nauczania. Tym bardziej, że do tej szkoły uczęszcza ok. 15 proc. dzieci, które mają specjalne wymagania, i dla których nieduża szkoła jest jak najbardziej odpowiednia. Wystąpiono też z propozycją zwrócenia się do Ministerstwa Oświaty, Nauki i Sportu o zastosowaniu wyjątku względem szkoły w Jęczmienieszkach jako szkoły mniejszości narodowych.
„Administracja samorządu nie szuka wyjścia, dla niej liczą się tylko suche liczby. A przecież tu chodzi o dzieci” – skomentował sytuację w rozmowie z naszym portalem radny Zygmunt Żdanowicz. Jako przykład troski polskich władz o szkoły mniejszości narodowe wymienił fakt, że w Widugierach (w gminie Puńsk na terenie Polski) nie zamknięto litewskiej szkoły, mimo że do niej uczęszcza zaledwie 22 uczniów.
Żdanowicz wraz z kilkoma innymi radnymi z ramienia polskiej partii wziął udział w spotkaniu ze społecznością szkoły w Jęczmieniszkach. Jak podkreślił, rodzice proszą o zachowanie szkoły, chcą, żeby była jak najbliżej ich dzieci. Zapowiedzieli, że w sprawie obrony placówki gotowi są zwracać się do odpowiedzialnych instytucji państwowych.
Dzień po tym spotkaniu radna Maria Rekść otrzymała wiadomość od społeczności szkoły w Jęczmieniszkach, że udało się przyciągnąć więcej dzieci do klas początkowych.
Obecne władze rejonu wileńskiego już próbowały zreorganizować jęczmieniską szkołę dwa lata temu, ale dzięki staraniom społeczności szkolnej i radnym z AWPL-ZChR udało się te zapędy zażegnać.
Szkoła w Duksztach
Zagrożona jest też inna polska szkoła w rejonie wileńskim. Chodzi o szkołę w Duksztach, która działa jako dział kształcenia podstawowego Gimnazjum w Awiżeniach. Tuż przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego okazało się, o czym mówiono też na wyżej wspomnianym posiedzeniu komitetu, że remont szkolnego budynku jeszcze trwa i nie zadbano o pomieszczenia dla uczniów klas 5-10. Dlatego zostali oni zmuszeni przejść do innych szkół. Istnieją więc uzasadnione obawy, jak podkreślają radni, że te dzieci już nie wrócą do szkoły po remoncie. Jedynie uczniom klas początkowych udostępniono tymczasowe pomieszczenia w miejscowej bibliotece.
Do prób wprowadzenia zamieszania w proces nauczania w polskich szkołach rejonu wileńskiego w wykonaniu obecnego kierownictwa samorządu dochodziło już wcześniej. Na przykład wymuszano wprowadzanie litewskich pionów w polskich placówki edykacyjnych w Gałgach, Rostynianach i Zujunach. Doszło też do kontrowersyjnych zwolnień w Gimnazjum im. Konstantego Parczewskiego w Niemenczynie.
Radny Zygmunt Żdanowicz podkreślił, że temat ataku na polskie szkoły na Litwie na pewno zostanie poruszony podczas spotkania z prezydentem Polski Karolem Nawrockim, który 8 września odwiedzi Wilno.



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.