Niewygodna dla „eurokracji” prawda
Współczesna Unia jest w sferze wartości zaprzeczeniem idei założycielskich, o których tak wiele mówił Robert Schuman, Alcide De Gasperi czy Konrad Adenauer. To oni twierdzili, że europejska demokracja albo będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale. Ale dziś, zdominowana przez ateistyczno-lewacki światopogląd Unia zwalcza symbolikę chrześcijańską, która jest przecież od dwóch tysiącleci nierozerwalnie związana z cywilizacją europejską. Z wielką, jakobińską wręcz determinacją niszczone jest dzieło ojców założycieli. Europa walczy z tradycją chrześcijańską ze szkodą dla samej siebie. W imię poprawności politycznej fałszowana jest nawet historia powstania flagi unijnej. Według oficjalnej wykładni dwanaście nieodwracalnych złotych gwiazd rozłożonych w okręgu na lazurowym tle symbolizuje solidarność i harmonię między narodami Europy. Symbolika ta nawiązywać ma również do starożytnej symboliki liczby 12 oznaczającej doskonałość i całość. Prawda na ten temat jest tak niewygodna dla obecnej „eurokracji”, że w urzędowy sposób jest przemilczana. Dlatego warto ją przypomnieć, ku poruszeniu sumień młodych Europejczyków. Mało kto dzisiaj wie, że Arsene Heitz, który zaprojektował flagę Wspólnoty Europejskiej, wzorował się na dwunastu gwiazdach z Cudownego Medalika, znanego z objawień Matki Bożej św. Katarzynie Labouré. Gdy fakt ten oficjalnie próbowano zatuszować głos zabrał sam autor, przed śmiercią wyznał, że inspiracją dla niego był wizerunek Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej, która jest właśnie przedstawiona na lazurowym tle, a jej głowę okala 12 gwiazd.
Maryjna flaga Europy
Wygląd flagi europejskiej ustalano w latach 1950-55 podczas długich sporów. Rozpatrywano 101 projektów przedstawionych przez artystów i heraldyków. W 1953 roku Rada Europy, pierwsza powojenna organizacja integracji europejskiej, zdecydowała się na krąg gwiazd. Autorem projektu przyjętego przez Radę Europy był Arsene Heitz z Alzacji. Gdy odpowiedzialny za sprawę flagi europejskiej dyrektor służb prasowych Rady Europy Paul Lévy zaproponował mu zrobienie projektu, Heitzowi przyszło na myśl umieszczenie na fladze dwunastu gwiazd z Cudownego Medalika, znanego z objawień Matki Bożej św. Katarzynie Labouré w Paryżu (1830) i umieszczenie ich na tle koloru maryjnego. Europejska flaga jest więc w zamyśle jej twórcy sztandarem Maryi, do której Kościół odnosi słowa biblijnej Księgi Apokalipsy św. Jana: „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). W dodatku jednogłośne zatwierdzenie flagi przez Komitet Ministrów Rady Europy dokonało się w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP 8 grudnia 1955 roku. Przed głosowaniem w Komitecie Ministrów Robert Schuman i Konrad Adenauer modlili się razem w katedrze w Strasburgu przed znajdującą się tam figurą Niepokalanej w koronie złożonej z dwunastu gwiazd. Gdy 21 października 1956 roku po raz pierwszy na gmachu publicznym zawisła flaga europejska, budynkiem tym była właśnie strasburska katedra. Tak wyglądały początki Wspólnoty Europejskiej, jak wygląda ona dzisiaj widzimy sami. Jaka będzie w przyszłości zależeć będzie od tego czy będziemy bronić skutecznie swoich wartości czy też poddamy się dyktatowi antychrześcijańskiej histerii płynącej z Brukseli wyrzekając się tym samym własnej tożsamości i tradycji.
Powrót do korzeni
Europa zatraca duszę, bo zdominowana przez ateistyczny światopogląd Unia zwalcza dziś symbolikę i wartości chrześcijańskie, które przecież od dwóch tysiącleci nierozerwalnie związana z cywilizacją europejską. Dzieje się tak ze względu na naszą bierność i ciche przyzwolenie. Europa zatraca swoją duszę, to dlatego trzeba o nią walczyć tak w mediach jak i w polityce. Zbyt często widząc medialne ataki na nasz chrześcijański świat wartości przyjmujemy postawę św. Piotra z sienkiewiczowskiego „Quo vadis”, czyli ucieczkę od problemu. Porusza mnie mocno ta scena i dialog Piotra z Jezusem. Piotr ucieka przed prześladowaniami z Rzymu. Pewnie nawet dorabia sobie do tego ideologię, byle tylko być daleko od zepsutego miasta. I wtedy właśnie spotyka Jezusa. Quo vadis, Domine? Dokąd idziesz, Panie, pyta. Idę do Rzymu, skoro ty nie chcesz umierać, muszę to zrobić za ciebie. Doprawdy, w całej literaturze nie ma bardziej wymownego przykładu wierności zasadom. Warto o tym pamiętać. Dzisiejszy Rzym to Bruksela, zepsute miasto zwalczające wszystko, co nosi znamiona chrześcijaństwa. A tubą tego są prześmiewcze, pseudotolerancyjne, liberalne media. Jaka czeka nas przyszłość zależeć będzie od tego, czy skutecznie będziemy bronić swoich wartości, czy też poddamy się dyktatowi antychrześcijańskiej histerii płynącej z Brukseli, wyrzekając się tym samym własnej tożsamości i tradycji. Pamiętajmy, że „wartość Europy to Europa wartości”, jak mawiał Schuman, a jej przyszłość zależy od nas samych, a zwłaszcza od młodego pokolenia Europejczyków, w tym przede wszystkim od Polaków, również tych na Wileńszczyźnie.
Polska winna być „strażnikiem Europy"
Kardynał Robert Sarah podczas jednego z kongresów międzynarodowego Ruchu Europa Christi ujął tę kwestię mówiąc wprost, że Polska winna być „strażnikiem Europy" i ostrzegać przed niebezpieczeństwami, które wynikają z cichej apostazji Starego Kontynentu. Europa przeżywa bezprecedensowy kryzys cywilizacyjny. Znajduje się w nieprzerwanym kryzysie spowodowanym ateistycznymi ideologiami, pogrąża się w nihilizmie. Unia Europejska uwierzyła, że źródła chrześcijańskie europejskiej cywilizacji mogą być zastąpione przez „nowy humanizm", oderwany od religii, który zagwarantuje trwały pokój. W ten sposób została zagubiona prawda historyczna o źródłach europejskiej cywilizacji, a także podstawy autentycznego humanizmu, którego właśnie ten kontynent był kolebką. Europa odcinając się od swych chrześcijańskich korzeni znajduje się w okresie cichej apostazji. Europę i Polskę da się jeszcze uratować poprzez powrót do swych chrześcijańskich źródeł. To dziedzictwo nie dotyczy tylko przeszłości, ale musi być ono przekazywane następnym pokoleniom. Na nich właśnie musi być budowana europejska współczesność. A tymczasem Europa sama nie wie czym jest ani dokąd zmierza. Dlatego to przede wszystkim przed Polakami stoi dzisiaj wielkie zobowiązanie przywrócenia Europie jej prawdziwego oblicza. Powrót do korzeni musi stać się celem naszego polskiego zadania w Europie. Dlaczego jest to aż tak ważne? Bo życie nie znosi próżni w żadnym ze swoich wymiarów. Widać to dobrze na przykładzie Zachodu, gdzie postchrześcijańską przestrzeń coraz brutalniej przejmuje kolejna w historii fala islamizacji naszego kontynentu. Jan Paweł II uważał, że powrót do korzeni Europy oznacza powrót do wspólnego dziedzictwa chrześcijańskiej wiary, które jest podstawą jedności kontynentu. Podkreślał, że korzenie Europy tkwią w greckiej filozofii, rzymskim prawie i Ewangelii, a ich odrzucenie prowadzi do podziałów i osłabienia Europy. W swoich apelach wzywał do ocalenia tego przesłania, aby Europa nie zginęła. Europa zmienia się w bezduszny twór, ale uratować mogą ją prawe serca młodych, bo to do nich należy przyszłość.
Dr Bogusław Rogalski
Żródło: Moja Rodzina - Katolicki Magazyn Społeczny



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.