Jeszcze na początku lat dwutysięcznych nie było w rejonie wileńskim żadnej szkoły muzycznej. Dzięki dobremu zarządzaniu rejonem przez AWPL najpierw w 2003 roku została założona szkoła muzyczna w Rudominie, a następnie w Pogirach i Niemenczynie, co jest ogromnym sukcesem. Wypadałoby się z tego wszystkim cieszyć, a jest atak na dyrektora, który ma wielkie osiągnięcia i wsparcie ludzi.
O co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi? Ta co atakuje w artykule ujawniła powód ataku w swojej wypowiedzi. Warto więc zacytować fragment wypowiedzi, bo on nie pozostawia złudzeń, co i kto za tym wszystkim stoi: „Była pracowniczka nie kryje rozczarowania również z powodu nadmiernego propagowania języka polskiego zarówno w szkole, jak i podczas koncertów na terenie samorządu rejonu wileńskiego (…) nie rozumiem, dlaczego większość wydarzeń są wyłącznie po polsku”. A więc widzimy, że „wyszło szydło z worka”. Przeszkadza język polski, czyli przeszkadza polskość i Polacy, co i jest głównym powodem ataku. Nie pierwszy zresztą w rejonie wileńskim odkąd wyznaczony przez konserwatystów Landsbergisa socjaldemokrata mer rozpoczął mobbing, prześladowania Polaków i polskich szkół, w których nakazywał wprowadzanie litewskich pionów: m.in. w Gałgach, Rostynianach i Zujunach. Również po powyższym ataku na dyrektora Krupiczewicza za „nadmierne propagowanie języka polskiego zarówno w szkole jak i podczas koncertów” mer Duchniewicz zapewnia pseudodziennikarkę LRT Grigoit, że „odpowiednia reakcja na pewno będzie”.
Jak pamiętamy, pod koniec ubiegłego roku w nieludzki, w niechrześcijański i w niepolski sposób mer potraktował dyrektora gimnazjum w Niemenczynie oraz starostę sużańskiego. Dyrektora szkoły Grygorowicza zwolnił za to, że udostępnił salę na spotkanie wyborcze polskiej posłanki. To był też jego dyrektor w czasach, gdy Duchniewicz chodził do szkoły. Jakie trzeba mieć niskie pobudki, brak wdzięczności dla nauczyciela, ażeby tak postąpić. Natomiast starostę Alancewicza zwolnił za zawieszenie plakatu polskich kandydatów do Sejmasu, a jako ostateczny pretekst użył niewłaściwe zaparkowanie samochodu przez starostę. Zwolnił go w ostatnim dniu pracy przed świętami Bożego Narodzenia. Taki lewacki prezent na święta. Zwykle świństwo. Tym razem przeszkadza „nadmierne propagowanie języka polskiego zarówno w szkole, jak i podczas koncertów”. Scenariusz działań jest podobny, najpierw atak na zamówienie w mediach, najczęściej w LRT, a następnie atak mera na polskich działaczy. To więcej niż skandal. To dyskryminacja na tle narodowościowym naruszająca prawo europejskie i standardy państwa demokratycznego.
Niszczenie polskości to nie przypadek, pamiętajmy kto za tym stoi. Ale też nie poddajmy się i jeszcze z większą determinacją odpowiedzmy na prześladowania Polaków. Każdy niech to zrobi w swojej miejscowości, środowisku, wspólnocie.
Robert Rackiewicz,
radny rejonu wileńskiego



Komentarze
O tych skandalicznych sprawach mówił w Sejmie poseł Narkiewicz na konferencji prasowej pod tytułem „O nepotyzmie, zastraszaniu i mobbingu pracowników w wykonaniu ekipy socjaldemokraty mera Roberta Duchniewicza”. W samorządzie rejonu dochodzi do mobbingu pracowników, do ich zastraszania, zwalniania albo zmuszania do odejścia, powinna się tym zająć prokuratura. To się zaczęło jeszcze gdy dyrektorem samorządu był Kondratowicz, który sprzedał się za stołek i karierę socdemom. Nieludzkie i podłe traktowanie pracowników i zwykłych ludzi musi się wreszcie skończyć, mer musi to sobie uświadomić, że takie metody prześladowania łamią europejskie standardy.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.