Badania dr Natascii Brondino pokazały, że plotkowanie może biologicznie zbliżać ludzi. Po rozmowach o osobistych historiach uczestniczek – np. nieplanowanej ciąży – w ich organizmach wzrastał poziom oksytocyny, hormonu odpowiadającego za bliskość i przywiązanie. To naukowe potwierdzenie tego, co wiele osób czuje intuicyjnie – plotkowanie zbliża.
Podobne wnioski wysnuł prof. Robin Dunbar z Oksfordu, który twierdzi, że język ewoluował właśnie po to, by ludzie mogli... plotkować. Według niego pogawędki o innych pełnią w grupach społecznych podobną funkcję jak iskanie się u małp – służą podtrzymywaniu więzi.
Badania pokazują, że plotkowanie może wspomagać też regulować życia społecznego. Służy nie tylko rozrywce, ale i utrwalaniu norm oraz eliminowaniu tych, którzy je łamią. Przykładowo, badania rybaków z Maine pokazały, że plotka skutecznie eliminowała nieuczciwych członków społeczności.
W środowisku pracy plotka może budować atmosferę, poprawiać komunikację i zwiększać efektywność zespołów – o ile nie przekracza granic. Jak wykazały analizy z University of Amsterdam czy Emory University, pozytywne lub neutralne plotki sprzyjają integracji zespołu i mogą stanowić cenne źródło informacji, zwłaszcza w czasach kryzysu.
Psychologowie przestrzegają jednak przed ciemną stroną plotkowania. Złośliwe i szkodliwe plotki mogą prowadzić do mobbingu, stresu i wykluczenia. Dlatego warto zachować umiar i empatię – dzielmy się informacjami, które służą zrozumieniu, a nie krzywdzie.
Jak podkreśla dr Agnieszka Mościcka-Teske: „Plotkujmy, ale odpowiedzialnie. To ważna umiejętność społeczna, która – używana z rozwagą – potrafi zdziałać więcej dobra niż sądzimy”.
Rota


