Na Litwie najbardziej lubi się te „najmniejsze” (ilościowo) mniejszości, którymi można się szczycić, bo się tu zachowały i cieszą się z tego, tak naprawdę nie wymagając od państwa żadnego poważniejszego wysiłku na rzecz swojej wspólnoty. No i darzy się o wiele mniejszą, delikatnie mówiąc, dozą sympatii te liczniejsze, mające aspiracje do korzystania z praw, jakie przysługują mniejszościom w demokratycznym świecie, m. in też w Unii Europejskiej.
Mniejszości narodowe na Litwie stanowią 14 proc. Najliczniejszą jest mniejszość polska – 6,52 proc. ludności kraju, która w rejonach Wileńszczyzny i Wilnie oscyluje w granicach od ponad 16 do 80 proc. Kolejną pod względem liczebności jest mniejszość rosyjska – liczy 5 proc. Nie jest trudno obliczyć, że na pozostałe przypada niespełna 2,5 proc. Największe aspiracje do wyegzekwowania demokratycznych praw ma mniejszość polska. Polacy – rdzenna ludność - m. in. poprzez korzystanie z demokratycznie przyjętych ustaw dążą do ustalenia europejskich standardów w swoim kraju. M. in. takowe nadzieje pokładali w tak długo oczekiwanej Ustawie o mniejszościach narodowych. Niestety, przyjęta w końcówce rządów liberalno-konserwatywno-wolnościowej koalicji okazała się być, jak to określili liderzy polskiej społeczności – teczką bez zawartości. Apologeci tejże ustawy z szeregów tzw. stronników zasilania i działania przedstawicieli społeczności polskiej w partiach tzw. ogólnolitewskich, usilnie przekonywali, że przyjęcie tej „pustej” ustawy jest jednak wartością samą w sobie, bo… daje szanse na jej doskonalenie. Nie pozostawało nic innego, nawet nie wierząc w to, jak podjąć narzuconą grę. I już mamy jej pierwsze wyniki. Traf chciał, że zaistniały niejako w wigilię pięknego święta - Dnia Wspólnot Narodowych. Otóż 20 maja Sejm RL, obrazowo mówiąc, wyrzucił do kosza projekty noweli do Ustawy o mniejszościach narodowych autorstwa posłów z ramienia AWPL-ZChR Rity Tamašunienė, Czesława Olszewskiego i Jarosława Narkiewicza.
Proponowane przez posłów poprawki do ustawy przewidywały m.in. możliwość istnienia dwujęzycznych nazw ulic i miejscowości oraz umożliwienie komunikowania się w urzędach w języku mniejszości narodowej na terenach zwarcie zamieszkiwanych przez mniejszości narodowe. Zakładały one też propozycje, aby w ustawie znalazł się zapis o zakazie asymilacji osób należących do mniejszości narodowej wbrew ich woli oraz mówiący o tym, że „przy jednoczesnym wzmocnieniu nauczania języka państwowego, warunki nauki języka ojczystego mniejszości narodowej nie mogą ulec pogorszeniu”. W projekcie ustawy wspomniano również o zobowiązaniu Głównej Komisji Wyborczej do nienaruszania praw mniejszości narodowych na terenach zwarcie przez nie zamieszkiwanych przy ustalaniu lub zmianie granic okręgów wyborczych.
Sejmowa większość nie dopuściła do czytania projektu Ustawy o mniejszościach narodowych ze względu na opinię sejmowego Komitetu Prawa i Praworządności, wskazującą, że projekt ustawy jest prawdopodobnie sprzeczny z Konstytucją Litwy. Za wycofaniem z obrad Sejmu projektu ustawy zagłosowało 77 z 92 obecnych na sali posłów, 4 było przeciw, 9 wstrzymało się od głosu. Nie spotkał się z dobrą wolą posłów na Sejm również projekt ustawy dotyczący pisowni imion i nazwisk w dokumentach tożsamości, uprawniający do zapisu nielitewskich imion i nazwisk z użyciem znaków diakrytycznych. Niestety, w pierwszym czytaniu poparło ten projekt zaledwie 12 posłów.
Cóż, takie „wyniki” są wymownym świadectwem tego, że za piękną fasadą może być… pustka, w której się słyszy echo notorycznego braku dobrej woli, woli politycznej, czy jak tam ją zwał. Najwyraźniej z kolejnym „uprzejmym gestem” wobec mniejszości będziemy musieli zaczekać, aż „większość” będzie potrzebowała wylansować kolejnego „polskiego” lidera, czy też pozyskać upragnione „polskie głosy” w kolejnych wyborach.
Janina Lisiewicz
Co za piękną fasadą
21 maja, z okazji z wielką pompą obchodzonego na Litwie Dnia Wspólnot Narodowych, w kościele św. Katarzyny w Wilnie odbyła się uroczysta ceremonia wręczenia odznaczeń dla zasłużonych przedstawicieli mniejszości narodowych oraz aktywnych działaczy społecznych, którzy swoją pracą i zaangażowaniem przyczyniają się do pielęgnowania różnorodności kulturowej na Litwie. Organizatorem wydarzenia i gospodarzem był Departament Mniejszości Narodowych przy Rządzie Republiki Litewskiej. Wśród odznaczonych byli też Polacy i to ma cieszyć. Dlaczego „ma”, a jednak nie cieszy bezwarunkowo (pomijając personalia)? Otóż z tej prostej przyczyny, że za piękną fasadą tego święta, udekorowaną utartymi frazesami o poszanowaniu i dumy z bogactwa, jakim są mniejszości, tak naprawdę, zaglądając w głąb gmachu – społeczeństwa - znajdziemy o wiele uboższe od fasady o wartości i rzeczywistą troskę o interesy tychże mniejszości wnętrze.

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.