Wydrukuj tę stronę

Nie mylić sprzymierzeńców z wrogami

2014-03-12, 16:14
Oceń ten artykuł
(1 głos)

Publicysta Rimvydas Valatka wieszczy, że, gdyby polskie siły zbrojne, realizując NATO-wski plan obronny, ruszyłyby na pomoc napadniętej (hipotetycznie) przez Putina Litwie, to między Šeštokai a Kalwarią napatoczyłyby się na pikietę litewskich narodowców.

Valatka uważa, że pikietujący śpieszących nam z odsieczą polskich żołnierzy pogoniliby transparentem: „Nie – dla następców L. Żeligowskiego!" Od siebie dodam, że w tym samym czasie honorowy przewodniczący litewskich socjaldemokratów Aloyzas Sakalas klarowałby obradującej w Wilnie Radzie Bezpieczeństwa Narodowego: „Bronić Litwy przed najeźdźcą może tylko ten obcokrajowiec, który „uprawia litewską ziemię, zna język litewski i od lat mieszka na Litwie". Żartuję.

Projekt dotyczy zabezpieczenia litewskiej ziemi przed sprzedażą jej niewłaściwym obcokrajowcom. Ale w kwestii jego brzmienia i autorstwa wcale nie żartuję. Patriarcha socjaldemokratów w audycji „Savaitė" (LRT) zupełnie serio rozważał, że, gdyby Sejm we właściwym czasie klepnął ustawę obwarowującą sprzedaż ziemi obywatelom innych państw różnymi warunkami, to referendziarze nie mieliby podstaw do robienia w kraju zadymy.

To prawda, ale dla pewności do wymienionych przez polityka wymagań wobec inostrańców-napaleńców na litewską rolę dorzuciłabym jeszcze kilka. Równie realnych i rozsądnych. Np. takich: „Obcokrajowiec, pragnący nabyć na Litwie ziemię, powinien zmienić nazwisko na takie, które nie kolidowałoby z litewską pisownią, a także wykazać się umiejętnością tańczenia suktinisa, grania na birbynė i lepienia didžkukulisów!". Gwarantuję, że powyższe zastrzeżenia wytrąciłyby bębenki z rąk najbardziej zuchwałych i zadziornych inicjatorów referendum. A te hordy cudzoziemców, które otaczają Litwę coraz ciaśniejszym pierścieniem i pożądliwie szczerzą kły prężąc się do majowego skoku na litewskie „wiśniowe sady", w mig pojęłyby, że nasz kraj należy omijać szerokim łukiem.

Będąc autorem tak sprytnych pomysłów na wyperswadowanie obcokrajowcom ochoty do nabywania na Litwie ziemi, Sakalas właściwie powinien dołączyć do szturmujących Sejm referendziarzy. Przycupnął nie po tej stronie barykady. Socjaldemokraci wyraźnie lekceważą bajdurzenie czcigodnego seniora, u tamtych zaś byłby gwiazdą pierwszej jasności. Zwłaszcza, że łączy go z nimi nie tylko zapał do odstraszania od Litwy obcokrajowców, ale też wrogość wobec nieczystokrwistych swoich, czyli mniejszości narodowych.

Ale się porobiło, nie? Dawni antagoniści prezentują identyczne poglądy, zaś niedawni sojusznicy naparzają się aż ziemia jęczy. Weźmy chociażby ostatnią bitwę „obrońców litewskiej ziemi przed kim się da stoczoną z „elitami politycznymi, które okupowały własny kraj i prowadzą w nim antypaństwową oraz antynarodową działalność!" Bitwę wypowiedzianą w wigilię Dnia Odzyskania Niepodległości i przeprowadzoną pod hasłem: „założyciele Sąjūdisu i sygnatariusze Aktu 11 Marca przeciwko wewnętrznym okupantom!"

Vytautas Landsbergis – rozsierdzony buntem niedawnych współtowarzyszy i zwolenników – nawymyślał im za to od skrytych sprzymierzeńców Władimira Putina oraz... adeptów Waldemara Tomaszewskiego. A przecież Tomaszewski - to dla zbuntowanych „założycieli i sygnatariuszy" wróg gorszy niż wszystkie elity wzięte zusammen do kupy. Zaś paliwem, którym tankują oni swe „bojowe wozy", jest m.in. antypolskość. Najświeższy dowód – ich wściekłość na niedawne orzeczenie Sądu Konstytucyjnego ws. oryginalnej pisowni nazwisk. Chcąc wygrać z nimi walkę o Litwę współczesną, przestrzegającą europejskich umów, konwencji i standardów wypadałoby zauważyć, że Tomaszewski właśnie o taką Litwę walczy.

Lucyna Schiller

 

Komentarze   

 
#16 RSS 2014-03-17 11:34
do 08/15: z jednej strony pikieta staruszków z antypolskimi hasłami wydaje się nie być groźna, ale jeśli mamy świadomość, że takie akcje są popierane przez np. głowę państwa, przestaje być śmiesznie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#15 08/15 2014-03-15 22:38
Pikiety i transparenty "prawdziwych litewskich patriotów" nie są groźne. Gorsze jest co innego: brak tzw "tabliczek" po polsku z nazwami miast, ulic uniemożliwiałby polskim żołnierzom orientację w terenie i sprawne zajmowanie stanowisk obronnych. Brak nazwisk po polsku i rosyjsku we wszystkich dokumentach uniemożliwiłby określenie kto swój a kto wróg. Brak polskiego języka jako urzędowego utrudniłby porozumiewanie się z miejscową ludnością. Trudno wymagać, żeby polscy żołnierze znali litewski język państwowy. Bez usunięcia tych niedogodności czarno widzę udział żołnierzy polskich w obronie Litwy. Bo nicy dla kogo mieliby umierać?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#14 remek 2014-03-15 16:55
"referendziarze nie mieliby podstaw do robienia w kraju zadymy"
Ale "bezpieczniki" ich wcale nie satysfakcjonują. Panka ostatnio się wypowiedział, że ustawy zabezpieczjące mogą się zmienić wraz ze zmianą układów politycznych.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#13 obi1 2014-03-15 16:00
Oni teraz po nogach całują Sikorskiego bo ten stanowczo się wypowiedział przeciwko agresji rosyjskiej i do tego zwrócił się do NATO o zapewnienie ochrony krajów nadbałtyckich. Lietuvisy tylko przeciwko mniejszościom mogą szczekać albo zza czyichś pleców.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#12 Marianna 2014-03-15 12:29
Litwa bardzo lubi mylić sprzymierzeńców z wrogami. Kiedy natowskie samoloty w ramach Baltic Air Policing chroniły litewskie niebo, w ramach "podziękowań" dostały rachunki za wodę, hotele do pilotów, paliwo itd. Milutko, prawda?
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#11 vega 2014-03-14 14:18
Cytuję Bob:
Sakalas androny plecie. Najlepsze rozwiązanie problemu było przedstawione przez W. Tomaszewskiego. Muszą być wyrównane dopłaty dla rolników we wszystkich krajach UE. Wtedy rolnicy nie będą mieli potrzeby sprzedawania ziemi i wszyscy na tym skorzystają: ziemia pozostanie w rękach litewskich obywateli, więcej osób zajmie się rolnictwem, bo będzie się to opłacać, no i w końcu co jest związane z poprzednim punktem- zmniejszy się ilość nieużytków rolnych na Litwie.


również uważam propozycję Waldemara Tomaszewskiego za wyważoną i rozsądną i nikt na tym nie ucierpi. Młodzi rolnicy będą mogli dzięki wyższym dopłatom rozwijać sowje gospodarstwa, tworzyć nowe miejsca pracy. Jest na prawdę dużo plusów takiego rozwiązania.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#10 Bob 2014-03-13 21:48
Sakalas androny plecie. Najlepsze rozwiązanie problemu było przedstawione przez W. Tomaszewskiego. Muszą być wyrównane dopłaty dla rolników we wszystkich krajach UE. Wtedy rolnicy nie będą mieli potrzeby sprzedawania ziemi i wszyscy na tym skorzystają: ziemia pozostanie w rękach litewskich obywateli, więcej osób zajmie się rolnictwem, bo będzie się to opłacać, no i w końcu co jest związane z poprzednim punktem- zmniejszy się ilość nieużytków rolnych na Litwie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#9 LT-PL 2014-03-13 18:11
Gwarantuję p. Lucynie,że polska armia spiesząca na pomoc Lietuvie nie spotkałaby pomiędzy Kalwarią a Szostakowem nikogo więcej jak staruszki siedzące na ławeczkach przed domem a jeśli nawet spotkałaby (hipotetycznie) grupę lietuviskich narodowców, to gwarantuję p. Lucynie,że łyse pały posikałyby się ze strachu, czy też z radości, wszystko jedno. Jak kto woli.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#8 08/15 2014-03-13 16:33
Na innym portalu polskojęzycznym jeden z "prawdziwych litewskich patriotów" aż zachłystuje się z radości, że w razie czego polskie latające trumny będą zestrzeliwane rakietami z Kaliningradu...
Nie sądzę żeby takie wpisy i wypowiedzi innych "prawdziwych litewskich patriotów" nie były w Warszawie nie zauważone...
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#7 :...: 2014-03-13 12:59
Jakby co to jedni Litwini wołali by Polsko ratuj, a inni przywitaliby nasze wojsko butelkami z mołotowem i kamieniami... czyli ratujcie bez wchodzenia z butami. Niestety kałach nie ma zasięgu i celności na dystansie dziesiątek kilometrów.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz