Lider Polaków na Litwie: Naszą pozycję udało się znacząco wzmocnić, jednak ciągle potrzebujemy pomocy Macierzy

2018-07-20, 23:01
Oceń ten artykuł
(35 głosów)
Lider Polaków na Litwie: Naszą pozycję udało się znacząco wzmocnić, jednak ciągle potrzebujemy pomocy Macierzy l24.lt

Pozycja Polaków na Litwie jest silna. Udało ją się znacząco wzmocnić w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wciąż jednak borykamy się z wieloma problemami. Przede wszystkim zwrot ziemi zagrabionej przez Sowietów w ramach reprywatyzacji. Dotychczas tylko połowa Polaków w Wilnie odzyskała ziemię — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Waldemar Tomaszewski lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie-Związku Chrześcijańskich Rodzin, poseł do Parlamentu Europejskiego.

wPolityce.pl: Dlaczego Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR) odrzucił propozycję wejścia do koalicji rządowej na Litwie?

Waldemar Tomaszewski, lider AWPL-ZChR poseł do Parlamentu Europejskiego: Była to już nie pierwsza taka propozycja i to oczywiście cieszy, gdyż świadczy o naszej wzmacniającej się pozycji politycznej. Natomiast nas nie zadowala proponowany format współpracy. Tworzenie koalicji rozumiemy jako wspólne formowanie rządu a nie obsadzanie stanowisk w parlamencie, które i tak już ma nasz ośmioosobowy klub (6 proc. składu sejmu) wynikający z przysługujących dla nas kwot. W razie otrzymania bardziej konkretnych propozycji od partii rządzącej napewno je rozważymy. Tym niemniej zważając na zbliżające się wybory w ogóle sceptycznie patrzymy na zasilanie koalicji, która w ostatnim czasie stała się mniejszościową.

Jak obecnie wygląda sytuacja Polaków na Litwie?

Pozycja Polaków na Litwie jest silna. Udało ją się znacząco wzmocnić w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Wciąż jednak borykamy się z wieloma problemami. Przede wszystkim zwrot ziemi zagrabionej przez Sowietów w ramach reprywatyzacji. Dotychczas tylko połowa Polaków w Wilnie odzyskała ziemię. Dodatkowo Ustawa „o przenoszeniu ziemi” przyczyniła się do dużych nieprawidłowości na Wileńszczyźnie. Polacy bardzo często nie otrzymywali ziemi w swoich miejscowościach. Ziemię kiedyś należącą do Polaków otrzymywali przybysze. Niektórzy otrzymali więcej niż mieli. To wszystko osłabiło stan polskiego posiadania i prowadziło do zmian narodowościowych w dużych skupiskach Polaków.

Te działania stoją w rażącej sprzeczności z traktatem polsko-litewskim z 1994 r.

Tak. W punkcie 15 dokumentu, który pan przywołał zapisano, że obie strony powstrzymają się od działań administracyjnych zmierzają do zmian narodowościowych na terenach zwartych skupisk mniejszości. Władze litewskie nie dotrzymała tego traktatu. Kiedy władze polskie chciały zbudować w 1997 r. strażnicę na granicy w Puńsku społeczność litewska protestowała, że wprowadzi się kilkadziesiąt polskich rodzin i zmieni się skład narodowościowy. Polska zrezygnowała z budowy strażnicy. Na Litwie niestety były ingerencje administracyjne, które uderzały w skład narodowościowy polskiego zwartego skupiska na Wileńszczyźnie i osłabiały naszą pozycję ekonomiczną.

Symbolem walki Polaków z litewskim osadnictwem stały się podwileńskie Gudele. Może pan opowiedzieć naszym czytelnikom co tam się wydarzyło?

Gudele są położone w pięknej okolicy, lasy, pagórki, jeziora. Litewska komunistyczna nomenklatura postanowiła na początku lat 90. na ziemiach należących do Polaków wybudować swoje osiedla. Miało powstać 200 will dla urzędników, wyższych oficerów wojska i policji, prokuratorów. Zaprotestowali przeciwko temu przedstawiciele miejscowego samorządu i mieszkający tu Polacy. 27 kwietnia 1993 r. policja i wojsko chciały złamać opór protestujących. Wojsko urządziło w tym dniu tam manewry ze strzelaniną na szczęście w powietrze. Dzięki odważnej i zjednoczonej pozycji miejscowych Polaków niedoszli osadnicy wycofali się ze swoich zamiarów.

Na przejmowanie ziemi przez przybyszy zezwalała ustawa podpisana przez prezydenta Vytautasa Landsbergisa w 1991 r. Po naszych wielkich protestach dwa lata później została wstrzymana. W 1997 r. powrócono do niej. W 1999 r. weszła w życie ustawa, która mówiła, że prawa do własności można było przekazywać innym. Dotąd wiele osób przenosiło prawo do ziemi krewnych. Nowe przepisy sprawiły, że tak zwane przenosiny wzrosły tysięcy razy, a otrzymywały je głównie osoby związane z rządem. Działo się tak, ponieważ o przekazywaniu ziemi decydowały rządowe służby rolne niepodlegające samorządom. Decyzji reprywatyzacyjne były podejmowane z pominięciem Polaków i polskich władz samorządowych. Prezydent V. Landsbergis przeniósł ziemię zarówno swojej rodziny jak i żony, które otrzymały grunty pod Wilnem w Bezdanach i Awiżeniach. Litewskie elity bardzo wzbogaciły się na tym procederze niemającym analogii prawnych w świecie.

Dlaczego Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin (AWPL-ZChR) startuje w wyborach wspólnie z Rosjanami? Dla wielu osób w Polsce jest to niezrozumiałe.

Proszę pamiętać, że sytuacja polityczna na Litwie wygląda całkiem inaczej niż w Macierzy. Nie można przenosić kalek podziałów politycznych z Polski na to, co się dzieje u nas. Z naszych list startują przedstawiciele około 50 organizacji społecznych i narodowościowych. Oprócz Rosjan startują organizacje białoruskie i wspólnoty ukraińskie, tatarskie jak też litewskie. Kilku z nich, którzy startowali z naszych list zostali radnymi. Około 10 proc. kandydatów, którzy znaleźli się na naszych listach to Litwini. Głosuje na nas coraz więcej Litwinów, ponieważ jesteśmy postrzegani jako uczciwa siła polityczna. Nigdy nie byliśmy wplątani w żadne skandale korupcyjne. Jesteśmy postrzegani także jako siła łącząca ludzi, która dba o wszystkich obywateli bez względu na ich pochodzenie czy religię.

Mniejszość rosyjska na Litwie nie jest tak liczna jak w sąsiednich krajach, stanowi niewiele ponad 4 proc. mieszkańców. Zrzesza się w kilku własnych organizacjach i kilku partiach politycznych. Nie wszystkie organizacje rosyjskie współpracują z nami, a partia Związek Rosjan nawet ostro z nami konkuruje o elektorat. Wpisuje na swe listy Polaków oraz inne mniejszości narodowe. Współpracujemy głównie z regionalnym Aljansem Rosjan z Kłajpedy.

Trudno jest współpracować z innymi mniejszościami? Trzeba łączyć wiele, sprzecznych interesów.

Sama współpraca przebiega dosyć pomyślnie, bo łączymy głównie środowiska uczciwe, natomiast nie jest łatwe same pozyskanie mniejszości narodowych do współpracy wyborczej. O ich start zabiegają wszystkie komitety wyborcze. Szczególnie lewica o to zabiega. Robi to również prawica, która w spotach często używa języka rosyjskiego. Nawet V. Landsbergis w swoim czasie miał spot w języku rosyjskim, żeby zdobyć głosy Rosjan.

Nasze działanie nie mają nic wspólnego z aspektem narodowościowym czy z wielką polityką. Po prostu to łączenie ludzi do wspólnej pracy. Dobrze, że to właśnie nam, Polakom udaje się przekonać Rosjan, Białorusinów, Ukraińców, Tatarów i innych do wspólnego startu. Jesteśmy również w stanie przekonać do startowania z naszych list i głosowania na nas Litwinów. To napewno dobrze świadczy o naszej działalności i renomie. Natomiast w Macierzy próbuje się te oczywiste nasze sukcesy dlaczegoś przedstawiać w kontekście geopolitycznym. To jest niedorzecznością. My działamy lokalnie, uczciwie pracujemy dla naszych wyborców łącząc wszystkich ludzi dobrej woli. Mamy wiele sukcesów na poziomach zarówno parlamentarnym jak i samorządowym. Nasi przedstawiciele budują szkoły, przedszkola, różne ośrodki socjalne, subsydiują ogrzewanie czy dostarczanie wody, wprowadzają ulgi podatkowe, troszczą się o szeregowego wyborcy. Dzięki staraniom AWPL-ZChR w Wilnie jednej z ulic nadano imię śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czekamy z uroczystym odsłonięciem jej nazwy na poprawę zdrowia prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Była próba jej odsłonięcia w czasie Forum Giedroycia bez wiedzy i zgody pana J. Kaczyńskiego.

Nie boimy się zarzutów wobec nas, bo nie boimy się mówić prawdy. Nie baliśmy się jej mówić za Sowietów. Osobiście poruszyłem sprawę mordu katyńskiego w polskiej szkole w roku 1980. Byłem przesłuchiwany i prześladowany. Naszym prześladowcom nie udało się jednak wykorzenić z nas polskości. Nie uda się to i teraz. Nawet, jeżeli będą na nas ataki ze strony poprawnych politycznie polityków i tak damy radę. Żyjemy w Wilnie, mieście Bożego Miłosierdzia. Do Wilna przyszedł sam Chrystus Zbawiciel i podyktował św. siostrze Faustynie swe przesłanie dla Polski i świata.

Wybory samorządowe w 2019 r. mogą być dla AWPL-ZChR bardzo trudne. Osiem litewskich partii łączy siły w rejonie wileńskim, żeby was pokonać. Jak AWPL-ZChR zamierza się przeciwstawić temu sojuszowi? Dodam, że Polacy w samorządzie rejonu wileńskiego rządzą zdecydowaną większością od ponad 20 lat. Obecnie polska mniejszość ma 21 mandatów w 31-osobowej radzie.

To nie pierwsze takie działania naszych oponentów przed wyborami. Wszyscy pamiętają jak w roku 2007 V. Landsbergis publicznie nawoływał Litwinów do meldowania się na Wileńszczyźnie i „osiągnięcia historycznego zwycięstwa nad Polakami”. W zasadzie nigdy nie mieliśmy łatwych wyborów, jednak jesteśmy zdeterminowani i zjednoczeni, co nam pozwoli obronić nasze pozycje. Tym bardziej, że coraz więcej rodowitych Litwinów głosuje na AWPL-ZChR popierając zarówno nasz program prorodzinny jak też naszą uczciwą działalność. Co się tyczy tych ośmiu partii to trzy z nich już zdystansowały się do takiego sojuszu bo cenią współpracę koalicyjną z AWPL-ZChR, które ma miejsce aż w 5 samorządach.

Polacy powinni zostawać na Litwie czy przenosić się do Polski?

Polskość należy wzmacniać na miejscu. Mimo różnych trudności są do tego sprzyjające warunki. W interesie Polski jest wzmacnianie polskiej społeczności na całym świecie. Polacy na Litwie nie są emigrantami. Mieszkamy tu od zawsze. Nigdy nie opuszczaliśmy Polski. To Polska od nas wyjechała po zdradzie jałtańskiej. Ale nic to w nas nie zmieniło. Polskość jest dla nas wielką wartością, większą niż dla Polaków w Polsce, ponieważ musimy tu zabiegać o wszystko, o polską szkołę, polską kulturę i polskie słowo. W Macierzy na szczęście nie ma takich problemów. Gdyby Polacy zaczęli masowo wyjeżdżać z Litwy byłoby to dla polskości zgubne. Wszyscy nigdy nie wyjadą. Wyemigrują najbardziej aktywni i społeczność będzie coraz bardziej osamotniona i gorzej zorganizowana. Tzw. repatriacja gomułkowska źle przysłużyła się Polakom na Wileńszczyźnie. W latach 1958-1959 wyjechały tysiące Polaków. Stanowiliśmy wtedy kilkanaście procent składu narodowościowego państwa litewskiego. Mieliśmy 300 polskich szkół. Obecnie Polacy stanowią 7 proc. w skali kraju, ale nadal większość aż w 40 gminach na Wileńszczyźnie. Mamy 36 polskich szkół dwunastoletnich. Wszystkich polskich szkół jest 60. Na Litwie w polskich szkołach uczy się 12 tysięcy dzieci. Dzięki wielkiej determinacji udało nam się ochronić polskie szkolnictwo. Z sukcesem przeprowadziliśmy reformę oświatową. W polskich szkołach język polski jest powszechny. Prawie wszystkie przedmioty są wykładane w języku ojczystym. To jest wielka siła i wielka wartość.

Duże wsparcie od naszego rządu otrzymuje polska edukacja na Litwie?

Dosyć duże. Natomiast na wsparcie 20 milionów Polaków na świecie przekazywane jest 75 milionów złotych rocznie. I w porównaniu nie są to wielkie pieniądze. Bo na przykład TV Bielsat otrzymuje od państwa polskiego 25 milionów złotych rocznie. A przecież TV Bielsat w języku białoruskim też rusyfikuje tamtejszych Polaków.

Ale wrócę do pieniędzy przekazywanych na edukację. Na Litwie działa system tzw. koszyczka ucznia. Za każdym uczniem idzie 1000 euro, czyli 4200 zł. W sumie 50 milionów zł z podatków Polaków mieszkających w państwie litewskim idzie na polską szkołę na Litwie, w której uczy się 12 tysięcy dzieci. Z naszych podatników jest finansowana nauka polskich dzieci w języku ojczystym. Opłacane są pensje dla 2 tysięcy polskich nauczycieli. Nauczyciele nie tylko uczą przedmiotów w języku polskim. Są również krzewicielami polskości i patriotyzmu. Przy polskich szkołach działa około 100 polskich zespołów artystycznych i sportowych. Na to wszystkie idzie 50 milionów złotych rocznie z podatków Polaków na Litwie pod warunkiem, że polskie szkoły zachowamy. Państwo polskie na naszych rodaków na całym świecie przekazuje 75 milionów złotych rocznie, w tym jubileuszowym roku wyjątkowo – 100 milionów.

Od 2011 r. polskie dziecko otrzymało 1000 zł wyprawki jednorazowej na 12 lat. To bardzo mocno wzmocniło polską szkołę. Wyprawka miała służyć temu, żeby ilość polskich dzieci w naszych szkołach nie zmalała. Był pomysł, żeby również dwunastoklasista otrzymał wyprawkę, bo to jest bardzo dobra reklama i promocja polskiej szkoły. Dzieci i ich rodzice otrzymując te pieniądze mają świadomość, że Polska o nich pamięta. Teraz ta pomoc została zmniejszona do 440 zł. A przecież była obietnica, że będzie 1000 zł i dla dwunastoklasistów.

Kto taką obietnicę złożył?

Złożył nam ją po wyborach w 2015 r. wiceminister MSZ Jan Dziedziczak. Nie dość, że nie dotrzymano tej obietnicy, to jeszcze zniesiono to, co dała nam poprzednia władza. A przecież jednorazowa wyprawka to nie tylko ważna pomoc a i wspaniała inwestycja, jak mówiłem polskie szkoły pod warunkiem nie zmniejszania się uczniów otrzymują w sumie 12 milionów Euro (50 milionów zł) w rok od samorządów na swe potrzeby.

Pieniądze są bardzo ważne. W jakich aspektach najbardziej istotne jest wsparcie polityczne państwa polskiego dla Polaków na Litwie?

Pieniądze ważne, ale nie najważniejsze. Wsparcie polityczne jest zasadnicze. Natomiast szczególnie zależy nam na przestrzeganiu przez Litwę wspomnianego art. 15 traktatu o zapobieganiu sztucznym zmianom narodowościowym. Podczas negocjacji Polacy na Litwie nie byli stroną tego traktatu. Stroną jest państwo polskie i państwo litewskie. Okazuje się, że my bardziej dbamy o ten traktat niż państwo polskie. Nie możemy jednak ze względów formalnych wymusić na rządzie litewskim przestrzegania jego zapisów. Wielka krzywda Polaków polega na tym, że nie oddano im ziemi to jeszcze w zwartych polskich skupiskach rozdano ziemie przybyszom. Budowane są tam nowe, litewskie ekskluzywne szkoły rządowe. Chociaż poza Wileńszczyzną nie ma szkół rządowych, a są tylko należące do samorządu.

Czy na forum Parlamentu Europejskiego polscy deputowani zabiegają o prawa Polaków na Litwie?

Polscy europosłowie niezbyt cczęsto uczestniczą w posiedzeniach intergrupy Parlamentu Europejskiego dotyczącej rdzennych mniejszości. Nie wiem dlaczego, przecież polskie rdzenne mniejszości są na Litwie, w Czechach, na Łotwie, na Podolu i na Grodzieńszczyźnie. Pojawiają się Niemcy z referentami, notują, interesują się. Natomiast nikt z polskich urzędników nie jest przydzielony do spraw mniejszości. Była w Parlamencie Europejskim debata na temat języków regionalnych. Udało mi się namówić kilku polskich posłów, żeby uczestniczyli. Węgrzy mają 20 posłów. Na debatę przyszło ich aż kilkunastu. Wszyscy zabierali głos, aktywnie bronili swojej mniejszości.

Polaków na Litwie wspierają krajowe organizacje społeczne. Uczestniczyłem w wyjeździe Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Grodna na Litwę z darami dla polskich przedszkoli i szkół. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie sposób przekazywania darów. Polskie placówki otrzymały to, czego potrzebowały, m. in. odkurzacze myjące, papier do drukarek.

Organizacje kresowe i społeczne bardzo mocno i skutecznie nam pomagają. Oficjalne struktury państwowe powinny mocniej koordynować swoje działania. Pomoc nie powinna się zmniejszać i musi być długofalowa. Dla państwa polskiego to nie jest tylko koszt, ale inwestycja w polskość.

Skandalem jest, że w przededniu zjazdu Związku Polaków szefowa polskiej placówki dyplomatycznej w Wilnie pani Urszula Doroszewska wywołuje prezesa i oświadcza, że nie może kandydować.

Równocześnie jeden z liberalnych portali zw.lt jest o tym informowany i nagrywa przed budynkiem ambasady materiał, że w Związku są rzekome nieprawidłowości. To nie mieści się w głowie. Trzeba wyjaśnić tę sytuację. Ma ona związek ze stronniczą działalnością instytucji odpowiedzialnych za polskie sprawy.

Polaków bulwersuje fakt, że prywatny portal zw.lt otrzymuje nieporównywalne wsparcie niż jakiekolwiek inne społeczne reprezentatywne polskie środowisko. Ostatnio zw.lt zaczął otrzymywać również fundusze od Orlenu. Otrzymują więcej funduszy od państwa polskiego niż otrzymywali w czasach rządów Platformy Obywatelskiej.

Właściciel tego medium, pan Czesław Okińczyc ultymatywnie domagał się od Orlenu, żeby jego prywatna kancelaria prawna obsługiwała to największe na Litwie przedsiębiorstwo. Przypomnę, że zw.lt został założony jako filia Radia Zet przez środowisko liberalne, wybitnie antypisowskie. Polacy na Litwie to obserwują i zastanawiają się czemu ma to służyć? Działamy często w nieprzychylnych warunkach. Nieodpowiedzialne decyzje przedstawicieli polskich instytucji utrudniają nam w utrzymaniu polskości na Wileńszczyźnie. Nie rozumiemy dlaczego krajowe fundacje wspierają na Litwie ugodowe, pro michnikowskie środowiska, które nie wspierają rozwoju polskości. Tych, którzy polskość wspierają krytykuje się i piętnuje.

Wspomniał pan o Czesławie Okińczycu. Niedawno na Litwie ukazała się lista współpracowników KGB na której znalazł się Czesław Okińczyc. Czy lista jest wiarygodna?

Przed pół rokiem została opublikowana w gazecie „Respublika” i nikt z wymienionych osób nie zaprzeczył jej wiarygodności. Wymienione osoby należą do tych, którzy przyznali się do współpracy z KGB i zostali przez służby utajnieni. O tych dziś podwójnych agentach oraz Cz. Okińczycu niejednokrotnie pisały też polskie portale kresowe. Na razie temat jest przemilczany w naszych litewskich mediach. Z kolei parlamentarny klub AWPL-ZChR powtórnie złożył projekt lustracyjny w Sejmie Litwy. Jeżeli przed rokiem został on odrzucony, to w czerwcu br. udało się wygrać pierwsze czytanie. To jest ogromnym sukcesem sprawozdawcy – posła Zbigniewa Jedzińskiego oraz wszystkich uczciwych ludzi na Litwie. Jest szansa, że nareszcie agenci KGB nie będą panoszyli się w naszym kraju. Rozumiemy, że oni nie darują nam ustawy lustracyjnej i będą starali się nas oczerniać na różne sposoby, jednak nie wycofamy się i nadal będziemy dążyli do tak długo oczekiwanej pełnej lustracji na Litwie.

Rozmawiał Tomasz Plaskota

www.wpolityce.pl

 

Komentarze   

 
#118 z portalu prawy.pl 2018-08-21 09:36
Swoje zdanie w tej bulwersującej sprawie wyrazili m.in. europosłowie PiS, którzy w liście do Premiera Mateusza Morawieckiego zauważyli:
„… z wielkim zaniepokojeniem i oburzeniem przyjęliśmy informację o zachowaniu pani Urszuli Doroszewskiej, Ambasador RP na Litwie, wymierzonym w autonomię i samostanowienie największej polskiej organizacji w Republice Litewskiej, poprzez nieuprawnioną próbę wpłynięcia na demokratyczne wybory w ZPL. Równocześnie nasz niepokój budzą kroki podjęte przez niektórych działaczy Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. (…) Wdzięczni bylibyśmy Panu Premierowi za zwrócenie uwagi kierownictwu Fundacji, że nazywa się ona „Pomoc Polakom na Wschodzie”, a nie Fundacja „Ścigania Polaków na Wschodzie”.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#117 Wija 2018-08-21 09:29
Wywiad polecam Polakom z Macierzy, którzy są ciekawi w jakich nieprzychylnych i trudnych warunkach jest zmuszona działać polska partia na Litwie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#116 Pozycja 2018-08-20 22:29
Do Kiniewicza. Dziwnie, że widzisz w moim poście to czego niema, czyli chamski język, a nie zauważyłeś jak w telewizji przemawiał prezes ZPL i jakich słów używał w eterze rozdając na prawo i na lewo wywiady. Nie będę ich oczywiście powtarzał. Mackiewicz zachował się po chamsku i nikt z partyjniaków go za to należycie nie ocenił. Ręka rękę myje. A należysz chyba do grona braci przykorycia i dlatego tak bronisz chama.
A jeżeli chodzi o okradanie polskich podatników to prokuratura oczywiście wszystko wyjaśni i napewno zobaczymy co i jak. Ale to że krętactwo było, nie ulega wątpliwości na postawie przedstawionych sfałszowanych faktur z podpisem prezesa. Zresztą i fakt , że pieniądze zwrócono jak pisze Hyży , tylko podtwierdza, że były zabrane przez prezesa nie zgodnie z prawem. Bo jeżeli wszystko było by w porządku to po co kasę zwracać i dlaczego nie zrobiono tego wcześniej bez "pomocy" Falkowskiego i prokuratury.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#115 Hyży 2018-08-20 20:52
i rzeczywiście. Wywiad ten trzeba udostępniać gdzie można. Wywiad jak na lidera przystało. dlatego też od lat polska społeczność ufa temu człowiekowi dając mu poparcie w każdych wyborach
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#114 Hyży 2018-08-20 20:50
Przypomnę ujadaczom, że nie zginęła nawet złotówka. Potwierdził to sam Witold Jurasz https://www.polskieradio.pl/130/6833/Artykul/2177673,Byly-dyplomata-w-Moskwie-mowiono-o-Lechu-Kaczynskim-z-wiekszym-szacunkiem-niz-w-Warszawie

Chamami i złodziejami są ci, którzy okradają polską społeczność z godności i wartości. Wszystkie pieniądze zostały co do grosza zwrócone. Ale jest jedno miejsce, gdzie pieniądze polskiego podatnika są nielegalnie dysponowane poprzez różne fundacje i na prywatne bagienko. Osobnik ten jako jedyny z polskiej społeczności został wskazany jako współpracownik KGB
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#113 Pióromont 2018-08-20 20:21
To bardzo dobry wywiad i dużo ważnych argumentów które przekazał nam poseł Tomaszewski, warto ten wywiad polecić znajomym, bo on wyjaśnia ważne dla nas sprawy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#112 Jagmin 2018-08-20 20:18
Giedroyciowcy, których zadaniem jest osłabianie polskości na Kresach, planowali już od dłuższego czasu uderzenie w prezesa Mackiewicza i ZPL. Dowodem na to są słowa wice ministra Dziedziczaka wypowiedziane na Zjeździe Polonii Amerykańskiej w Rzeszowie we wrześniu 2016 roku, czyli PÓŁ ROKU PRZED rzekomym znalezieniem nieprawidłowości w ZPL, powiedział wtedy, że trzeba zmienić prezesa Polonii amerykańskiej i litewskiej czyli Mackiewicza. Pół roku po tych skandalicznych słowach rozpoczęto szukanie haków. A teraz przed wyborami postawiony przez Dziedziczaka na szefa fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie niejaki Falkowski rozpoczął dalszy ciąg intryg w celu rozbicia Związku, wciągnął w te brudne gry polską ambasador na Litwie i prokuraturę w Polsce. Ponadto spotykał się z delegatami na Zjazd i namawiał do głosowania przeciw Mackiewiczowi co jest skandalem do kwadratu. Naciskał też na władze miasta Lublin, aby nie przyznawały nagrody 700 lecia miasta Polakom z Litwy z Mackiewiczem na czele. No i jeszcze spotkał się z wice ministrem rządu litewskiego, aby poza plecami Polaków na Litwie ustalać szkodliwe na oświaty polskiej na Wilęńszczyźnie rozwiązania. To są zaplanowane i zorganizowane działania na szkodę polskości na Kresach. To nie jest przypadek tylko perfidna gra na niszczenie polskości na Kresach. Na szczęście zostało to zdemaskowane, Dziedziczak juz stracił posadę, teraz czas na Falkowskiego i jego kolesi.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#111 Robert Kieniewicz 2018-08-20 20:08
do pozycja
Licz się ze słowami, bo jeśli ktoś używa chamskiego języka to ty w swoim wpisie, już wydałeś wyrok? Na podstawie oskarżeń marionetki giedroyciowców jakim jest Falkowski, poczekajmy, bo sprawa jest polityczna i jest częścią nagonki na Polaków na Kresach. A jak powiedział w Polskim Radio24 pan Jurasz to "Falkowski dostał taki rozkaz zaatakowania.... a wszystkie pieniądze z dotacji poszły na ZPL i nikt nie wziął ich do kieszeni" i dodał że "wie to ze źródła".
Więc spokojnie, wyluzuj gościu o nicku "pozycja" bo z nienawiści do Polaków na Kresach dostaniesz pomieszania zmysłów.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#110 Pozycja 2018-08-20 14:47
Do Roberta. Czyli według Ciebie w imię obrony polskości na wileńszczyżnie musimy wstawać w obronie chamów i złodziei i tolerować ich chamskie zachowanie i przestępczą działalność?
Moim zdaniem, AWPL musiała by sama oczyścić się od takich osób i wyjść z tego z podniesioną głową. Ale wygląda na to, że jednak będzie inaczej i mimo oczywistych faktów przestępstwa i chamskiego zachowania wobec przedstawicieli władzy Polski, popierając i broniąc prezesa, partia i jego obrońcy skompromitowali się na dobre. Wybory już nie długo i mam nadzieję, że śledztwo w tej sprawie będzie zakończone jeszcze przed wyborami. Bardzo bym tego życzył, jak chyba i wszyscy normalnie myślący Polacy na wileńszczyżnie. Bóg, Honor, Ojczyzna zawsze to było siłą każdego Polaka. Wygląda na to, że honoru partyjniakom już zabrakło, na Ojczyznę( Macierz) napluto, a cała nadzieja została na tylko na Bogu.
Cytować | Zgłoś administratorowi
 
 
#109 Robert Kieniewicz 2018-08-20 10:32
Pozycja polskiej społeczności na Litwie jest bardzo mocna a to się nie wszystkim podoba. Stąd biorą się ataki na ZPL i prezesa Mackiewicza, na Litwie robią to antypolscy politycy, sauguma i ich medialne pieski jak ZW, a w Polsce robią to giedroyciowscy tacy jak Falkowski, którym polskość na Kresach przeszkadza w dobrych relacjach z sajudzistami i banderowcami. Antypolski układ zniszczył już jedność Związku Polaków na Białorusi (teraz są tam aż trzy związki nic nie znaczące) a teraz atakują ZPL, tyle że tu na Litwie kosa trafiła na kamień, bo Wilniucy są tu silni i dobrze zorganizowani i nie dadzą sobą manipulować i nie pozwolą na niszczenie polskości!!!
Cytować | Zgłoś administratorowi
 

Dodaj komentarz

radiowilnowhite

 

 

Miejsce na Twoją reklamę
300x250px
Lietuva 24Litwa 24Литва 24Lithuania 24