Pani Irena pochodzi ze wsi nieopodal Podborza, pan Eugeniusz z Dajnowy. Los połączył ich na zabawie w Kukawce, gdzie nad rzeką odbywały się wówczas bardzo popularne spotkania młodzieży z okolicznych miejscowości. Jak się okazało – była to impreza, która odmieniła ich życie na zawsze.
– Miałam długie włosy, które przyciągały uwagę każdego. Pewnie i mój przyszły mąż z ich powodu zwrócił na mnie uwagę – śmieje się pani Irena, wspominając dzień znajomości.
Przez wiele lat oboje pracowali w miejscowym kołchozie, a dziś z dumą prowadzą własne, 60-hektarowe gospodarstwo rolne. Jak przyznają małżonkowie, teraz o pola bardziej troszczy się pan Eugeniusz, pani Irena bardziej dba o otoczenie koło domu. A robi to tak, że już trzy razy zagroda państwa Matujzów była mianowana do nagrody o najładniejszą zagrodę rejonu solecznickiego, zdobywając dostojne 2 miejsce i wyróżnienia.
– Z rolą jesteśmy związani od dawna. Ja mam wykształcenie agronoma, więc wykorzystałam tę wiedzę i we własnym gospodarstwie. Kiedyś hodowaliśmy ziemniaki, woziliśmy je na sprzedaż do Wilna. Trudne były czasy. Wypłaty nieduże, a należało spłacać kredyt za dom, utrzymać rodzinę – wspomina pani Irena.
Państwo Matujzowie wychowali dwie córki – Elwirę i Barbarę, doczekali się także dwóch wnuczek, z których jedna kilka miesięcy temu założyła własną rodzinę.
Z okazji pięknego jubileuszu dostojnych małżonków odwiedzili i złożyli gratulacje wicemer rejonu Waldemar Śliżewski, starosta Mirosław Baliński, zastępca kierownika wydziału opieki społecznej i ochrony zdrowia administracji samorządu Galina Ragoża, specjalistka starostwa Halina Dudko.
– Samorząd zawsze z wielkim szacunkiem pochyla się przed takimi parami jak państwo. To małżeństwa, które są żywym przykładem dla młodego pokolenia, że prawdziwa miłość, wierność i wzajemne wsparcie potrafią przetrwać próbę czasu. Składanie życzeń takim jubilatom to nie tylko tradycja – to zaszczyt i obowiązek. Dlatego czynię to z wielkim zaszczytem zarówno w imieniu mera Zdzisława Palewicza, jak też własnym – podkreślił wicemer Waldemar Śliżewski.
Państwo Irena i Eugeniusz przyjęli życzenia z uśmiechem, wdzięcznością i – jak przystało na parę z półwiecznym stażem – z serdecznym wzruszeniem. Choć minęło pięćdziesiąt lat, w ich oczach wciąż widać tę samą iskrę, która pojawiła się kiedyś na zabawie w Kukawce.
Niech więc kolejne lata upływają im w zdrowiu, spokoju i rodzinnej miłości. Bo jak mówi się, że jeśli coś przetrwało pół wieku, to znaczy, że zostało zbudowane na naprawdę solidnych fundamentach.
salcininkai.lt
