To udawanie jest rzecz jasna celowe. Ten, kto udaje Greka, robi to z premedytacją, by uniknąć odpowiedzialności, konfrontacji lub niechcianych obowiązków.
Jedna z teorii próbujących wyjaśnić pochodzenie wyrażenia udawać Greka, mówi o tym, że nawiązuje ono do greckiego filozofa Sokratesa. Stosował on bowiem dość ciekawą i nieco przebiegłą metodę, aby wprowadzić w życie swoją filozofię. Wymyślił, że będzie przechadzał się po ulicach Aten, sprawiał wrażenie, że niczego nie rozumie, i zaczepiał przypadkowych przechodniów, zadając im różne pytania i prowadząc z nimi dyskusje, które podobno, jeśli wierzyć Platonowi i Arystofanesowi, przeradzały się w prawdziwe filozoficzne dysputy.
Filozof udawał, że dopiero poszukuje odpowiedzi na nurtujące go pytania i wątpliwości, starając się tym samym nie tyle przekonać swoich rozmówców do własnych przekonań, lecz wskazać na nieprawdziwość ich poglądów lub wydobyć z nich ukrytą wiedzę, którą sami nie wiedzieli, że posiadają. Sokrates deklarował, że jest wyłącznie miłośnikiem mądrości i poszukiwaczem prawdy i sam nie dysponuje wiedzą, której mógłby nauczać.
Warto zapamiętać, że w przypadku Sokratesa, który udawał, że czegoś nie wie, musimy pamiętać, że robił to po to, by wykazać czyjąś ignorancję albo zmusić rozmówcę do myślenia i wydobyć drzemiącą w nim wiedzę na światło dzienne. Gdy zaś teraz mówimy, że ktoś udaje Greka, to ten ktoś robi to specjalnie, ale po to, by uniknąć odpowiedzialności.
Rota
