Początek jesieni był to czas nie tylko zbiorów owoców i warzyw, ale także międlenia lnu i konopi (przy okazji: piszemy konopie – konopi, a nie „konopii”, bo to stary, rodzimy wyraz).
Warto zwrócić uwagę, że miesiące mają w polszczyźnie nieco „spóźnione” nazwy: lipy zwykle zaczynają kwitnąć nie w lipcu, ale jeszcze w czerwcu, sierpień nadchodzi w zasadzie po okresie żniw (wycinania sierpem dojrzałego zboża), a wrzesień – gdy wrzosy już przekwitają, a paździerze wytrzepywało się w włókien lnu i konopi niekoniecznie w środku października...
Można zadać sobie pytanie, czy to przyroda tak przyspieszyła, czy też nasi przodkowie zwracali uwagę nie tyle na same wydarzenia, ile na ich skutki (zbieranie kwiatu lipy, uzyskiwanie plonów po żniwach, wybieranie miodu wrzosowego, wykorzystywanie włókien lnu i konopi).
Rota
