– W Kazachstanie jestem już 17 lat. To, że tutaj trafiłem sprawiło zrządzenie losu. Swego czasu nie trafiłem do seminarium duchownego w Warszawie i wracając w autobusie poznałem księdza-misjonarza posługującego w Kazachstanie, który mnie zaprosił do tego kraju – o zbiegu okoliczności, które spowodowało, że znalazł się w tym muzułmańskim kraju, mówił ksiądz Lubianiec.
Na samym początku, w nowym kraju, doznał kulturowego i religijnego szoku, ale i tu Pan Bóg był „obok” i pomógł sprostać nowym wyzwaniom.
Obecnie ksiądz Jerzy kieruje międzynarodową, katolicką organizacją charytatywną Caritas Karaganda i ma do wszystkich słuchaczy gorącą prośbę. Jaką? Dowiedzą się Państwo po wysłuchaniu wywiadu.
***
Kotwica Caritas Karaganda to miejsce, gdzie dzieci z niepełnosprawnościami odzyskują uśmiech, a nasi rodacy znajdują wsparcie i bliskość. To mały dom wielkich serc – przestrzeń, w której nadzieja naprawdę ma imię.
Każdy kto chce wesprzeć tę piękną inicjatywę może to zrobić dokonując wpłat na konto bankowe:
Swedbank: Jurij Liubianec LT957300010072570060
Mbank: Jurij Liubianec 76 1140 2004 0000 3302 7548 4668
lub poprzez stronę https://buycoffee.to/dckk

Komentarze
Nazywam się Jerzy Lubianiec. Jestem księdzem. Pochodzę z polskiej rodziny z Wileńszczyzny. Od dwunastu lat posługuję na misjach w Kazachstanie. Na co dzień pełnię różne obowiązki związane nie tylko z posługą sakramentalną.
Jestem proboszczem w Mołodziożnom, parafii odległej od Karagandy o 120 km. Większość moich parafian to potomkowie zesłańców z dawnych ziem Rzeczypospolitej, którzy z wielką dumą podkreślają, że są Polakami, dbają o polskość i starają się przekazać ją następnym pokoleniom.
Opiekuję się kościołem pw. św. Józefa, naszą bazyliką mniejszą, w Karagandzie. Na co dzień pełnię też obowiązki dyrektora naszego diecezjalnego oddziału Caritasu. Przy naszym Caritasie jest magazyn ubrań. Każdy z potrzebujących może przyjść i wybrać sobie ubranie, głównie – w okresie zimowym.
Działa również Dom Samotnej Matki, gdzie matki z dziećmi mogą na jakiś czas się zatrzymać i otrzymać pomoc.
W sierpniu ubiegłego roku otworzyliśmy centrum dla dzieci niepełnosprawnych „Kotwica”. W działalność centrum zaangażowało się wielu nauczycieli. Jest to na razie jedyne miejsce, gdzie dzieci niepełnosprawne w wieku 12-22 lat wraz z rodzicami mogą przyjść i spędzić czas. Chcemy, by podopieczni „Kotwicy” zdobyli pewne umiejętności, na przykład szycia, ogrodnictwa, gotowania, aby w przyszłości byli w stanie zarobić na swoje utrzymanie oraz być pożytecznymi dla społeczeństwa.
W działalność centrum dla dzieci niepełnosprawnych są zaangażowani również rodzice. Wielu z nich nie umie opiekować się takimi dziećmi. Jest to też miejsce, gdzie mogą wymienić się doświadczeniem.
W Caritasie zatrudniam 5 osób. Sam nie jestem w stanie zapłacić im wynagrodzenia. Dotychczas radziliśmy sobie finansowo, bo wspomagały nas wspólnoty kościelne. Teraz, z powodu zamkniętych granic, nie mogę nigdzie wyruszyć. Wcześniej nigdy nie prosiłem o pomoc w żadnych instytucjach. Dziś sytuacja wymogła na mnie zwrócenie się z prośbą o wsparcie.
Za każde okazane zrozumienie naszej sytuacji serdecznie dziękujemy.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.