Największa powojenna zbrodnia przeciwko Polakom – Obława Augustowska – zaplanowana przez sowietów, została zrealizowana przy aktywnym udziale UB, milicji i wojska – tłumaczy Jarosław Wasilewski, autor wystawy zatytułowanej „…I nigdy nie wrócili do domu”, którą od środy można oglądać w Sejnach.
– W tej zbrodni udział wzięli również Polacy w postaci dwóch kompanii Wojska Polskiego, czyli umundurowanych ludzi będących pod przysięgą służby wobec narodu polskiego. Wzięli udział w operacji wymierzonej przeciwko temu narodowi – wskazuje Jarosław Wasilewski.
Obława Augustowska nazywana jest „małym Katyniem”. Świadkowie i rodziny ofiar dostrzegają w tym określeniu deprecjonowanie tego, co się stało. Ich życie załamało się z dnia na dzień, dlatego w trakcie inauguracji wystawy jej autor nawoływał do wrażliwości wobec rodzin, a co za tym idzie – odejścia od nazywania sowieckiej zbrodni „małym Katyniem”.
Ofiary zbrodni wciąż czekają na odnalezienie i godny pochówek. Nieustalona ich liczba – a znamy ponad 500 nazwisk – nigdy nie wróciła do domu. Wystawa próbuje zaciekawić odbiorców informacjami, które mogą być dla nich całkiem nowe.
– Czyli na przykład, gdzie w tej chwili mogą znajdować się ofiary Obławy Augustowskiej – podkreśla Jarosław Wasilewski.
Wystawa „… I nigdy nie wrócili do domu” to alfabet Obławy Augustowskiej. Składa się z 12 tablic, a literom alfabetu przyporządkowano osobę, miejsce, wydarzenie lub fakt związany z Obławą.
– Wystawa jest jednym z elementów tegorocznych obchodów rocznicowych. W alfabetycznym układzie przedstawia tragiczne wydarzenia z lipca 1945 roku – tłumaczy Czesław Czyżewski z oddziału IPN w Białymstoku.
Wystawę można oglądać w Muzeum Kresów Rzeczypospolitej Obojga Narodów w Sejnach.
TV Trwam News
