Bracia i siostry w Chrystusie, drodzy zebrani, umiłowani rodacy!
Stoimy dziś w miejscu, gdzie ziemia wciąż szepcze o bólu, odwadze i harcie ducha tych, którzy zginęli w mrokach lasu ponarskiego. Tysiące mężczyzn, kobiet, dzieci – których życie brutalnie przerwano, wołają do nas o pamięć, o sprawiedliwość, o to, by ich śmierć, ofiara nie odeszła w zapomnienie. Tamta wojna, była nie tylko walką zbrojną, ale i walką o duszę narodu – o to, kim jesteśmy i co cenimy.
W sercu tej pamięci rozbrzmiewają słowa Zofii Nałkowskiej z Medalionów: „Ludzie ludziom zgotowali ten los.” Te słowa, jak ostrze, przecinają naszą duszę, przypominając, do czego zdolna jest nienawiść, pogarda, ale i jak wielka jest siła człowieczeństwa, które nawet w najczarniejszej nocy szuka światła.
Ludzie ludziom zgotowali ten los. Jacy ludzie i jakim ludziom?
Urodziłem się 12 lat po tej wojnie. Więc oczywiście nie jestem świadkiem. Ale wzrastałem wśród tych, co znali tamte czasy i tamte wydarzenia z autopsji. Rozwijające się dziecko stopniowo poznaje nowe wyrazy, słucha opowiadań starszych, zaczyna rozróżniać, co jest dobre, a co złe. Pamiętam z rodzinnego domu różne sytuacje, zarówno idylliczne, jak i jakieś ostrzejsze, gdy padały słowa czasem nawet obraźliwe, wypowiadane w przypływie złości. Co mi zostało w pamięci z tamtych czasów w perspektywie dzisiejszej uroczystości? Gdy chciano powiedzieć, że ktoś jest bardzo zły, bezduszny, nieludzki padały jako wyzwiska takie słowa: Hitler, hitlerowiec, bolszewik i szaulis. Z pierwszymi 3 słowami, dosyć szybko poradziłem, złapałem o kogo chodzi. Gorzej było z ostatnim, z szaulisami. Początkowo kojarzyłem to z nazwą miasta Szawle - Šiauliai, dziwiąc się, dlaczego tam mieszkają źli ludzie? Dopiero z czasem zrozumiałem, że chodziło o Ponary, o tzw. Strzelców Ponarskich, już wiedziałem, że szaulis, to ten co z niemieckiego rozkazu w Ponarach dokonywał egzekucji. A ponieważ po egzekucji niektórzy szaulisi przychodzili na rodzinny mi Antokol, gdzie sprzedawali zegarki i inne tzw. trofea, to dowiedziałem się też, czym się przechwalali, wspominając Ponary. To były okropne rzeczy.
Gdy zobaczymy na głównych inspiratorów zbrodni ponarskiej, to ze zdziwieniem i oburzeniem zobaczymy, że posługiwali się oni zawołaniem „Gott mit uns”. Bóg z nami. Było to wypisane na klamrach pasów żołnierzy, czy też na czołgach niemieckich. Pierwotnie tak brzmiała dewiza Królestwa Pruskiego od 1701 r. W świetle, a raczej mrokach tego, co stało się tu w Ponarach i w innych miejscach, to zawołanie brzmi jako diabelski chichot. Warto tu przypomnieć pewną historię związaną ze słynnym prezydentem USA Abrahamem Lincolnem. W czasie wojny secesyjnej na czyjąś wypowiedź: módlmy się, żeby Bóg był po naszej stronie, Lincoln odpowiedział: Moim problemem nie jest, czy Bóg jest po naszej stronie. Moim największym zmartwieniem jest, czy my jesteśmy po stronie Boga.
Zgromadziliśmy się tutaj nie tylko, by uczcić pamięć tych, co w tak drastycznych, urągających godności człowieka warunkach przekroczyli próg wieczności. Wierzymy, że nadal żyją, że widzą nas tu zgromadzonych i wiele chcieliby nam przekazać. Sprawcy ich śmierci też już są po tamtej stronie. My jako chrześcijanie, związani z ofiarami więzami ducha i jako Polacy, połączeni więzami krwi, poprzez ofiarę Mszy świętej chcemy podziękować Bogu za dar ich życia, za ich pełną godności postawę, odzwierciedlającą nakaz z wiersza Zbigniewa Herberta Pan Cogito o postawie wyprostowanej: „Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach / wśród odwróconych plecami i obalonych w proch.”
Jako były proboszcz parafii Ducha Świętego jestem dumny z postawy mego poprzednika na tym stanowisku ks. Romualda Świrkowskkiego, innych duchownych, inteligencji, gimnazjalistów harcerzy, krewnego świętego biskupa Sebastiana Pelczara, światowej sławy naukowca - prekursora onkologii w Polsce profesora USB Kazimierza Pelczara i innych.
Sprawując Eucharystię bierzemy udział w ofierze Chrystusa. Jezus Chrystus jest lekarstwem na śmierć i dawcą życia wiecznego. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. (J 3, 16-17). Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie mówi Chrystus. (J 14,6)
Bracia i siostry! Przybyliśmy tu wiedzeni miłością i solidarnością wobec niewinnie zamordowanych. Ale nie chodzi tu tylko o sentymenty, o uczucia. Życie nadal trwa i po tej i po tamtej stronie rzeczywistości. Nasza modlitwa na pewno przyniesie pomoc pomordowanym, oni z kolei też przyczyniają się za nami, będąc bliżej Boga.
Żyjemy w czasach zawirowania cywilizacyjnego. Po tamtej wojnie padały szczytne hasła: „Nigdy więcej wojny!, „Nikt niezapomniany i nic niezapomniane”. Wydawało się, że tak bolesna lekcja, miliony ofiar, ochroni świat przed kolejnym złem. Niestety, widzimy, że postęp techniczny często idzie w parzę z degradacją duchową, z upadkiem moralnym. Światowa Organizacja Zdrowia na bieżąco podaje statystykę śmierci i urodzeń. Wszedłem na stronę internetową www.worldometers.infoi i cóż tam przeczytałem? Na dzień dzisiejszy jest nas 8 mld 250 mln ludzi, w tym roku urodziło się 96 mln dzieci, ale – i tu liczba jest przerażająca – 33 milionom dzieci nie pozwolono się urodzić. Decyzją matki, ojca i lekarza dokonano dzieciobójstwa. 33 mln razy w ciągu 10 miesięcy tego roku! A jeszcze wojny. Przerażające sceny z Ukrainy, okrucieństwo w Ziemi Świętej i innych zakątkach ziemi.
Walka duchowa trwa, a nawet nasila się. Granica między dobrem i złem nie przebiega pomiędzy państwami, narodami czy pomiędzy konkretnymi ludźmi. Ta granica przebiega w sercu każdego człowieka, każdego z nas. Co dzień musimy wybierać dobro lub zło, życie lub śmierć, prawdę lub kłamstwo, uczciwość lub nierzetelność, miłość lub nienawiść, zemstę lub miłosierdzie. Różnie z tym bywa. Stojąc tu w Ponarach, wygląda wszystko jakby prościej, były ofiary, byli oprawcy. Jest pokusa powiedzieć: ponieważ nasi rodacy byli ofiarami, więc my jesteśmy lepsi. I tu przypomina mi się scena biblijna z modlitwą celnika, który bił się w pierś ze słowami „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu” i z modlitwą faryzeusza „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: jak złodzieje, nieuczciwi, cudzołożnicy, jak na przykład ten celnik.”(Łk 18,11-13)
Nie śpieszmy z deklaracjami. Po owocach poznaje się człowieka. Spójrzmy w prawdzie na swoje życie. Bóg kocha nas takimi, jakimi dziś jesteśmy. Jest po naszej stronie, ale tak jak Lincoln, zapytajmy: czy ja jestem po Jego stronie? Bóg czeka na nas w niebie. Diabeł czeka na nas w piekle. Kogo wybierzemy?
Ofiary ponarskie są dla nas przypomnieniem. Życie przemija, i to szlachetne, i to niegodziwe. Pochylając się z szacunkiem nad ich losem, przerwanym w tak tragicznych okolicznościach, zastanówmy się nad naszym losem, tym doczesnym i tym wiecznym. Oni zmarli, byśmy żyli, byśmy żyli z godnością dzieci Bożych. Część ich pamięci. Niech odpoczywają w pokoju aż do zmartwychwstania. Amen.
ks. Tadeusz Jasiński
Kazanie wygłosozne 24 września 2025 roku podczas polowej Mszy św. w Kwaterze Polskiej w Ponarach
Kazanie księdza Tadeusza Jasińskiego wygłoszone podczas polowej Mszy św. w Kwaterze Polskiej w Ponarach
2025-10-01, 07:54
Jeśli zapomnę o Nich – ty Boże na niebie zapomnij o mnie!” (Adam Mickiewicz – „Dziady” Część III).
Etykiety

Komentarze
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch.”
Zb. Herbert
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.