W ten sposób pracę stracili bądź zostali poniżeni w statusie służbowym wszyscy zastępcy kierowników działów w administracji rejonu wileńskiego. Na ich miejsce są przyjmowani do pracy – często bez konkursów – doradcy. Nie potrzeba tłumaczyć, że „doradcy” to są nieprzypadkowi. Tacy z kręgów bliższych bądź dalszych, powiązanych z socjaldemokratami. „Savi żmones”, jak to się na Litwie mówi. To że reforma ma charakter polityczny, dowodzi fakt, że niektórych zastępców działów próbowano pożegnać z naruszeniem kodeksu pracy. Oczywiście o sytuacji rodzinnej, niepełnoletnich dzieciach na wychowaniu usuwanych z urzędu, nie zupełnie wypada nawet mówić. Takie mają zwyczaje, widać, w partii, która ponoć bardzo dba o zwykłego człowieka.
Na czym ma polegać nowa jakość i usprawnienie pracy administracji w skutek reformy, na to pytanie ani mer, ani dyrektor administracji tak i nie dali rady odpowiedzieć podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady rejonu wileńskiego. Mer bojąc się tego pytania, jak Landsbergis pytania o swej greckiej wilii, próbował go odwlekać, jak tylko mógł. W końcu udało się mu tak daleko go odwlec, że nawet skończył się dzień pracy i posiedzenie Rady przyszło przenieść na następny dzień. Nie pomogło jednak mu to uciec przed kompromitacją i prawdą, co w You Tube może obejrzeć każdy chętny.
Czystki zawodowych kadr w administracji rejonu wileńskiego będą nie tylko ze szkodą i krzywdą dla usuwanych ze stanowisk. Niedługo już również zwykli mieszkańcy w wielu przypadkach będą mogli, niestety, tego doświadczyć, gdy nowe „kadry” zaczną rozwiązywać ich sprawy. W redakcji sprawie będziemy się przyglądać uważnie i patologie nagłaśniać...
Andrzej Balionys

Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.